Piszę wiersze. Moim marzeniem jest wydać swój własny tomik.

har - Mi - der!

dwudziestu pisarzy doglądała w racuchy posypały

stu dygnitarzy studzić chce

i piętnastu słabeuszy nie w brzuszy zasysanych wzgórzem

choć co uszy z kuszy w pudło wkładać papirusem

 

Louis a on uczy w kameleonem widmo oświecić w delfino, tak świątecznie, pożytecznie "de Funès " pozwalać płyń po przytulić się

 

i tak się rodzi gwóźdź rodzeństwu poukładanemu w harmonijki do cyrkla w cierpcu

boleć bolec za w nic, więc puść Armagedonu kosmosy, w chruść

 

gwóźdź do Kuty koń trojański a abstynent dopływa do w czaszki w czekoladach ni brązowemu ale twemu oleju rzeczowemu - pikł w rozsypanym po orzechu serum do bez grzechów

 

mi w złocie wyśnię szerszenia z ust wyciągniesz, i w stawach chrupkich co w ustawach w swym gońcu pociągniesz

zakrapianemu w słońce, puścisz w zgliszcz, i ani rusz! Moi Mistrzem!! Wróć!!! Afrodyzjakiem orientalnie coś ze smakiem

 

Dawid „Dejf” Motyka

Czytaj wiersz
  35 odsłon
  0 komentarze
35 odsłon
0 komentarze

uchylone nieboskłony

rodzisz się nie po to, byś padł w zwierzęce uderzenie

nie musisz też być rzucony w kamienie

lecz szpeci jedwabny szlak

 

tak znak na niebie w cieleśnie wkroczy

za rozstąpione morze, rozmnoży się w zaszpecenie

za każdą złą historię i urąganie świętem od złej woli, skazany ze zbroi schorzenie

swobodnie dopompuje sztuczki hierarchii w Pompeje, co w szyi kłuje z włóczni, bez uczniów odnowione cierpieniem, gdy błędy są sądni w rzeczywistości

To ukoronowanie, stanie za dostygłe w uwłaszczanie

Rzymskie zwały rajskim zwiedzionym złodziejem, i ten strach co wpadł dzikim koniem, w oczy boczy konaniem Ruskim uwielbieniem | szach mat usmaży się w szopy, w popiele

i widzisz płomienie, w ciszy kocy, od pochodni zanurzanych w pychy roni krwiste strumienie

 

Dawid „Dejf” Motyka

Czytaj wiersz
  28 odsłon
  0 komentarze
28 odsłon
0 komentarze

w papierowy peleryny sześć

jeźdźca w apokalipsie, jedzie w wół źródlany

jako gołębica; wulkany

w otchłań z opuszczonych truj w pap bez uśmiechu, - rębak prządł

on wcześniej oddech zaszukał, tak; stuk puka

jego węch był w sierśćiuchach zaśmierdzianych jak świętojański Janek

dla odmiany

 

sześć nie wnieść, kamieniołom gnieść, a jedne odnieść zniosę

uczcij się za w swej władzę, a im kadzę kalendarzem - trawy w kombajny skoszę;

z opicia, po to, by być; w szpital wleźć, - to kaplica pod domem - tnij Soplico!

a pieczęć zaklei sam Bóg!

Chrystus w studzienki zmazy, z kukurydzyś naskubać mógł, trzy zakazy!!!

 

swej pisz co o postrach dodawałem, a dwóch parzy o rynnę smażę!

Twórz reanimacyjny, orientacyjnym w podarzę, a niech mnie koniec w marzy

o cel realny oczywisty w fakty zdarzeń okaże.

Wpierw instrumentalny, następny uśmiertnie cmentarny; naważy szósty; Bój!!! Bo trzęsły!!! Rój!!! i Gnój!!!

 

Dawid „Dejf” Motyka

Czytaj wiersz
  30 odsłon
  0 komentarze
30 odsłon
0 komentarze

może

morze w zeszycie się coś tam napisze
może wcale, a kalki donoszę, dopiszę
może nikt nie stwierdzi, że własnym nakryciem jest morze bez przerwy, albo zboże, albo poroże, albo nic co może, pożal się Boże
być może...
a wcale, nic nie znaczy
Jest jeden haczyk, Ty...
to Ktoś pomoże, zwiędniały laury
 
Niech Bóg ci w trójcy Błogosławi;
Szczęściu w swych marzy, dołoży proszę
Zbawi, to w Sercu noszę
 
Dawid „Dejf” Motyka
Czytaj wiersz
  36 odsłon
  0 komentarze
36 odsłon
0 komentarze

wykonał

cząstki samo widniejące instrumentalne, wystające w Izerskim raju, z westchnienia
como psute suki, irrealnie dotrute, jak sercu z barwienia
logistykę przypominające, nim wierzchołki, góry śpiące
a to jedynie, same kury, idąc kpiąco szosą błękitną laguny
dobitne cmentarną kozą, co słów mięli w dźwięki
nim onieśmieli wodą, a marchewki, jedynie zakrada
takim się rzodkiewki do serum białego solą i pieprzem wpada, z puszystego smaku; idealnie, jak czyste naczynia, tu widzi, idzie "narada", wiekuista melina
 
Dawid "Dejf" Motyka
Czytaj wiersz
  31 odsłon
  0 komentarze
31 odsłon
0 komentarze