Piszę wiersze. Moim marzeniem jest wydać swój własny tomik.

samoistnienie

gdy ciepło i milej, a Prawda w wieczności? zmierzamy powoli |
odpocznij...
całym podwieszanym w nostalgii, co z pogard spływa,
tam wlecze, do woli, śliwa ckliwa
tam mokro a wilgno za wcale, cię; w onym w zaspie, wywalę
ciągłym wróżeniem, za nigdy nie zasnę!!!
widzę ich cierniste spojrzenie, nim zasnę; zagajnikowy aj waj!
postępuj znaczniku mój wygodnie, a w mych właściwie, przegraj
twa cofka od kotka, to krach, potem wywrotka ah! lecz;
-wywłoka, bo jednym spojrzeniem; ukocham.
Leć, płyń, i odfruń Bażantem z Rykiem, z jesiennym tramwajem!
gdzie dziki śpiew, nie żałuj!
nim zmącą twą mętną wodę, nic nie podaruj| pomogę;
i tak cię, pokonam... potwierdzona prozą życia; wykona!!!
i w nic co do ukrycia! się nawet stale za znaną z; bicia
a krowa nie wierzy, nie ujrzy nawet tu zboża, pocałuj, niech uczy,
pożal.
Jest z księżyc wspaniały, lecz nie pełen w Chwały,
wyczekuj prezydenta, nim wozi się Boża, a u mnie nędza
za brzózek kilka, co nawet nie wchodzą do trawy...
do tratwy, co spływały hm... mawiały walcz!
i nic nie ma, co z picia| zero prezentów!!! nawet umycia
ciągle woła, za; skały - zbyt kocha, wyrzekały
zbyt mały??, a jemu tu nadal ta szlocha, co to się nim kocha
klucz, jest u Boga, w ubogich, nie drwij, ukochaj!
 
Dawid „Dejf” Motyka
Czytaj wiersz
  38 odsłon
  0 komentarze
38 odsłon
0 komentarze

nostalgicznie śpiewa

czasem, wydaje mi się, że jestem z powietrzem na własnym ciosie
kazali mi wiecznie trwać, a inni, stale tu grać
częstowali mnie, ładnie pisali, mówili Hay, właściwie Mej,
i nic tu dodać, bo czułem się jak w swej własnej, wymarzonej Rodzinie
Czuwamy, czekamy, dostajemy i mówimy, czego nie - i chcemy,
jak za dawnych wonniejszych lat
Gdy Mama unosi się w mych wszystkich Gór i pełen ziaren, i krajobrazów, i wód, postrzegłem...
I nawet koniczyną, kaczeńcem można było śpiewać
i Lilii całować w czoło; niczym zwiewać
Od polnych przystani, nic nie rani, nic nie zgrani!!..
 
Wszystko to widzą twe własne porośla
czułe czekanie, wydaje się wiosna, a w lecie Czapli niosła
Kochać to widać jakim się jest całym, a nie błędnym w pozer traktowały?!
 
A z grubsza; w belzebuba, pociągła szerszeni ust chmura
i do gitary,
bez kary!
Tak to widzimy w Bożym, w kuszy, w trójcy
W Pełni być w Chwale, konia koncertu; ekstremum
 
Dawid "Dejf" Motyka
Czytaj wiersz
  36 odsłon
  0 komentarze
36 odsłon
0 komentarze

calunia

Błoga nastała nowina
gdy Matka, rodziła Syna
 
1.
synka Mama otuliła
Swym kocykiem Go przykryła
rączki własne do swych przyłożyła
a ustenka, dotyk zatroszczyła
 
Ref.
lili lili laj, moja boś ty gwiazdeczko
lili lili laj, co uśmiechu w mym słoneczko
 
2.
i łóżeczko kołysz proszę
kołysz dziecię, Sercu noszę,
dziś twą radość tu znajduję
Twego syna, potrzebuję
 
Ref.
lili lili laj, moja mała ta kruszynka
lili lili laj, bez miłości była minka
 
3.
tak mocna radość tu witała
że swego łona Matka wreszcie zaznała
uwielbiona ta Maryja co przyjęła
wdzięczność wielka Bogu wzięła
 
Ref.
lili lili laj, moja boś ty gwiazdeczko
lili lili laj, co uśmiechu w mym słoneczko
lili lili laj, moja mała ta kruszynka
lili lili laj, bez miłości była minka
 
Dawid "Dejf" Motyka
Czytaj wiersz
  51 odsłon
  0 komentarze
51 odsłon
0 komentarze

popaprany

nie sztos co wleci w twe wszystkie własne okna nie pajęczyna co za dniem nigdy nie omija czym wolno za stanie dziki raj z pełni róż
czym to się stanie naleć w Orfeuszu
Nosicielski kraniec depcze w beczce z misia
w masce zapomnianym podśmiechy
a po idealnie nękany co córy
Sajgon uwertury lecz nozdrzem zadanym w policzy
ciernisty aborygenem moment menstrualny
twa własna broń wypaliła komu drzwi ubiła
dragon uciemiężały w zabobony brały
rozhisteryzowane damy które wydamy
cyrkiel zachwalę kręć się i wzdęć opalę
gandzia wspomaga ależ szkarada
banialuki
łachudry o włos i nos
 
Dawid "Dejf" Motyka
Czytaj wiersz
  69 odsłon
  0 komentarze
69 odsłon
0 komentarze

Paola

ze stołu tu w stadzie czuwają
zaśmiała się twa trampolina
a gniazdo w bękarta w Ankarach gniła
co kompot z winogrona ma z nana, za mało
i inna co manna się spływa w chleb
i łoś, co począł się za cielesny cios
i wtem nadaje w rydwanie kłosa
spostrzegł się, mąci się w mość,
a trabant za ładnie przegranie, się nie zna
tu wątli, - co w grób zatrważa strudzonym
policzmy... ile jest nut odliczanych
i precli - upodlonych
me w kije kocha się w coś co wlazło
i nieś się do ciebie, co dziura spłodzona
i śpiocha, i czuwa, a lanie z Włocha
bo miła już dawno z byka, - szlocha
właśnie mi
 
Dawid "Dejf" Motyka
Czytaj wiersz
  108 odsłon
  0 komentarze
108 odsłon
0 komentarze