Błyska

Czarna nitka przed oczami
serpentyny krętej drogi
w białe pasy przerywana
kierunkami dla przestrogi

Raz pod górę to w dół leci
dwupasmowa bywa przyznam
się i trafi w prawo w lewo
innych zakrętów ja nie znam

Teraz cisnę w zamyśleniu
sprawdzam licznika wyniki
wyprzedzam trochę tam zwalniam
wszystko w rytmie Metalli(ca)ki

Niebo lekko rozgwieżdżone
 by opisać jego piękno braknie mowy
błyśnie gwiazda spadająca ?
błysnął
radar  cieć drogowy

Już nie pędzę zamyślony
tylko zerkam od niechcenia
na mój licznik rozpędzony
punkty i do zapłacenia

Metallica nie pulsuje rzężeniem
głośniki ścichły być bogatym
trzeba by z przejażdżki przyjemności
zapierdzielać na mandaty

Pęd i pośpiech mała chwila
widzisz motylowa postać
kolorowe zachłyśnięcie
a za wolność gościu płać

Kiedy ktoś błyszczy
kiedy ktoś błyska
wciśnij hamulec i popatrz
na niego z bliska
Czytaj wiersz
  786 odsłon
  0 komentarze
786 odsłon
0 komentarze

A nie mówiłem

mga-molo-1200x800_c

...z przymrużonymi oczyma duszy oglądam świat tysiąca iskier
rozżarzonych czyjąś pamięcią
Zimny marmur jesiennej zadumy przypomina o bliskich nieobecnych
odeszli ? Dokąd ? Do zakamarków pamięci i wspomnień ?
raczej do innej przestrzeni której subtelną wibrację wyczuwam w
orzeźwiającym podmuchu wiatru szeleszczących ostatnich pożółkłych liściach
w gwiazdach  mruczeniu kota w rozwiązanej sznurówce
Czuję ich w każdym wdechu i wydechu który był ich oddechem
Kiedy na ziemi płaczą bo kogoś żegnają w niebiosach się radują bo go witają
Nikt nie odchodzi ani za szybko ani za późno jest tu tyle ile trzeba
nie za długo nie za krótko to nasze chcenie wywołuje żal i tęsknotę
Nikt się tu przypadkiem nie znalazł  trzeba go tylko  wysłuchać
  bo ma nam coś do przekazania do doświadczenia i pozwolić w milczeniu odejść
Zebrać dla siebie wszystko co  wzbogaca i choć czasem zły to nauczyciel
 wysłuchać  jutro można go już nie spotkać
Czasami musi ktoś odejść żeby został zrozumiany
Oddzieleni mgłą innej rzeczywistości która jest o krok
Ale nikt nigdy nie znika na zawsze, odchodzi z naszego Tu w wieczne tam
i czeka bo chce powiedzieć  kiedy się znowu spotkamy
A nie mówiłem ...

Czytaj wiersz
  1074 odsłon
  0 komentarze
1074 odsłon
0 komentarze

Brat

500_F_175817754_2HIa9eOFMMWoxKiNLdXrPfuEnVkYVTCO

"Idź do diabła"
powiedział Anioł do Anioła
Ten nie myśląc długo poszedł
Stanął pod drzwiami puka woła
Kto pałęta się o tej porze spać nie daje
otwiera diabeł drzwi zdziwiony
Anioł ? O mój Boże 
Co sprowadza w progi tak zacnego brata
nie ma już u was z kim pogadać
proszę czym chata bogata
Wszedł Gabryjel na imię tak mu dano
po rozbłysku wielkim
z wielu świętych imion właśnie to wybrano
Przejdź proszę usiądź wygodnie na sofie
lecz najpierw otrzep pył złoty
bo sprzątać go niewygodnie
Kawa, herbata ? Ptasiego mleka nie ma
tu w piekle głos rozciągając przewlekle
Wody napił bym się w gardle zaschło
klima tu słabo działa i światło jakoś przygasło
Z Ojca jednego jesteśmy chodź matki różne chowały
moją matką jest miłość twoją kłótnia i zwady
Do rzeczy diabeł rzecze stawiając na stole szklankę
kryształowej cieczy mów zatem i wzrokiem bada
białą Anielską firankę
No właśnie po co tu przychodzę ? Nie wiem ?
Bliski ktoś kazał odwiedzić ciebie
Diabeł podrapał się w czoło zaskoczony tymi słowy
chyba tam na górze słonko za mocno grzeje
albo palą ciągle rajskie mocne zioło
Co powiedział ów przyjaciel zacny
gdybyś powtórzył te słowa co do litery jednej
jak przebiegała rozmowa?
Gabryjel zmieszał się okropnie . A poszło o kulę ognia
com rzucił ją pochopnie
Bo kolej moja nie była  wygrać koniecznie chciałem z Michałem
Burzowe kręgle rozstawił lecz nigdy w nie nie grałem
No i...co dalej...słucham było ? zawraca mi gitarę jakąś śmieszną pierdziłą
Więc...machnął Michał ręką i zrobił dziwny gest
a "idź do diabła Gabrielu " rzekł , hop hop i Gabriel u ciebie jest

Uśmiechnął się Lucek pod wąsem szczęśliwy że w górze tam
mowa jego zasiana sięgnęła rajskich bram

Zatem przekaż Michałowi Gabrielu
choć schowani jesteśmy każdy za własnym światem
Ten co z aureolą chadza bywa czasem
mym bliskim
Bratem

Czytaj wiersz
  1076 odsłon
  0 komentarze
1076 odsłon
0 komentarze

Komar

Przybzykał komar raz do komara
jaka z nas bracie dobrana para
tacy światowi niezłomni tacy
z jednego gniazda bo my rodacy

Wiesz ja widziałem przeróżne cuda
wzloty upadki jutra ułuda
blady o świcie syty z wieczora
ten czas jest dla nas harce swawola

Nocne wypady świecą neony
trochę szampana rano wstawiony
czekam ofiara sama się pcha
proste to takie jak 2x2

Sączę wysysam cieplutką łykam
czerwoną słodycz za chwilę znikam
na złość to robię tym tępym wyjcom

-wiesz bracie jesteś zwykłym krwiopijcą
Czytaj wiersz
  1112 odsłon
  4 komentarze
Najnowsze Komentarze
Henryk Lewicki
Popraw błędy bo ciężko się to czyta.
poniedziałek, 08 wrzesień 2014 08:44
marmur
Pozdrawiam serdecznie . No cóż nad moją ortografią nie nadażąją programy wprowadzające korekty . Jedni nie rozróżniają kolorów inn... przeczytaj więcej
piątek, 12 wrzesień 2014 18:57
Szymon Zawistowski
Marmurze cudownie nawiązałeś tematem do czasu jaki mamy,czyli są komary prawdziwe i te przedwyborcze /krwiopijcy/ Wiersz trafił do... przeczytaj więcej
wtorek, 07 październik 2014 06:50
1112 odsłon
4 komentarze

Konać?

woda_sciekajaca_z_dloni-1100x688

Zanurzam dłonie w nurcie wody
przysuwam do ust łyk dla ochłody
przemywam oczy skrapiam swą głowę
ciało dzielone na pół na połowę
przez czas który wciąż  biegnie dogoni
noga na brzegu druga do toni
nieznanej wiary w siebie samego
życia wbrew wszystkim nie wiem dla czego
chcę w te odmęty zanurzyć całą
duszę wymoczyć niedoskonałą
prawda ma jedna w sercu jest ona
w źródle miłości uczyć pływać się wolę niż
na ciepłej plaży zakłamania powoli konać

Czytaj wiersz
  1218 odsłon
  1 komentarze
1218 odsłon
1 komentarze