Mija prawie rok od czasu ostatniej zbiórki na funkcjonowanie strony POE.PL Zbiórki, która przekazywana jest na opłatę domeny www.poe.pl, opłatę serwera, opłaty za aktualne oprogramowanie na którym działa strona oraz aktualizację bezpieczeństwa użytkowników. Jeśli ktoś jest zainteresowany przekazaniem wsparcia na funkcjonowanie poe.pl może to zrobić przelewając dowolną kwotę na nr konta (kliknij tutaj). Strona www.poe.pl była, jest i będzie darmowa. Nikt nie musi i nie będzie musiał nigdy płacić za jej użytkowanie. Wszelkie formy wsparcia strony będą anonimowe i w pełni dobrowolne. Zbiórka organizowana jest z uwagi na charakter niedochodowy strony  (brak reklam).  Strona na pewno będzie działała i z otwartymi rękami witała wszystkich, tych którzy będą chcieli publikować swoją twórczość. ZBIÓRKA JEST W 100% DOBROWOLNA. Jeśli chcesz wesprzeć stronę kliknij tutaj    

 

Niczyj bohater

Podszedł do okna ludzkich przywar
Westchnął przecierając smugi
Bo sam nie przywykł się odzywać
Od zawsze słaby, na zawsze drugi

Nie wyczekuje już sygnałów
W promieniach nie przybiera pozy
Herosa, którego złożył całun
Którego w końcu musiał złożyć

Powoli machnął peleryną
Tęsknie, jakby na pożegnanie
Odsunął na bok to z czego słynął
Kto bohaterem jest a kto draniem?

Nie odpowiada na wołania
Nawet na swoje odwraca twarz
Miliony wezwań lecz jeden zamiar
Zrzucić na dobre oblicze zmaz

Odprowadzają go brunatne
Łzy bohaterów bezimiennych
Gdy każdy swojego losu płatnerz
Bilans herosów lubi być zmienny


Przez niekorzystny trend na tę zmienną
Niczyj bohater rzucił się w ciemność

Czytaj wiersz
  507 odsłon
  0 komentarze
507 odsłon
0 komentarze

Dziś

Dziś, nie zważając na pogodę
Cichutko, klawisz za klawiszem
Ostrożnie przeplatając nogi
Pogrywamy z ciszą
Bijąc
Kopiąc
Oszukując
Cisza z kliszy się wymyka
Wstaje
Kuca
Odlatuje
Jawi się i znika

Dziś, kalkulując nasze drogi
Pomału, by nie ronić kropli
Życie w szklankach u podłogi
Niesiemy na stopniach
Lewa
Prawa
Byle górą
Czasem przykrywając dłonią
Ściana
Poręcz
Własną skórą
Życie w szklance słonią

Dziś, przewracamy się bezsilnie
Walecznie, upadamy z hukiem
Ja uśmiecham się debilnie
Tracąc żeby głupie
Trzaska
Łupie
Wyłamuje
Złość w mych kościach walczy ze mną
Stopień
Poręcz
Konsumuje
Moją duszę, moje sedno

Dziś, biegniemy znów po łąkach
Ostrożnie, układając wianek
Chwilę siąknąć tak, jak gąbka
Mógłbym cały ranek
Leży
Wzdycha
Wącha mlecze
Świat ogląda moja dusza
Nagle
Budzę się
Nie wierzę
Nie mogę się ruszać

Czytaj wiersz
  492 odsłon
  0 komentarze
492 odsłon
0 komentarze

Trzy dni

Widzę Cię na drugim brzegu
Stoisz. Patrzysz. Marzysz. Czujesz.
O wietrze i szumie morza przetrwać byś mógł
Bo dźwięku z siebie nie wydasz,
Kolego

Nigdy nie powiedziałem ni słowa złego
Bo dobrze wiem, jaki mnie potrzebujesz
Więc czemu łapczywie tak chcesz złapać tchu
Choć wiem, że nie pobiegniesz,
Kolego

Nie można na biało malować wszystkiego
Zasłonięta chwila najbardziej wszak kłuje
Pozwól jej odejść w tę następną z dróg
Sobie też daj odpocząć,
Kolego

Niebo trzymałeś, klęczałeś nad glebą
I miast zapamiętać, ty myśli snujesz
Ona wdzięcznością zapłaci za trud
Oddanie, troskę i serce,
Kolego

Czytaj wiersz
  392 odsłon
  0 komentarze
392 odsłon
0 komentarze

Przerwa

Płacz niemowlęcia
A może niemowląt?
Tak zaburzył dotychczasowy światopogląd
Że choćbym się starał krokiem stumilowym przejść samego siebie
Nie dotrę, gdzie dojść miałem z koszem wiklinowym
Nie dotrę do ciebie,
Trosko

Tam, w oddali, skąd skowycie niesie
Wraz z przybyciem wiadomość, że życie
Tętni w piersi, gdy przybędzie
I zostanie dając radość - tylko, gdy będzie
Bo miłością bije, choć płacze
I nie wie, że kochać potrafi tylko serce w rozpaczy.

Czytaj wiersz
  453 odsłon
  0 komentarze
453 odsłon
0 komentarze

Dmuchawiec

Spójrz przed siebie
Co widzisz? Ja widzę dmuchawcowy las
Obok widzę ciebie
Choć na ciebie jeszcze nie czas

Ale co to? Spostrzerz
Jeden wyrasta ponad inne
Musimy go zerwać
Choć wygląda wciąż tak niewinnie

Widzisz, prawda?
Taki potężny,  a tak się przewrócił
Zupełnie jak ty
Jak twe życie,  które mogę ukrócić

Popatrz teraz
Nasze pole wygląda przepięknie
Więc dlaczego płaczesz? 
Proszę, przy dmuchawcu uklęknij

Twoja łza, dostrzerz
Spływa niczym rzeki mętna toń
Dlaczego nieczysta
Jak dmuchawiec, którego dzierży twa dłoń

Zobacz więc tu
Na mą rękę, chcę zakończyć cierpienie
Podniosę dmuchawiec i dmuchnę
A pyłek opadnie na ziemię

Bo przypatrz się
Naszemu pięknemu ogrodowi całemu
Tak jest, że stare musi umrzeć
By początek dać nowemu

A dmuchawiec
Który na nowo zagości na niebie
To coś, co musiało nastąpić. Nie wierzysz?
Spójrz przed siebie.
Czytaj wiersz
  832 odsłon
  0 komentarze
832 odsłon
0 komentarze