Stówa

Wypadła panu stówa 
kiedy stał na przystanku
gość co kupował bilet 
podmiejski o poranku
 
To moja ? pan żartuje
ja pieniędzy nie gubię 
haruję ciężko pół dnia
nic nie wiem o tej stówie
 
Babcia się odezwała 
szła rano po swą prasę
kolorową ze zdjęciem 
jak na tanią kiełbasę 
 
Widziałam dobrze wszystko
chodź pamięć już nie tęga
mam oko ciągle bystre
po stówę wzięła sięga
 
Piniądze  takie same
czy pana czy tam kogo
Zus da mi takich parę
i żyć trzeba ubogo
 
Chłopak podszedł bo widział
tę sprawę całkiem z bliska
przecież to jest podróba 
zwyczajny kawał świstka
 
Jak to podróba młody
oj ludzie to potrafią
zagadnął gość z walizką 
co z chińską kaligrafią
 
Zobacz pan nówka sztuka
pisało ładnie gucci
czarna niby skórzana
ślepym to yama guchi
 
Debata trwała długo 
pieniążków nie znajduje
się od tak bez powodu
sensację wywołuje 
 
Ta stówa jest bezpańska ?
 ktoś pyta kogo stówa?
rozstąpta się ludziska
rano boli makówa
 
Ja sprawdzę jej oryginał
gorzelnią zajechało 
od gościa zżulonego
któremu zawsze mało
 
Poczekajcie chwileczkę 
wezmę i wracam zara
dla mnie to wybawienie
ta stówa dla was kara
odwrócił się na pięcie
wytarł swój nos w chusteczkę 
i żeby było mało
 zajumał chińską teczkę.
Czytaj wiersz
  897 odsłon
 0 komentarze
897 odsłon
0 komentarze

Rybak nadziei

Wypłyń w jeziora tonie

Mistrzu ja stamtąd wracam
popatrz na moje dłonie
zmysły od niej zatracam

Nic tam prócz wodorostów
ślimaków żab i piany
fale mojego wzrostu
wiatrem niemym wzburzanych

A rozum mówi płacz
w zwątpieniu czujesz wielce
nieukojoną rozpacz

Słuchaj co mówi serce

To burza przed oczami
czy prędzej w twojej głowie
kierujesz się zwidami przeszłości
i jutra po połowie

Wrażliwości nie trzeba
mierzyć miarą atlety
pokażesz swoje niebo
powiedzą żeś jest kretyn

Lecz z drugiej strony widzisz
ludzi w ciągłym potrzasku
wiary swojej się wstydzisz
nie znajdą w tobie blasku

Nie umie wnętrze schować
przekonań takich bliskich
swoją drogą się prowadź
nie zadowolisz wszystkich

Do nieba droga jedna
wypływa z serca twego
ona nie na ołtarze lecz
z wiarą ze do Niego

W mroku ujrzysz latarnie
w oddali jasno świeci
kieruj się w stronę światła
gdy łodzią coś zachwieje
wyciągaj swoje sieci
mając wieczną nadzieję
Czytaj wiersz
  1004 odsłon
 3 komentarze
Najnowsze Komentarze
Kamil
Bardzo mi się podoba wiersz. Jest dosyć długi, ale nie nudzi jego czytanie. Ciekawa historia ogólnie. Ostatnia zwrotka przypomnia... przeczytaj więcej
wtorek, 22 kwiecień 2014 20:11
marmur
Pozdrawiam Kamilu . Chodzi tu bardziej o ufność . To nie perspektywa zapalania latarni ale kierowania się w jej stronę . Zapytam C... przeczytaj więcej
wtorek, 22 kwiecień 2014 22:20
Masław
Szczególną uwagę zwróciłem na ostatnie wersy wiersza - odnajdę i zamieszczę, dawno temu napisany, krótki tekst o zbieżnej tematyce... przeczytaj więcej
piątek, 25 kwiecień 2014 22:13
1004 odsłon
3 komentarze

Stuk Puk

Serce nie sługa
nie pyta głowy
czy krew pompować całą
czy może do połowy

Rytm też nadaje
sekundom życia
radość rozterki
twego tu bycia

Tu bycia bicia
nie jesteś w stanie
odgadnąć siły
co działa na nie

Akumulator jest gdzieś ukryty
zasila iskrę elektronową
zaczerpniętego z prawdy odkrycia
że pobór mocy jest niewiadomą

Głowa zdziwiona jak może działać
rzecz taka prosta zasilająca
rączkę co pisze nóżkę co stąpa
elektronika ? czy zwykła  pompa ?

Tłoczy i tłoczy puka i stuka
rozdaje karty świadoma tego
gdybym stanęła to nie dopisał
byś mój kochany wiersza kolego

Umysł jak przeżył by bez paliwa
zgasł by jak motor u pana Tadka
co ledwo kaszlał kiedy się zatarł
na szczęście brat był i "zła" sąsiadka

Skąd ta energia popycha pcha
więc tą zagadką dziele się z wami
nie ma tu wątku lecz kto go zna ?
do swego serca zajrzyjcie sami
Czytaj wiersz
  838 odsłon
 0 komentarze
838 odsłon
0 komentarze

Przeciek

Szósta lecę do porannej toalety
ogarniam żeby zdążyć do pracy
dzień tak jak co dzień ale niestety
spóźniasz się nie ma kołaczy

Czajnik w pół pełny szumi na gazie
późno już było czasu mi szkoda
patrzę na siebie w szklanym obrazie
łazienki lustrze pod nogą woda

Skąd tutaj woda ten sąsiad z góry
pewnie mi zalał łazienki wnętrze
po chwili jednak świadomość wraca
ja mieszkam  na ostatnim piętrze

Cholera jasna same problemy
ludzie pode mną także mieszkają
wytarłem szmatą mokrą zagadkę
jak ich zaleje to mnie nie znają

Dzwonie do szefa taka tam sprawa
nie dość że człowiek jest bez gotówki
z wolnym na dzisiaj problemów nie ma
szkoda mi tylko całej mej dniówki

To skąd ta woda schylam się pod
zlew co mi kapał przez cały rok
wszystko w porządku no oprócz tego
że jak wstawałem zabolał bok

w krzywym grymasie oglądam kibel
rozkręcam spłuczkę raczej się znam
mechanizm prosty wielkie mi co
złożyłem w ręku dwie śrubki mam

Wchodzę pod wannę głowa tam już
drzwiczki rewizji wstawić nie chciało
się trochę większych latarka w zębach
sucho no ale na głowie guz

A więc to pralka ciężkie dziadostwo
ktoś w nią nasypał tonę kamienia
ten co nie mieszka na czwartym piętrze
wymyślił takie jej obciążenia

Ok. nic nie ma nic nie przecieka
pralka na miejscu aż mokra pacha
w pocie i znoju walczę z przeciekiem
krew z palca kapie przebrzydła blacha

Z boku mnie boli na głowie guz
nie jestem przecież aż taki gruby
a i łazienka za duża nie jest
krew z palca pot z czoła a
w ręku śruby

Po lekkim szoku usiadłem widzę
nowy nabytek to zwyczaj miejski
w  łazience ON i doniczkowy
kartka że fiołek to jest alpejski

Patrzę na kwiatek patrzę na spodek
więc taka była wielka zagadka
martyrologię pełną poświęceń
wycisnęła ze mnie woda z
przelanego kwiatka

Jednak gdy w życiu zjawi się ON
fiołek zalotny fircyk natrętny
co mąci wodę ze wszystkich stron
nie patrz na przeciek tylko
        wal w zęby
Czytaj wiersz
  705 odsłon
 1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Masław
Wycisnąłeś sok z postępujących kolejno zdarzeń - przelany na papier wsiąkł w całości i na zakończenie sprytny podtekst. Przyznam, ... przeczytaj więcej
niedziela, 13 kwiecień 2014 21:42
705 odsłon
1 komentarze

Osioł

afaf184ca9296a751a5fe3cc83f2bfe9

Na osła pan zapakował bagaż
osioł mały przykurczony no
nic takiego tragarz

Przejechał kraj  wzdłuż i wszerz 
zwiedził te świata strony gdzie
mówią w nich ty o rzesz
ośle pier...lony

Krok za krokiem mijał świat
krok za krokiem płynął czas
przybywało szarych lat
płomień w oku wolno gasł

Co narzekać kiedy gnie
ciężar losu paki skrzynie
a i osioł co tam wie
o francuskim drogim winie

Koń zarżał rozbawiony
niech zostanie między nami
jak nazywa się osioł na emeryturze?
        salami

Ładne imię salami jest
jak Salomon czy coś tak
pan mój to ma szczery gest
poszanuje kiedy roboty brak

Przelatywał właśnie bąk
osioł ogonem machnął
bąk usiadł na pąk
ale zanim w tyłek go trachnoł

Podskoczył z rykiem impetu
torby skrzynie i paki
spadły z ciemiężonego grzbietu

Pędząc w tępym galopie
w kierunku dotąd nieznanym 
lekkość poczuł po kopie od losu
bąka żądłem pisanym

Stanął jęzor zawisł do
ziemi samej ból w kolanie
kto mi powie teraz co
ja tu robię na polanie

Zachłyśnięty zielenią bycia
w stanie błogości jego
wolność od ciężaru życia
    to niebo

Czytaj wiersz
  1035 odsłon
 0 komentarze
1035 odsłon
0 komentarze