WIERSZE NAJLEPSZYCH POLSKICH AUTORÓW POEZJI

CODZIENNIE NOWY WIERSZ W JEDNEJ Z 50 KATEGORII WIERSZY

NAJNOWSZE WIERSZE:

Wierszyk rozpaczliwy

Wierszyk rozpaczliwy.


Kiedy wreszcie przestanę być stary?
Chyba dosyć już tego dobrego!
Inni mogą brać życie za bary?
A ja muszę być już do niczego?

Już mi stawy jak drzwi w szafie skrzypią,
W oczach pełno jest piasku jakiegoś,
Włosy siwe do końca się sypią,
W lustrze kawał jest pyska czyjegoś.

Kiedy wreszcie przestanę być stary,
To golonki za czterech się najem,
Cztery piwa naleję do czary,
Cztery dni będę dawnym hultajem!

Będę biegał i skakał do woli,
Krzepkie ciało wystawiał do słońca,
Albo leżał gdzieś w cieniu topoli
Wierząc, że już będzie tak bez końca.

Jeszcze tylko ten roczek przetrzymam!
Dwa tysiące i dziesięć - i dość!
Niech mi rentę zabiorą - wytrzymam!
Potem wracam! Staruchom na złość!

Kielce 31 grudnia 2009 r.

Czytaj wiersz
  1 komentarze
1 komentarze

Jedyne moje przedstawienie

Jedyne moje przedstawienie.

Teatr ogromny i widzów tłum, to lśniący, to szarobury,
Już trzeci dzwonek i cichnie szum, kurtyna idzie do góry.

Już reflektory rozdarły mrok, jaśnieje miejsce na scenie,
Tam każdy z widzów kieruje wzrok. Zaczyna się przedstawienie.

Lecz scena pusta już długo dość i katastrofy czuć smrodek,
Wtedy reżyser wpadając w złość -  MNIE! -  każe wypchnąć na środek.

I główną rolę każe mi grać, bez tekstu i bez suflera!
I mam pokazać na co mnie stać,  że umiem być większy od zera!

Coś mówię i słyszę na sali śmiech, coś robię - śmiech znowu gości.
Chwilami znika mi w piersi dech,  jak trafić do publiczności?!

Choć się starałem ze wszystkich sił, pomidor zgniły mnie trafił.
A widz niezadowolony był i wrzeszczał, żem nic nie potrafił.

Ze sceny schodzę, łeb trzymam nisko, w oczy nie patrzę nikomu.
Bo zmarnowałem szanse na wszystko i wstyd tak wracać do domu.

Ale reżyser czekał w kulisach i kazał się kłaniać na scenie.
"Nie martw się chłopie, zagrałeś nieźle - jedyne swe przedstawienie."

Kielce 18 czerwca 2010 r.

Czytaj wiersz
  0 komentarze
0 komentarze

ADAM DENNISON - Na wpół-wprost z głowy

Czuję ciężar krzesła
na którym siedzą moje
smutnie formalne
uciekające atomy
przemawiać
znów zawiłość
nie ? masówka

brak współczesnych poetów
trwałość ? funkcja wyższa
wulgarnie umowne znaki
i spory rodziny ludzkiej
wystylizowany na odosobnionego
chwalebnie odizolowanego
w skórze jest dobrze i niedobrze
klasycy odeszli
a wszystko pozostało
podmiot i przedmiot
meta i hemo

widzialny i niechciany
każdy szczegół wszystkie szczegóły
brak
w kolekcji obrazków świata
nie ma niewinności
co jest czego nie ma
i czego mogłoby nie być
twoja perspektywa.

Czytaj wiersz
  0 komentarze
0 komentarze

ADAM DENNISON - Z bezsennych nocy

Każesz mi wracać w progi nieznajome
i chwytać listy jak motyle czyste
a ja kaleki zbieram krople szkliste
dalekie dźwięki nocą uronione
co kalekując wędrują przez cienie
bez odpoczynku jak mgliste istnienie.

Czytaj wiersz
  0 komentarze
0 komentarze

ADAM DENNISON - Dziewczynka lat siedem

Aria jak skowyt wilka
dziewczynka
lat siedem
umiera na raka
pod czwórką
pod trójką
grają w kulki zielone
przechodziły baby
przyniosły zupę
krupnik

wujek Staszek i siostra od Janka
sok pomarańczowy
ciocia Mania
zawsze jest taka ciocia
nie martw się dziecko
odrosną ci włoski
takie miałaś ładne kręcone
padła żarówka
kroplówka
splątała się w rączce
sufit jest ciągle tak samo biały

znów zabrzmiało
co za muzyka
dobrze bierze górne partie
zjedz krupniku
chociaż trochę
zjedz krupniku
zjedz
wolała jak palą jej żyły
tej spod czwórki już nie dajemy
naprawdę

ona widzi jakieś motylki
śmiechu warte
niech przestanie wreszcie krzyczeć
telewizji nie można oglądać
wiadomości
uciszcie tego bachora
że też człowiek
musi umierać
jak pospolita
świnia

Czytaj wiersz
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
saperkoper
..."musi umierać jak pospolita świnia?" - pytaj dalej - czy Bóg istnieje? Odpowiedź jest tylko jedna, więc jaki jest sens życia???... przeczytaj więcej
sobota, 25 grudzień 2010 00:49
1 komentarze