Chyba zamknięte (kalosze)

Wyrwany z kaloszy

gdy chodziłem po wodzie

deszczu urwanej chmury

zwanej potocznie kałużą

zabezpieczenie przed

zamoczeniem stóp

jest skuteczne dopóki

dopóty nie ma dziury

lub z kaloszy właśnie

coś nie wyrwie znienacka

uniosła mnie na wysokość

pierwszego piętra myśl codzienna

czemu kropla natury tak drąży

że do szpiku kości przenika

zimnem życiodajna kruszyna

usechł by nawet kaktus

bez jej pocałunku namiętnego

choć tak rzadki to przywilej

na pustyni uczuć pyłu

wzniesiony świadomością chwili

w teraz jestem bez jutra i

wczoraj przeminie a kalosze

biorę pod pachę idąc chlapię

jak dziecko szczęśliwe

rozpryskuję tą chwilę

zapomnienia że katar murowany

niech z nosa kapie niech nos flika

ważne że oczy wyschnięte

od ciepłej herbaty z cytryną

od mięty choroba znika

serce na przeszłość mam

chyba zamknięte

 

 

 

 

On
SZCZĘŚCIE
 

Komentarze 1

Gość - D. Adalberto w sobota, 23 marzec 2019 19:35

I to są właśnie twoje "kalosze szczęścia". Być może znasz tę baśń. Sam chętnie nałożyłbym te kalosze i brodziłbym w tych kałużach co są na zdjęciu. Pozdrawiam.

I to są właśnie twoje "kalosze szczęścia". Być może znasz tę baśń. Sam chętnie nałożyłbym te kalosze i brodziłbym w tych kałużach co są na zdjęciu. Pozdrawiam.
piątek, 21 czerwiec 2024

Zdjęcie captcha