WIERSZE NAJLEPSZYCH POLSKICH AUTORÓW POEZJI

CODZIENNIE NOWY WIERSZ W JEDNEJ Z 50 KATEGORII WIERSZY

NAJNOWSZE WIERSZE:

Zima

Ale wieje , ale dmucha !
Czy to idzie śnieżna zawierucha ?
Drzewa uginają się pod jej ciosami,
a ona pędzi dalej przelatując ponad chmurami.

Jest to miesiąca GRUDNIA czas i pora,
toteż spodziewamy się śniegowego potwora.
Marzną uszy ,nos i ręce , trzeba na nogi,
ubrać ciepłe kierpce albo buty, pomimo,
że to nie jest miesiąc luty.

Rękawice i czapkę wełnianą ,ażeby
nie zmarznąć i nie siedzieć pod pierzyną.
Bo zdrowie ,to najważniejsza rzecz,
więc je szanuj i się nim ciesz.
Czytaj wiersz
 1 komentarze
1 komentarze

Św. Mikołaj

                Dzisiaj  6 - ty grudnia !
MIKOŁAJ ma swoje święto , toteż kolęduje,
i rozdaje dzieciom prezenty.
Tak dawno to było ,że słabo pamiętam :
gdy byłam jeszcze taka mała w ten dzien,
małą paczuszkę pod poduszeczką miałam,
z różnymi smakołykami i słodkimi łakociami,
czerwone jabłuszko i gruszka tam była,
cukierki miętowe ,ciasteczka z gwiazdką w środku,
mała skibka chleba ,lizaczek na patyku
i rózga w małym koszyku.
O byłabym zapomniała małą pacynkę zgałganków,
też otrzymałam. A moja Mama w to święto,
chleb z kapustą zajadała.
W sklepie nic ciekawego dla dzieci nie było,
toteż mnie się często śniła czekolada z orzechami,
która w gablocie sklepu leżała i na kupujących,
swym łagodnym wzrokiem spoglądała.
Teraz są inne czasy ,niczego nie jest brak,
bo te frykasy co leżą na półkach są dostępne,
dla wszystkich nie, tylko dla najwyższej klasy.
Zależy od kiesy jaką się posiada.
Rożnorodnością towaru się szczycą ,jest ich
bez liku wszystko ułożone przepięknie na stolikach,
i czekają na gości z różnych miejscowości,
aby kupowali potrzebne smakowitości.
Czytaj wiersz
 1 komentarze
1 komentarze

Raven

"Strach, nie ma wyjścia Nie mogę tego przezwyciężyć Nie mogę tego dłużej znieść To mnie rozpala od środka Straciłam wszystkie łzy, nie mogę płakać Bez powodu, bez znaczenia Tylko nienawiść Nie potrafię wyczuć swych zmysłów Odczuwam tylko chłód Wydaje się, że wszystkie kolory gasną Nie mogę sięgnąć mojej duszy Przestałabym uciekać Gdybym się dowiedziała, że była szansa Rozdziera mnie to, by poświęcić wszystko Jednak jestem zmuszona, by odpuścić Nie ważne jak bardzo bym się starała Powiedz mi, że jestem oziębła, lecz cóż mogę zrobić? Nie mogę podać powodów, że zrobiłam to dla Ciebie Gdy kłamstwa stały się prawdą, poświęciłam się dla Ciebie Nie wybaczysz mi Jednak wiem, że z Tobą będzie wszystko dobrze Rozdziera mnie to, że nigdy się nie dowiesz Lecz muszę odpuścić Wszystkie moje wspomnienia trzymają cię w pobliżu W chwilach ciszy wyobrażam sobie że tu jesteś Wszystkie moje wspomnienia trzymają w pobliżu ciebie Twoje ciche szepty, ciche łzy

Daj mi powód, bym uwierzyła, że odszedłeś Widzę Twój cień, więc wiem, że oni się mylą Światło księżyca na miękkiej brązowej ziemi Prowadzi mnie do miejsca, gdzie spoczywasz Odebrali mi Ciebie, ale teraz ja zabieram Cię do domu Na zawsze zostanę tutaj z Tobą, kochany Delikatnie wypowiadane słowa, które mi podarowałeś Nawet podczas śmierci nasza miłość będzie trwać

Będę błądzić, aż skończy się czas oderwana od Ciebie Odsunęłam się, by stawić czoła cierpieniu Zamykam oczy i odpływam przez strach, że nigdy nie znajdę sposobu, by uleczyć swoją duszę Moje serce jest złamane śpij słodko, mój aniele ciemności wybaw nas od objęcia smutku, przed moim sercem Te rany zdają się nie goić Ten ból jest po prostu zbyt prawdziwy Tego jest tak wiele, że czas nie może wszystkiego wymazać

Gdybyś płakał, otarłabym każdą z Twoich łez Gdybyś krzyczał, walczyłabym z każdym z Twoich lęków I przez te wszystkie lata trzymać Cię za dłoń Jednak Ty wciąż masz mnie całą Zwykłeś mnie urzekać Swym niesamowitym blaskiem Ale teraz jestem związana przez życie, które pozostawiłeś Twoja twarz nawiedza, niegdyś moje najprzyjemniejsze sny Twój głos wypędził ze mnie cały rozsądek Tak mocno próbowałam wmówić sobie, że nadal żyjesz I chociaż ciebie już dawno nie ma

Przez cały czas jestem samotna

Wciąż ignorując pochłania mnie ból
Ale tym razem jest wcięty zbyt głęboko
Starałam się zgładzić ból
Lecz to przyniosło go tylko więcej
Nigdy więcej nie zabłądzę
Leżę umierając
Wylewam karmazynowy żal i ból
Umieram, modląc się, krwawiąc i krzycząc
Czy jestem zbyt zagubiona,
by być ocalona?
Tutaj, wśród cieni
Jestem bezpieczna, jestem wolna
Nie mam dokąd iść
Lecz nie mogę zostać tam, gdzie nie należę
Pokaż mi cień, gdzie leży prawdziwe znaczenie
Tak coraz większego niepokoju w pustych oczach
Wszystko dlaczego żyję
wszystko dlaczego umieram
wszystko czego nie potrafię sama zignorować
wszystko czego chciałam
chociaż chciałam więcej
Zamykam ostatnie otwarte drzwi
moje koszmary mnie otaczają
Czuję jak zaczyna się noc
oddzielając mnie od żywych
rozumiejąc mnie po wszystkim,
co widziałam
Układa wszystkie moje myśli w jedność
szuka słów, bym poczuła się lepiej
gdybym tylko wiedziała, jak się rozdzielić z moją duszą
Czuję, że coś unosi się w powietrzu
uczucie, kiedy zbliża się tragedia
I chociaż chciałabym przy nim być
Nie potrafię otrząsnąć się z tego uczucia
Że najgorsze jest tuż za zakrętem
Czy on dostrzega moje uczucia do niego?
I czy zobaczy, jak wiele dla mnie znaczy?
Myślę, że tak się nie stanie
Podsycaj ogień, aż uwolni się ma dusza
Moje serce jest wzniesione, niczym fale, nade mną
Nie muszę rozumieć
Zbyt zgubiona, by stracić cokolwiek,
Bo nie mam już nic do stracenia
Nie walczę ze łzami
, gdyż zdają się być w porządku
I ja pamiętam jak wzlecieć
W myślach otwieram niebiosa
Śledzę swą miłość,
by wrócić przez te same, sekretne drzwi
Patrzę za końcem
To sen, którym zawsze był
Życie trwałoby dalej, gdybyśmy je kiedykolwiek ukochali
Ogarnia mnie milczenie ponieważ nie ma już nic,
co mogłoby zmienić sposób w jaki się czuję
Budzę się we śnie Zmrożona lękiem

To prawda, wszyscy jesteśmy odrobinę szaleni Ale to takie oczywiste Teraz, gdy jestem już wolna Lęk jest tylko w naszych umysłach Przejmuje cały czas nad nami kontrolę

Śnię w ciemności Zasypiam, by umrzeć Wymaż tę ciszę Wymaż moje życie Nasze płonące prochy czernią ten dzień A świat nicości mnie unicestwia

Świat zdaje się nie być taki sam Mimo iż wiem, że nic się nie zmieniło To wszystko jest stanem mojego umysłu Nie mogę zostawić tego wszystkiego Muszę się podnieść, by być silniejszą Muszę spróbować się uwolnić Od swych myśli

Och, ta noc trwa zbyt długo Nie mam siły, by dalej trwać Nigdy więcej bólu, odpływam Przez mgłę widzę twarz anioła,

Który woła mnie po imieniu Pamiętam, że jesteś powodem, dla którego muszę zostać

Wciąż próbuję Zrozumieć demony mieszkające w mojej głowie Jednak prawdą jest, iż kocham je ponad życie

Czekają na dzień, gdy je uwolnię Podam im powód, by oddać im moją potęgę Obawiam się tej, którą się staję Czuję, że przegrywam wewnętrzną walkę Nie potrafię dłużej tego powstrzymywać Moja siła słabnie Muszę się poddać Jest to strach Strach przed ciemnością Który rośnie we mnie i pewnego dnia ożyje Musze ocalić Ocalić mych najbliższych Nie ma ucieczki Gdyż moja wiara jest odrazą i zatraceniem Opuść teraz głowę Po prostu pozwól mi zniknąć Nie karm mojego strachu Jeżeli nie chcesz, by się ujawnił

Daj mi siłę, bym zmierzyła się z prawdą Zwątpieniem w mej duszy Nie potrafię dłużej usprawiedliwiać Rozlewu krwi w jego imię

Nigdy się nie oglądam, gdyż to boli Moje serce jest tak zimne Czuję chłód Nigdy nie spoglądając wstecz Czuję, że mnie to przerasta Wciąż jestem niewolnicą mych marzeń Czy to koniec wszystkiego?

Przez tak długi czas wpatrywałam się w lustro, aż Uwierzyłam, że po drugiej stronie jest moja dusza Roztrzaskują się wszystkie te upadające kawałki Odłamki mnie są zbyt ostre, by je z powrotem poskładać Zbyt małe, by się mogły liczyć Jednak wystarczająco duże, by pociąć mnie na kawałki

Jeśli tylko noc mogłaby zatrzymać Cię tam,

gdzie mogę ujrzeć Cię, kochany Wtedy nie pozwól mi się już nigdy zbudzić

Patrzę w głąb siebie, moje serce się zmieniło Nie mogę tak dłużej Brzydzę się wszystkiego, czym jestem To tylko nowy sposób, by krwawić Czuję ciemność na moim ramieniu Chłód jest w moim sercu Tak zimno, moje włosy są pokryte lodem Dotykając mojej skóry, mojego ciała Czasami, żałuje że musiałam to zrobić Bo moja miłość do ciebie jest prawdziwa Ale musiałam cię opuścić Przez wzgląd na moje uczucia

Zamarznięte łzy zmieniają się w moją skórę Zamarznięte wspomnienia o tobie Czasami widzę twą twarz Niewinną tak, jak jesteś mój.

Czy zastanawiasz się, dlaczego mnie nienawidzisz?

Nie pamiętasz mnie, Ale ja pamiętam Ciebie

Patrzę w lustro i widzę Twoją twarz Jeśli wpatruję się wystarczająco głęboko Tak wiele rzeczy wewnątrz, które są Dokładnie takie jak Ty…mój Richardzie

Łap mnie, gdy upadam Powiedz, że tu jesteś i to wszystko się zaraz skończy Jednak rozmawiam z atmosferą Nikogo tu nie ma i zapadam się w sobie Ta prawda doprowadza mnie do szaleństwa Wiem, że potrafię zatrzymać ból, jeżeli zechcę, by całkowicie odszedł

Jestem przerażona tym co widzę Jednak jakoś wiem, że o wiele więcej ma nadejść Unieruchomiona przez własny strach I wkrótce oślepiona przez łzy

Przy uchu szepczące głosy Śmierć przed moimi oczami Leżąca obok mnie Kusi mnie, bym poddała się
Lecz cóż to da?
Przyniesie tylko więcej cierpienia,
Którego nie potrafię już wytrzymać
Robiłam wszystko bylebyś żył
Wszystko bylebyś nie czuł bólu
Jaki ja czuję każdego dnia patrząc
Ci w oczy

Widzę w nich Jego ..tego którego utraciłam
Nie mogę zmienić przeszłości ..starałam się
Ale zawiodłam…
Wybacz mi, jeżeli moje słowa cokolwiek znaczą

Ale już teraz się poddałam
Nie mam po co istnieć.
Dałeś mi do zrozumienia że nie jestem
Ci potrzebna
Pokazałeś co o mnie myślisz
Pokazałaś….
Ja wierzę że powiedziałeś prawdę …bo zbyt dużo kłamstw
Usłyszałam by nie rozróżniać
Jednego od drugiego.
 
Więc przepraszam
Chociaż wiem że nic dla Ciebie nie znaczę
Przepraszam

Chociaż wiem że to niczego nie zmieni

Przepraszam
Ale wiem że ty mnie i tak nienawidzisz
Kochanie, przecież wiesz że będę cię kochać Aż do końca czasu.
Czytaj wiersz
 1 komentarze
1 komentarze

Piesek i kotek

Mówił piesek do kotka ,nie chodź po opłotkach,
bo sobie nóżkę zwichniesz i trzeba ci będzie,
założyć pieluszkę.
Na to kotek - piesku ty możesz sobie gadać ,co chcesz,
bo twoje miejsce jest siedzieć w budzie i miski jeść.

A ja mam cieplutko w swoim domeczku ,tam mnie,
karmią mleczkiem ,a nie paróweczką.
Skakać to ja sobie nie ,tylko po płotku mogę,
bo na drzewo wychodzę i patrzę na wszystko,
jak orzeł ze swego gniazda.
Nie spadę ,bo zęby mam mocne i pazurki też,
i nie zje mnie żaden zwierz.
Smutno się pieskowi zrobiło: stanął na dwóch łapkach,
podkulił ogonek ,wlazł do budy i tak zastał go dzionek.
A zaraz z rana przyleciała znana wrona,
szepnęła mu parę słówek do uszka.

Czy ty wiesz ,że kotek ma opaskę na nóżce,
tak skakał jak kózka ,aż zawinęła mu się nóżka.
Teraz siedzi zawstydzony ,nie śmieje się już z ciebie,
bo zrozumiał ,że ty jesteś dla obrony tutaj postawiony.
Czytaj wiersz
 1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
ZanetaH
Bardzo mi się podoba. I ta puenta. Genialne i z morałem.Pozdrawiam
sobota, 07 grudzień 2013 21:36
1 komentarze

Słoneczko

Słoneczko ,słoneczko jakie jesteś wspaniałe,
tak mocno świecisz w oczy ,że nie mogę na cię patrzeć,
ale dajesz jednak mi tyle radości i wzdycham do ciebie,
bo dobroczynne promienie ciepła lecą do mnie od ciebie.
W grudniowy ranek ,gdy się obudziłam,
ty usiadłeś przy mnie i mnie pocieszyłeś.
Same dobre wieści cisną się do głowy,
widzę inaczej świat kolorowy ,nie w połowie,
ale w całości.

Miłóść do mego serca wlewasz a ja,
z wdzięczności ,przesyłam ci pozdrowienia,
nie mówiąc dobranoc lecz do zobaczenia.
Tak jak dzień i noc,
 ze sobą się spotykają ,ustępując miejsca,
i znowu czekają , aby następne pory,
były jasne , pogodne,
jeszcze bardziej szczęśliwe ,nie jako,
marzenia senne ,lecz na jawie,
czyli prawdziwe.
Czytaj wiersz
 2 komentarze
Najnowsze Komentarze
Ola Gogiel
Cała prawda
sobota, 15 luty 2014 15:00
2 komentarze