Kura nioska

Uf, uf jaki upał jest na dworze.

Kto wytrzymać może w tej komorze.

Drzewa liście poschylały

Ptaki śpiewu zaprzestały.

pochowały się kurczęta i zwierzęta.

czy o nich ktoś pamięta ?

Czasem jednak słychać kur gdakanie,

ko, ko , ko - ja nie zjadłam nic na śniadanie,

może o mnie gospodarze zapomnieli,

ale świeże jaja jeść by chcieli i zabrali

z mego gniazda. A to co ?

Na podwórzu stoi samochód mazda,

gospodyni coś w koszyku niesie :ko , ko

ko, ko , to są moje jajka przecież !!!

Pokręcili się po trawie, pojechali na wyprawę,

moje jajka z sobą wzięli. A ja nioska tylko patrzę,

ko, ko, ko znowu siedzę i świeże jaja zniosę.

Krzycz kogucie kukuryku na całą okolicę,

ja potrzebuję jeść pszenicę, a nie czystą wodę pić !

zaklęłabym trawy nie ma też. Ja o trawę mam się

prosić też !!!!

Zbuntuję się i więcej jaj nie będę znosić !

-- No i co by ci to Niosko dało ?

bo w niedzielę rosół by to ludzkie plemię gotowało.

a więc lepiej będzie kukuryku, ko, ko jaja znosić

i tym co masz i możesz się cieszyć i cichutko sobie

ko, ko ko , ko śpiewaj dnia każdego,

bo nikt ci nie przyniesie nic do zjedzenia lepszego.

Czytaj wiersz
  18 odsłon
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Gość — Monika
Zabawnt wiersz z perspektywy kurki, gdy sie go zinterpretuje dosłownie. Ale z drugiej strony każdy z nas choć raz w życiu był taką... przeczytaj więcej
niedziela, 09 sierpień 2020 15:31
18 odsłon
1 komentarze

Taka sobie opowieść

Jaka piękna pogoda na dworze. To wiosny jest uroda, czy deszcz czy słota, to warto jest żyć.
Skowronka słychać śpiew, każdy powinien swym oddechem witać dzień, cieszyć się
i z radością nić żywota pleść.
Kiedykolwiek znajdziesz się na boku, to staraj się innym dotrzymać kroku.Uderzaj często
w złoty róg i nie wchodź nigdy pod koślawy stół. Jeśli znajdziesz się tam gdzie morze
i ocean jest spójrz na plażę. Czy wiesz, że każde ziarenko piasku, ma na swym obrazku
wspomnienie o dalekich podróżach w nieznane i zapomniane krainy.
Tam gdzie słońce z niebem się styka, tam gdzie głębia jest jeszcze nie zdobyta, tam
gdzie zorza jasnością i czerwienią zachwyca jak młodej dorodnej dziewczyny lica.
Tam gdzie księżyc w noc ciemną gwiazd wędrujących szuka, gdzie korytarze, szczeliny,
jaskinie, pieczary nieznane jary, w których gnieżdżą się istoty z tej i nie z tej planety
i tworzą opleśniałe widoki, a ty powiesz NIE, to nie są moje widoki i kroki.
Uwierz w to,: ono odsłoni przed tobą nieznaną epokę, czyli swe tajemnice umysłu granice.
Wsłuchaj się w jego wołanie, spójrz, co ma jeszcze na swoim łonie?
Opowieści o zaginionych żeglarzach, co płynęli na łodziach wioząc różne baśniowe towary,
do swego kraju czyli czary jak-- stroje bogate, klejnoty,złoto,imbir, paprykę i inne przyprawy
nieznane, tam gdzie są inne góry, lasy, rzeki, drzewa owocowe jak : banany, ananasy,
bulwy kwiatów i inne rarytasy. Nie z każdej podróży wracali cali i zdrowi do domu.
Potęga mórz i oceanów dała się im we znaki, wiatry, cyklony poniewierały jak łupiną,
ich statki i z całym dobytkiem znalazły się na samym dnie.
Takich cmentarzy jest tam bardzo dużo, o czym świadczą wraki, bo inni śmiałkowie
zapuszczają się w nieznane głębiny i rozpadliny i przynoszą nam nowiny,filmując
życie krajobrazu morskiego, łowią każdy strzęp życia ludzkiego, bo zawsze tam
gdzie są ich szkielety biją serca, o których mówią wieki.
Co jeszcze chcesz dodać do tej treści.?
Chyba nic, to jest koniec mej opowieści.
i

Czytaj wiersz
  43 odsłon
  2 komentarze
Najnowsze Komentarze
Gość — Monika
Masz rację. Życie jest piękne. Tylko my często nie doceniamy tego, co mamy. Jesteśmy tu i teraz, stąpamy po Ziemi, która w bólach ... przeczytaj więcej
piątek, 31 lipiec 2020 17:21
Gość — Adrian
świetnie to ujęłaś Moniko. Miło Cie tu widzieć
niedziela, 02 sierpień 2020 14:21
43 odsłon
2 komentarze

lata 2004 - 2020

Minęło już 16 lat
a ja przebiegłam drogi szmat.
Na pewno wielu z was tam nie zostało.
to co było niegdyś, w daleki nieznany
świat powędrowało.
A ci co jeszcze siedzą w starych pieleszach
myślą o przetrwaniu, o swoich domowych uciechach,
jakie jeszcze w nich siedzą, tkwią.
Nowa wiara jaka jest ma swoje zasady, a te stare
wsadziła do szuflady.
Może za jakieś tam tysiącleci, jakiś listek figowy im podleci
i tak jak poszukiwacze skarbów, będą te dawne teorie wydobywać
z dna czeluści i tworzyć ze starych nowe treści.
Nadawać im wiarę prawdy oczywistej, nie legend do swojej opowieści.
Bo taki jest los każdej istoty, jest wiek srebrny, to znowu złoty
i tak się dzieje odkąd się kula ziemska kręci, tak należy,
to wpisać do ludzkiej pamięci, bo wtedy tylko grudka ziemi
nie będzie, a rzeźbą natury podziwianą wszędzie.
A może się komuś przyśni ten bajkowy świat, kiedy wszyscy razem
tę pieśń śpiewali tak:
Hej, użyjmy dziś żywota. Wszak żyjem tylko raz
Niechaj ta czara złota. Nie próżno wabi nas.
Hejże do niej wesoło. Chwytaj i do dna chyl
Niechaj obiega w koło. Zwiastunkę słodkich chwil !
Po co tu obce mowy.? Polski pijemy miód.
Lepszy śpiew narodowy. I lepszy bratni lud.

Czytaj wiersz
  50 odsłon
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Gość — Monika
Piękny wiersz. Pięknie pokazane, że czas mija i trzeba się cieszyć z każdego dnia, a także obserwować świat i przemijanie czasu. B... przeczytaj więcej
piątek, 31 lipiec 2020 17:26
50 odsłon
1 komentarze

Czerwiec

Deszcz pada i pada wiosenny
słońca nie widać wcale.
A on sobie leje, leje uderza w ramy okienne
a strugi deszcze padają na balkon i trawę
Wczoraj słoneczko świeciło, dzisiaj ponura aura.
Tak sobie myślę, co ja będę robiła do wieczora,
czy zacząć czytać nową powieść, czy iść na spacer.
Na razie siedzę przy stole i układam w głowie różne wzory
maluję na papierze, farbami obrazy, jakie widzę
przed swymi oczami.
Ptaki siedzą w swych budkach
i nie myślą o śpiewaniu, na pewno dzieci ich płaczą
i nie myślą o fruwaniu.
Ze swojej kryjówki boją się wychodzić
bo mogłyby swe piórka zamoczyć.
Wychylają swe małe główki, aby matkę swą zobaczyć.
A na trawie siedzi pies burek i kot marmurek,
tylko po cichu mruczy i czeka, przyjdźcie moje
kochane ptaszki, ja tylko popatrzę na was z daleka.?
O nie ty głupi stary kocurze, ja wiem coś ty za jeden !
znam twoje sztuczki i zamiary, już nie raz pokazałeś
swoje miłe puszyste futerko i swoje ostre pazury.
Zjadłeś nie jedną małą ptaszynę i moją niemal
całą rodzinę. Ja wiem, co ty znaczysz, bo tylko jedna
zostałam, byłabym życie postradała, gdybym
nie wzięła nogi za pas i szybko uciekała.
Kąskiem wspaniałym byłabym dla ciebie, zamiast fruwać
i cieszyć się życiem, byłabym śniadaniem dla ciebie.
A pies siedzi przy swej budzie i deszcz mu kapie z sierści,
co chwilę psika, bo w nosie go wierci,
na pewno ma katarek, bo zimny jest ranek.
Gdybym się jego szczekania nie bała, tobym mu katarek
swym specjalnym piórkiem powycierała.
Czy mnie ktoś pomoże, jak zamoczę piórka ?
A co to siedzi na drzewie, czy to kuna, czy wiewiórka?
Chyba wiewiórka, taka dumna , uszka do góry stawia,
kitką rudą kręci, goni po gałęziach, wierci się, zamiata
trasę do swego mieszkania, pewno czeka na swego sąsiada,
co siedzi na innej gałęzi i co chwilę gada, gada, gada..
Trzeba mieć sokoli wzrok, gdy siedzi się wysoko,
bo w każdej chwili może wypatrzeć ktoś , coś
i zawiesić swe oko, strzelić nim z taką wprawą,
że zamiast fruwać wysoko, znajdziesz się tak nisko
gdzie siedzi i czeka stare kocisko..

Czytaj wiersz
  92 odsłon
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Gość — Monika
Mimo, że pada deszcz dokonałaś wielu obserwacji i spostrzeżeń. Ile to roboty? To jest piękne, bo deszcz kojarzy nam się z nudą, ni... przeczytaj więcej
piątek, 31 lipiec 2020 17:29
92 odsłon
1 komentarze

Tak to było

Ile człowiek energii stracił, bo nie umiał siebie w takim świetle zobaczyć w jakim powinien.
Więc kto był temu winien ? No oczywiście ja. Nie umiałam odmawiać tylko się podkładać,
pomagać. Mówiłam tak, chociaż serce mówiło nie. Tłumaczyłam się też.
Nie rozumiałam zawoalowanej krytyki i tych przytyków podobnych do patyków, które mnie dotyczyły,
chociaż były miłe, jak te kolce na burach taternika, Ja ich nie widziałam, że mnie to dotyka.
A najgorsze z tego wszystkiego była zgoda, bo ona dawała innym oręż do ręki, chociaż dla mnie,
to były udręki. Nie próbowałam demaskować, nieuczciwej pochwały, chociaż były do chały.
Z opinią się zgadzałam, lecz ich nie wypowiadałam
Zawsze uległa i do pracy skora, w taki oto sposób wypracowałam sobie wzór - potwora,
że nawet w chwili ważnej niezwykle, byłabym poślizgnęła się na gładkim szkle lub mydle.
Lecz mnie, to też wiele nauczyło, bo wcale nie muszę być dla innych miłą dziewczyną.
Odmawiaj grzecznie, ale stanowczo, bo masz być w zgodzie z sobą, a nie z linią prostą.
Granicę swoich możliwości znasz, powiedz otwarcie, nie zgadzam się, z czym się pchasz.
Nie tłumacz się wcale, bo nie jesteś wokalem. Nie wstydź się też, nie będziesz najeżona
jak ten jeż, bo jesteś człowiekiem i bądź zawsze w zgodzie ze swoim wiekiem.
A energia utracona sama przyjdzie, bo czeka cierpliwie na Ciebie.
SAM SOBIE CZŁOWIEK WINIEN, GDY WIARĘ MA WIELKĄ ROZCZAROWANY ZOSTAŁ,
BO ZOSTAŁO MU TYLKO SZKIEŁKO.
A TERAZ JAK SIEBIE WIDZISZ ? CZY TO BYŁA TWOJA WOLA, CZY NIEWOLA ?
I LATA PRZELECIAŁY I TY BIAŁYM GOŁĘBIEM ZOSTAŁAŚ....
NO I CO TERAZ ? ANO NIC . WSPOMNIENIE ZOSTAŁO, NO WIĘC SOBIE
SAMA SPOKOJNIE SIEDŹ I SIĘ SMIEJ.

Czytaj wiersz
  83 odsłon
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Gość — Monika
Życie nie jest łatwe. Często dopiero po jakiś czasie zdajemy sobie sprawę z tego, że ktoś nas wykorzystywał, podrzucał kłody, zazd... przeczytaj więcej
piątek, 31 lipiec 2020 17:33
83 odsłon
1 komentarze