WIERSZE

Chory przy sadzawce Betesda

Fragment książki dla dzieci " Opowieści o Jezusie"



Przy Owczej Bramie, w Jerozolimie
Sadzawka była, co z cudów znana.
Wiedzieli o niej młodzi i starzy,
Bo przez te cuda, Betesda zwana.
Więc spieszą ludzie z daleka, z bliska,
By zdrowie dostać od Stwórcy Boga.
Gdy jej powierzchnia falą się zmąci,
To cuda czyni wzburzona woda.
Kto wejdzie pierwszy do takiej wody,
Do zdrowia wraca z każdej choroby.
Więc ludzi tłumy czekają cudu,
Może dziś także będzie cud nowy?
Przy tej sadzawce od lat już wielu,
Czekał na cud swój, co z Bożej Mocy,
Człowiek samotny, leżąc na łożu,
Lecz sam nie zrobi nic bez pomocy.
Więc jakże wejdzie on do sadzawki
Gdy nowy cud tu Bóg będzie czynił?
Przechodził Jezus koło tej bramy
Ujrzał człowieka, nad nim się schylił.
"Czy chcesz być zdrowy?" - Zapytał jego.
"O tak, lecz nie mam tu przyjaciela,
Co by mi pomógł wejść do tej wody,
Kiedy cudowną falą się wzbiera".
"Powstań człowieku" - Jezus powiedział
I wstał ów chory, co cudu czekał.
Jezus mu zdrowie z miłości wrócił,
Bo On każdego kocha człowieka.
Gdyż się zlitował nad jego bólem
I wzruszył jego tam samotnością,
Więc dał mu zdrowie, na które czekał
Bo Bóg jest wielką, wielką Miłością.
  3 odsłon
  0 komentarze
3 odsłon
0 komentarze

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie

Fragment książki dla dzieci " Opowieści o Jezusie"



Pewnego razu człowiek szedł drogą
Z Jerozolimy, aż do Jerycha.
Lecz go napadli zbóje, złodzieje.
Wszystko zabrali co w torbach dźwigał.
Przy tym okrutnie zbili całego
Wzięli ubranie, pieniądze, sakwy.
I zostawili na wpół żywego,
Na drodze, którą podążał kapłan.
Kapłan się zbliżył, spojrzał i odszedł,
A człowiek leżał we krwi i ranach.
Lecz już nadchodzi drogą lewita,
Tak była droga ta uczęszczana.
On także spojrzał i poszedł dalej,
A człowiek leżał we krwi i ranach.
Jechał tą drogą Samarytanin
Ten się zatrzymał, pochylił nad nim.
Opatrzył rany, na osła wsadził
I do gospody go przyprowadził.
Tam pielęgnował, karmił i poił,
Lecz musiał jechać z towarem swoim
Więc karczmarzowi pieniądze daje.
"Zajmij się chorym, niech dziś nie wstaje
Gdy będę wracał, resztę zapłacę,
Wszystko ci wrócę za twoją pracę".
Który z tych ludzi był jego bliźnim?
Kapłan, lewita, Samarytanin?
Pomyślcie chwilę, zgadnijcie sami.
A wy czy zawsze dobrze czynicie?
Kiedy was proszą czy odmówicie?
Gdy starszy mówi, czy go słuchacie?
A kiedy chory, czy pomagacie?
Wiem, już od dzisiaj lepsi będziecie,
Bo w waszych sercach Bóg mieszka przecież.
  4 odsłon
  0 komentarze
4 odsłon
0 komentarze

Pamięć

Kapłan na mszy powiedział : 
 
,,dziś z zalewu koło Włocławka wyłowiono…,,
po czym dłonie złożył
do modlitwy
słów nie dokończył
w wielki szloch zamieniony chóralny śpiew 

Ojcze 
powróciłeś do nas wtedy
ręce skrępowane sznurami nienawiści
do nóg dołożyli zimne kamienie
na szyi zaciśnięta pętla 

cena była jedna za Twoje milczenie 
na konsekrowanej sutannie skrzepła krew

,,nie dajcie się zwyciężyć złu
bądźcie w czynach swych zawsze czyści ,,
 
znowu nadszedł ten czas
aby obudzić się z koszmarnego snu
ale to nie była tylko senna mara
i nie umarła w sercach ludzkich wiara 
bo ona jak nadzieja jest nieśmiertelna

a wraz z nimi miłość do człowieka
którą każdy w darze dostał od Boga
w piersi niech każdy dzisiaj się uderzy

co pozostało po Tobie Ojcze Jerzy 
czy tylko jeszcze jedno wspomnienie
ostatnia homilia
u świętych polskich braci męczenników

ostatnia przestroga
zanim ruszyłeś na przeznaczenia szlak 
 
życie wiedzie przez nieskończone zakręty
tam gdzie na każdego czeka
prawda

Ojcze
dziś patrzysz na Polskę z ołtarzy i pomników
i powrócisz raz jeszcze 
na łono Ojczyzny

lecz jako Jerzy 
 nasz święty
  7 odsłon
  0 komentarze
7 odsłon
0 komentarze

Bezsilność

Oddałem w czyjeś ręce swoje serce
Nie przyszło mi uwierzyć łatwo
Że przeżyte tysiąc prawd
Zabije tysiąc pierwsze kłamstwo


Oddałem w czyjeś ręce
Swoje ostatnie nadzieje do kochania
I gdy przeżywam tysięczną prawdę
Fontanna łez mi przyszłość zasłania


Chciałbym trzymać siebie samego
We własnych dłoniach
W nich nie stanie się nic złego
Lecz nie umiem


Bo jeśli historia się lubi powtarzać
To proszę zatrzymaj nasz czas
Sekundy nieustannie idą dalej
Tak samo obojętnie pójdą bez nas


Oddałem w czyjeś ręce swoje serce
Z wiarą, że piękny będzie nowy dom
I wraz z pierwszą wybitą szybą
Wątpić zaczynam w ten cudowny schron


Chciałbym trzymać Ciebie całą
We własnych dłoniach
Ubrany wciąż w prawdę nagą
Lecz znowu jestem sam


Jeśli historia się lubi powtarzać
To bezsilny jestem na Twoje odejście
Sekundy nieustannie idą dalej
Lecz żadna już tak wyjątkowa nie będzie.
  42 odsłon
  0 komentarze
42 odsłon
0 komentarze

Krótki wiersz o nikim

Ból... tak bardzo chcemy go unikać
Zjada nas, niszczy, odziera z resztek radości
Czuję go... jest tu... nie mogę oddychać
Nienawidzę go, ale też siebie. Nie mam już godności

To tylko ciało... pełne ran, pełne cierpienia
Skóra się zagoi, kości się wkrótce zrosną
Ale serce... Mojego serca już nie ma
Każdy dzień jest karą, narzuconą chłostą

W lustrze nie widzę już nikogo
Nikt, bez znaczenia, bez wartości
Życie, próbowanie, kochanie... kosztowało zbyt drogo
Zdarło ze mnie wszystko, do nagości

Każdy wdech boli coraz bardziej
Płuca wypełniają się już krwią
Ledwo już widzę, robi się czarniej
Już chwila, już moment, odlecę stąd.
B.
  30 odsłon
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Wiesława Waliszewska
Piękny wiersz chociaż bardzo smutny. Pozdrawiam
piątek, 23 październik 2020 13:15
30 odsłon
1 komentarze

By accepting you will be accessing a service provided by a third-party external to https://poe.pl/