Cena samotności

Milknie i patrzy, patrzy bez słowa
Samotność kaleczy, zabija od nowa
Wypełnia szarością,tworzy własne cienie
Wypacza każde, niemal każde wspomnienie;
Po kawałeczku, powoli, z zapałem
wyrywa mu serce, czyni je kryształem;
Już go nie dosięgną, nie będzie ani rysy
Okrutne są, okrutne losu kaprysy
Bo jakaż za to cena, czym przyjdzie zapłacić?
Miłość, szczęście, przyjaźń, co trzeba znów stracić?
Już zapłacono. Przyznano się do winy.
Kołysze się na wietrze sznur konopnej liny
Martwe oczy patrzą z zagadkową miną
Jak ludzie szybko, jak oni szybko giną.
Czytaj wiersz
  542 odsłon
 0 komentarze
542 odsłon
0 komentarze