WIERSZE

Drobnostki

Tonę w błogiej ciszy -

wiatr gra na liściach.

Tylko nieliczni słyszą -

woda płynie w strumykach.

Świerszcz delikatnie cyka,

motyl kłania się w pół.

Pszczoła błyszczy w promykach,

ślimak chowa się w dół.

Raduj się z małych rzeczy -

bo nie ucieszą cię duże.

Słuchaj jak żaba skrzeczy,

przeskakuj jak dziecko kałuże.

  2 komentarze
Najnowsze Komentarze
Gość — Monika
Miło mi czytać kolejny wiersz z ważnym przesłaniem: ciesz się z małych rzeczy. To ważne. Bo obecnie nie każdy potrafi. Patrzymy na... przeczytaj więcej
piątek, 14 sierpień 2020 15:59
BlueRiver
Tak, to prawda - za szybko gdzieś pędzimy i zapominamy właśnie o takich drobnych rzeczach, a przecież one są początkiem tych więks... przeczytaj więcej
piątek, 14 sierpień 2020 23:15
2 komentarze

Kropka

Zabieraj już to wszystko -

tylko zamknę oczy,

bym więcej nie widziała

jak mą drogą kroczysz.

Za głęboko wszedłeś -

w moją głowę, zmysły,

za daleko - cholera,

nie czuję tej iskry.

Więc uciekaj skoro świt -

zniknij z horyzontu.

Chcę zapomnieć te dni,

gdy nie byłeś w porządku.

  0 komentarze
0 komentarze

Niewyjaśnione

Znów przychodzi

odziana w biel.

Nie zatrzyma nikt -

to nie jest sen.

Znów przychodzi

szron na powiekach.

Dotyka mnie

już mgłą ocieka.

Jak kropla jest

twarzą w twarz.

Przenika mnie

totalny żar.

Purpura gna

na oślep stal.

Tak mroczna jest

przygoda ta.

  0 komentarze
0 komentarze

Kura nioska

Uf, uf jaki upał jest na dworze.

Kto wytrzymać może w tej komorze.

Drzewa liście poschylały

Ptaki śpiewu zaprzestały.

pochowały się kurczęta i zwierzęta.

czy o nich ktoś pamięta ?

Czasem jednak słychać kur gdakanie,

ko, ko , ko - ja nie zjadłam nic na śniadanie,

może o mnie gospodarze zapomnieli,

ale świeże jaja jeść by chcieli i zabrali

z mego gniazda. A to co ?

Na podwórzu stoi samochód mazda,

gospodyni coś w koszyku niesie :ko , ko

ko, ko , to są moje jajka przecież !!!

Pokręcili się po trawie, pojechali na wyprawę,

moje jajka z sobą wzięli. A ja nioska tylko patrzę,

ko, ko, ko znowu siedzę i świeże jaja zniosę.

Krzycz kogucie kukuryku na całą okolicę,

ja potrzebuję jeść pszenicę, a nie czystą wodę pić !

zaklęłabym trawy nie ma też. Ja o trawę mam się

prosić też !!!!

Zbuntuję się i więcej jaj nie będę znosić !

-- No i co by ci to Niosko dało ?

bo w niedzielę rosół by to ludzkie plemię gotowało.

a więc lepiej będzie kukuryku, ko, ko jaja znosić

i tym co masz i możesz się cieszyć i cichutko sobie

ko, ko ko , ko śpiewaj dnia każdego,

bo nikt ci nie przyniesie nic do zjedzenia lepszego.

  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Gość — Monika
Zabawnt wiersz z perspektywy kurki, gdy sie go zinterpretuje dosłownie. Ale z drugiej strony każdy z nas choć raz w życiu był taką... przeczytaj więcej
niedziela, 09 sierpień 2020 15:31
1 komentarze

Podróż w Nieznane


Autor - Marcin Elsner

Refren
Jedyne co posiadam to...
Bezdomne marzenia!
Zabieram je z sobą,
W podróż w nieznane!
Nie próbuj mi obiecać,
Że to wszystko się tam zmieni,
Nie mam tam do czego wracać,
Znów wyruszam w nieznane...

Pierwsza Zwrotka
Tak jest, że nigdy nie wiem, czy to co stworzę będzie chociaż normalne,
Zwykle zanim zacząłem to pisać, musiałem mieć to coś, beat, refren, tytuł, okładkę,
Cztery ściany, ciepełko, pomysł przeszywający dźwiękiem wyobraźnię,
Wpatruję się w świat z paczką zapałek, z kartką niewyjaśnionych zagadek,
Metaforycznie słownych układanek, nie wiem, co będzie dalej, ale,
Cokolwiek, kiedykolwiek chciałem, sam zdobyłem, nie pytałem,
Chcę już mieć mieszkanie, studio Oblicza Records, lepsze nagranie,
Własną ścianę na której bezpiecznie zawieszę obraz, zegar, szafkę,
Chcę więcej, niż daję, tak bardzo pragnę, by spojrzeć na wszystko z dystansem,
Póki, co poranek, przystanek, by autobusem jechać przez deszczową nostalgię,
Zarobić i mieć grosz przy duszy na czarną godzinę, w której się znalazłem,
Cierpliwość przyniosła z czasem, pierwsze wyzwanie w dodatku na wynajem,
Przerwę wreszcie złą passę, sprawię, że coś tu będzie tylko nasze,
Gdyby nie wyboru przypadek, uciekamy zanim zatonie ten statek,
Zamiast mózgu miałem czarną dziurę w układzie: tak/nie wiedziałem,
Przepraszam za zakrzywioną czasoprzestrzeń ucieczki w nieznane.

Druga Zwrotka
Rodzina się śmieje, rodzina klaszcze, rodzina może zamknąć japę,
Rodzina myśli ułomny, głuchy, ślepy chce zabłysnąć wśród migających lampek.
Rodzina się myli, rodzina nie wie, co jest mniej, bardziej ważne, warte,
Najpierw doświadczcie, najpierw, najpierw bądźcie, bo liczyłem na wsparcie,
Bądźcie arystokratami w swojej baszcie w moje życie się nie wpieprzajcie,
Z boku łatwo opisać, jak krwawię, też potraktuję obgadywanie, jak zabawę,
Ale może innym razem, bo dostałem mieszkanie i na starcie kuję ściany laciem,
Mam gorączkę, kaszlę, szkoła, praca, remont z przerwą na sen i żarcie,
Po kilka podejść do tematu, aż to nie wyjdzie idealnie,
Brat też dostał szansę, ale to ja mam pieniądze i strategiczne plansze,
Dwie prawe ręce, dwie lewe nogi, miecz i tarczę, yo...
Brat zamień się, moje mieszkanie w utrzymaniu będzie dużo tańsze,
Ok, patrzcie, jak między jednym, a drugim z uwaloną szpachlą tańczę,
Co dalej, kiedyś miałem w szafie dwadzieścia tysięcy, weź nalej,
Większość rzeczy robię sam, naturalnie większość rzeczy zrąbałem,
Jeszcze ten Koronawirus i wszystko to jedna wielka podróż w nieznane.

Trzecia Zwrotka
Fałszywe umowy, trygonometria, prawdziwe życie, lekcja, dzień, temat,
Jak trzeba to trzeba napieprzać jeden przez drugiego o kawałek chleba,
Jeden przez drugiego? Ten powiedział, tam ten nic nie wie, ale sprzedał,
Mniemam, że za te miliony, kupię swój dom i swój kawałek nieba,
Po ścianie pisze kreda, ponieważ brakło tablicy przez codzienną pracę,
Jakimś cudem szkołę zdałem, gdzieś w zanadrzu mam wiersze, teksty, powieść,
Gdzieś w zanadrzu mam plan do zrealizowania, by zbić się jak Ice Tower,
Jeszcze wiele do zrobienia kotek, więc nie mów - Ogarniemy to na spokojnie,
Odebrane mieszkanie, drugie w połowie, psychicznie, fizycznie, wiecznie na torbie,
Ludzie zwykle płyną z prądem, zapomnieli, że mają mózg i parę wioseł,
Jestem upośledzony bardziej niż ktokolwiek, podświadomie tworzę problem,
Gadam sam z sobą w zdrowiu i chorobie, od zawsze żyłem na bombie,
Samotność w obowiązków sztormie, współzależna wyobraźnia na głodzie,
Koniec końców deskrypcja tematu wyrżnęła orła na lodzie,
Mom wongla worek, coś na koncie, rozpalam w piecu, robię porządek
Dobra Koniec Lordzie! Piosenka mo być nieznana, jak tytuł jołopie...
Pozdrawiam :)

  0 komentarze
0 komentarze