WIERSZE

Tak to było

Ile człowiek energii stracił, bo nie umiał siebie w takim świetle zobaczyć w jakim powinien.
Więc kto był temu winien ? No oczywiście ja. Nie umiałam odmawiać tylko się podkładać,
pomagać. Mówiłam tak, chociaż serce mówiło nie. Tłumaczyłam się też.
 Nie rozumiałam zawoalowanej krytyki i tych przytyków podobnych do patyków, które mnie dotyczyły,
chociaż były miłe, jak te kolce na burach  taternika, Ja ich nie widziałam, że mnie to dotyka.
A najgorsze z tego wszystkiego była zgoda, bo ona dawała innym oręż do ręki, chociaż dla mnie,
to były udręki.  Nie próbowałam demaskować, nieuczciwej pochwały, chociaż były do chały.
Z opinią się zgadzałam, lecz ich nie wypowiadałam
Zawsze uległa i do pracy skora, w taki  oto sposób wypracowałam sobie wzór - potwora,
że nawet w chwili ważnej niezwykle, byłabym poślizgnęła  się  na gładkim szkle lub mydle.
Lecz mnie, to też wiele nauczyło, bo wcale nie muszę być dla innych miłą dziewczyną.
Odmawiaj grzecznie, ale stanowczo, bo masz być w zgodzie z sobą, a nie z linią prostą.
Granicę swoich możliwości znasz, powiedz otwarcie, nie zgadzam się, z czym się pchasz.
Nie tłumacz się wcale, bo nie jesteś wokalem. Nie wstydź się też, nie będziesz  najeżona
jak ten jeż, bo jesteś człowiekiem i bądź zawsze w zgodzie ze swoim wiekiem.
A energia utracona sama przyjdzie, bo czeka cierpliwie na Ciebie.
SAM SOBIE  CZŁOWIEK WINIEN, GDY WIARĘ MA WIELKĄ ROZCZAROWANY ZOSTAŁ,
BO ZOSTAŁO MU TYLKO SZKIEŁKO.
A TERAZ JAK SIEBIE WIDZISZ  ?  CZY TO BYŁA TWOJA WOLA, CZY  NIEWOLA ?
I  LATA PRZELECIAŁY  I TY BIAŁYM GOŁĘBIEM  ZOSTAŁAŚ....
NO I CO TERAZ ?  ANO  NIC . WSPOMNIENIE  ZOSTAŁO, NO WIĘC SOBIE
                                       SAMA SPOKOJNIE  SIEDŹ  I SIĘ  SMIEJ.

  0 komentarze
0 komentarze

Zanim zakwitną konwalie

Zabierz mnie do świata magii,
opowiedz historię dotykiem.
Otul subtelnie płatkami konwalii,
ogrzej serca tlącym płomykiem.

Nakreśl delikatnym ruchem opuszka
tęsknotę za odległym uczuciem.
Szepcząc słodkie słowa do uszka
zalecz zadrę co w duszy wciąż kłuje.

  0 komentarze
0 komentarze

Jeden zero sześć

Dawno… ? Tak, dawno temu
Gdy liczyć czas w nanosekund
Cyklicznym rytmie wspak
A wczoraj nie zdołał zamknąć sen
Na świecie żyła dzieweczka
Co miała macochę oj, złą
Codziennie słysząc z ust jej wrzaski
Z menu przekleństwa i upokorzeń ton
„O, jak beztroskim jest dzieciństwo”
Orzekli zaocznie przechodnie traktu
Oślepli na fiolet siniaków duszy
Taksowali lila taflę
Ale…
Nie była wcale jej macochą
To tylko ludowa zwrotka
Powtarza jak głuchy telefon
To była jej rodzona matka

W przeszłości ponurej zmierzchu
Nie czytaj przecież – zamierzchłej
Rycerz – śmiałek mężny aż do utarty tchu
Księżniczki szukał niestrudzenie
Pojmanej z domu bezprawnie
Rumakiem gnał z wioski do wioski
I pędził z grodu do miasta
Pytając w gospodach i chatach
Na rynkach i na rogatkach
Czy żywa, gdzie i jak się miewa
Tylko, że…
Jego uparcie do bólu NIE MA
Brak tego, kto by się o nią zająknął
Gdy tęskną sagę snuje przez okno
Wplatając w złoty warkocz pustkę
I lula do snu marzenia skryte w ścianach
Bryły, co domem zwą prawnie
Niepoprawnie

W konarach dumnego dębu
Na skarpie w mistycznej puszczy
Dwa cud ptaki uwiły gniazdo przytulne
By siedzieć niezłomnie na jajach bezcennych
A młody chłopiec zbliżał się do szczytu
By ujrzeć, co biło magicznym blaskiem
Na wskroś jasnym jak aureola świętych
Lecz…
W lot poznał tępy dźwięk kroków na klatce
I znowu zaschło mu w sercu
Silna ręka zmięła ilustrowaną kartę
„Nie bujaj w obłokach!”
Tam tylko piła motorowa
Powala martwe drzewa
Nokautem
Życie czyta tłustym drukiem elementarz
Nie baśnie!

  0 komentarze
0 komentarze

Cel cierpienia duszy mojej

Mijasz zakręt za zakrętem
na prostej, nieskończonej drodze
W towarzystwie pustej głowy
i nie wartym zachodu wschodzie
porannego słońca

Dokąd to niesie dusze
Której nikt dźwigać nie chce?
Wspomniała, że jej podróż
zawiera schowane przejście
w ścianie końca

W tym nieustannym horyzoncie
zdarzeń i przygód zatrzymanych
zgubiłaś cel potrzebny
Pretekst wiatrem podszywany
Pomijasz milczeniem.

  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Rekluza
Świetny wiersz. Oszczędny i zarazem pełny treści.
środa, 03 czerwiec 2020 16:39
1 komentarze

Dziękuję Ci Boże

Dziękuję Ci Boże
Za konwalie, że znów je zrywać mogę
Za ptaków poranne budzenie
Za całą tą życia drogę.
Za każdy dzień co na wschodzie wschodzi
I na zachodzie zapada
Za drzewa, że kwitną znów biało
Za smutek, że czasem się wkrada
Za twarze ludzi rozmyte w oddali
Za czas co posrebrza mi włosy
Za wiatr co przycicha na fali
Za dziś co przyszło o świcie
Za wczoraj które już było
Za jutro -  co wszystko odmieni
By szczęście się w życiu spełniło.

  0 komentarze
0 komentarze