Mija prawie rok od czasu ostatniej zbiórki na funkcjonowanie strony POE.PL Zbiórki, która przekazywana jest na opłatę domeny www.poe.pl, opłatę serwera, opłaty za aktualne oprogramowanie na którym działa strona oraz aktualizację bezpieczeństwa użytkowników. Jeśli ktoś jest zainteresowany przekazaniem wsparcia na funkcjonowanie poe.pl może to zrobić przelewając dowolną kwotę na nr konta (kliknij tutaj). Strona www.poe.pl była, jest i będzie darmowa. Nikt nie musi i nie będzie musiał nigdy płacić za jej użytkowanie. Wszelkie formy wsparcia strony będą anonimowe i w pełni dobrowolne. Zbiórka organizowana jest z uwagi na charakter niedochodowy strony  (brak reklam).  Strona na pewno będzie działała i z otwartymi rękami witała wszystkich, tych którzy będą chcieli publikować swoją twórczość. ZBIÓRKA JEST W 100% DOBROWOLNA. Jeśli chcesz wesprzeć stronę kliknij tutaj    

 

WIERSZE NAJLEPSZYCH POLSKICH AUTORÓW POEZJI

CODZIENNIE NOWY WIERSZ W JEDNEJ Z 50 KATEGORII WIERSZY

NAJNOWSZE WIERSZE:

Silni są luźni

Słodkie dłonie dzieci
i mam
i zwierzęce spojrzenia ciepłe
miękkie barwy, pastele
silni dzicy są luźni
potężne garście mężczyzn zdrowych
takich kobiet jest teraz mniej
mogą łączyć dwa bieguny
miażdżyć systemy ucisku
ale tego nie robią -

To robi przeciętny Polak pijaczyna

Dzieci nie są tak silne, ale inne dzieci
dzicy i kolory nieba i motyle chronią je
wpisują w swój wielki plan -

Tylko przeciętny Polak pijaczyna je krzywdzi

- są delikatne ale na tyle silne
by się rozwijać wciąż i wciąż i uczyć życia wszystko
co wokół nich kłamie i niszczy świat

delikatne niczym sieci pająków
i wcale nie chwytają ofiar by zjeść -

Tylko zniszczone przez matrycę dzieci są inne.
Czytaj wiersz
  0 komentarze
0 komentarze

Święty Krzyż ?

Robiąc znak krzyża
zastanawiasz się dokąd otwierasz bramy
cierpienia czy miłości
w co my właściwie gramy

Czy ktoś pogrywa z nami
zmuszając hołubić śmierć
wzbudzając żal współczucie
jakie  wybrzmi uczucie

Nie zapomnij o końcu swych dni
i jeśli będziesz zły
kara spotka bezbożnego
widziałeś rany jego

Umarł odkupić winy
u Boga ludziom raj wyprosił
może nie umarł by zbawić świat
lecz za prawdę umarł
którą głosił

Może nie chodzi by w kościele
pić Jego krew "świętą" w niedzielę
i zjadać "ciało" Jego stale
kto pije krew i zjada ciało ludzkie ?
kanibale

Krzyż nie jest symbolem miłości
lecz znakiem cierpienia w wieczności
wystraszona Babcia rentę na ofiarę niesie
za nią obłok do nieba ją wzniesie

Nikt nie przeleje krwi za twoje grzechy
stosy niewiernych płonęły trwoga
samo biczowane sine plecy dla uciechy
sterujących ciemnogrodem w inię
Boga?

Jezus nie umarł żeby rozpamiętywać
rozdrapywać zaschłe rany codzienne
On przyszedł dlatego na ziemie
pokazać wartości prawdy i miłości
każdy człowiek ma w sobie cząstkę Boga
te prawdy są niezmienne

Nie wieżę w przeznaczenia nieuniknienie
do piekła nie pójdę za karę
korona cierniowa spadła do śmieci
BÓG nikogo nie wyśle na zatracenie
ON kocha jak nikt na świecie swoje 
wszystkie Dzieci
 
Tak więc to ludzie ludziom zgotowali ten los
za srebrników nędzny trzos ....
Czytaj wiersz
  0 komentarze
0 komentarze

Nieśmiałe pytania

Gdybym był grzecznym chłopcem,
zapytałbym z całą pewnością,
czy można igrać z miłością.
Zapytałbym być może nieśmiało,
czy wierzyć w miłość oddaną.

Myślałbym dniem i nocą
o dziewczynie niezwykłej
i marzyłbym, że przyjdzie
jak w romantycznym filmie.

A gdybym był pewien,
uczuć swych dobrej lokaty,
zapytałbym może jeszcze,
czy ona pokochać mnie zechce.
Czytaj wiersz
  0 komentarze
0 komentarze

Czasy 2 (jedna z moich nóg)

praprababcie i prapradziadków ucztujących
w naszych snach na jawie
kartki zapisane na blacie stołu
zostaną żywym dywanem chrabąszczy wplecionych w warkocze
żywej rozmowy i głaskań przez jaszczurki rąk przodków
i ich lekkie oddechy idące z wiatrem po naszych szyjach
 
i blat stołu ofiar dla mrówek wiecznego lata
został jutro odnaleziony
przez rodzinę wywołującą popołudniowe duchy
w Grabowcu
 
nasze ciche porozumienie
słyszane odgłosy znad jezior za murami cmentarzy
delikatne pocałunki tej kobiety nieznajomej którą zna moja matka
Matka Boska Cygańska
Jak szedłem do granicy podwórka w nocy by rzucić się w otchłań dobrej pasji
to zapaliłem światło w pokoju o dwunastej
i rzesze wielkich miłośniczek mojej poezji rzuciły we mne..
kapciem - Wybaczam im bo nie wiedzą co czynią, bo sam nie wiem co czynię
 
znowu kreśli czas
w pogawędce liści puls pluszaków
doprowadza dziecko nad krawędź lustra
pobiegliśmy na złamanie karku do studni
znaleźć żabę i stolik rozpaczy
na którym lśniły szklanki i naszyjniki, Bestii wór
Muszle wyśpiewując psalmy wstydu
uratowały zachód słońca bezsensem wzruszeń
grzech wieczorny beztroski dziecka
wkradł się do ogrodu
 
rozlane łąki dzieciństwa na polach stołu stanęły szeregiem
do boju
banał nadciągał z za wzgórz niosąc za sobą udrękę
niegrzeczne łóżka zaściełane smutkiem
nerwowe sny prorocze i rezygnacje przed upadkiem
a wokół planszy stołu zebrali się wszyscy
zasiedli z mrówkami i serem do kolacji
ser zjadł wujka i ciocię
a herbatę wypił martwy pies
 
rozlane rzeki dzieciństwa przejmując lękiem zamarły
szukać sensu i księży
ale porządek został zaprowadzony przez przodków
odzyskany sens pogańskich wierzeń
te wzory łąk i smug rozkoszy przypomną się kiedyś znów
i znów
puls życia bez ruiny lecz pełnego wiosennych burz
Mama siedziała wtedy ze mną i Dagmarą której jeszcze nie było
i zostawialiśmy kartki pocztowe dla kosmitów i przodków
i dzieci dzieci
 
a potem wstaliśmy i pomknęli zostawiając wiecznie żywe mozaiki Tarkowskiego
Jak biegnące brzegiem morza Picassa w pola za płotem
korzystając z napomknień chłopów koszących żyto
żyć żyć żyć, bez wiedzy
i z powodzeniem docieramy do celu, na granicę świata bez granic
bo jak ona byliśmy grzeczni
i delikatni i pełni wdzięku zawsze
jako jej dzieci
Czytaj wiersz
  0 komentarze
0 komentarze

Lustrzani ludzie

Granice się zlewają
z pociągu dym staje się chmurą
wśród kominów wznosi się gmach ważący mniej niż zero
wśród wód jest przerwa na obiad
rekin żre a Anioł się modli w oku ślepca
przestrzeń ogromu bez miary jest w orzechu i lustrze
podróżują tam w nocy lustrzani ludzie
miejscem tym nasiąka ręcznik
wody wnikające i znikające w reakcjach dających mi życie
twarze się rozpuszczają
kolonie mrówek osiadają na meteorach
zgubił się ślad dziewczyny w bieli
nie znalazł akceptacji detektyw
zbrodnicza działalność nie zostanie wykryta
ryby będą nosić twarze ludzi
są nieprzebudzonymi ludźmi
którzy czekają w łonie i już się uśmiechają
już tam są lwy
wolny wodno-powietrzny szlak uczuć i kontrola biletów
ja się lęka tego że zgubię rozum
że brak dawcy uniemożliwi trwanie życia
Czytaj wiersz
  0 komentarze
0 komentarze