Wszystko jest Twoje Boże

Cóż tam kwiaty, choćby najpiękniejsze
O nich wiele wierszy już pisano,
Lecz rozważał ktoś w swoim umyśle,
Czyim dziełem ich barwy różane?

Czy myślałeś podziwiając góry
Czyja siła je z ziemi wyniosła?
Że tak pięknie wzniosły się pod chmury
By na szczytach sława ich wyrosła?

Podziwiamy nie twórcę, lecz dzieło.
Dziełu pokłon oddajesz, zachwyty,
Spójrzmy w górę, bo tam całe piękno,
W Niebie Stwórcy, co chmurami skryty.
Czytaj wiersz
  248 odsłon

Boże mój jesteś zawsze ze mną

Boże mój, Ty widzisz mnie z góry,
Patrzysz na zwykłe, moje ludzkie życie.
Widzisz tęsknoty, łzy i moją boleść,
Która lat tyle, serce rani skrycie.

Patrzysz jak nocą wiersze moje piszę
Widzisz jak oczy w Niebo Twoje wznoszę,
Słyszysz me prośby, błagania i jęki
Kiedy modlitwy do Ciebie zanoszę.

Słyszysz je nocą, słyszysz przez dzień cały,
Widzisz cierpienia i serca tęsknoty.
Dlatego wierzę, Ojcze mój i Boże,
Że już niedługo nadejdzie czas złoty.

Bo dobroć Twoja wciąż nade mną czuwa,
I się odmieni moje łzawe życie.
Więc cóż dzisiejsze me troski i bóle,
Jeżeli jutro, szczęście do mnie przyjdzie.
Czytaj wiersz
  267 odsłon

Przypowieść o godach królewskich


Fragment książki dla dzieci "Opowieści o Jezusie"


Król synowi wyprawiał wesele
I zaprosił samych ważnych gości.
Przygotował ucztę więc wspaniałą
Wino, mięso, przeróżne pyszności.

Już gotowe stoły i komnaty,
A król czeka, by ucztę zaczynać.
Lecz nie przyszedł nikt z gości bogatych.
Bo nie dbali o króla, ni syna.

Jeden z zaproszonych kupił pole,
Chciał swe pole zaraz więc zobaczyć.
Drugi nabył pięć par silnych wołów,
Więc ich siłę sprawdzić musiał w pracy.

A ten trzeci - pojął właśnie żonę
I sam ślubem był swoim zajęty,
Jak więc może przyjść on na wesele?
I król słyszy znów nowe wykręty.

Rozgniewali swą odmową władcę,
Król ich czynem poczuł się dotknięty.
Zaraz rozkaz więc nowy ogłasza.
"Wyjdźcie słudzy na ulice miasta

I zaproście tu wszystkich biedaków,
Wszystkich ślepców, kulawych, żebraków."
I spełnili słudzy rozkaz pana.
Napełniły się komnaty zaraz.

Lecz wciąż jeszcze wolne miejsca były.
"Proście gości, by się zapełniły."
I król znowu swe sługi wysyła
Na przedmieścia, gdzie biedota żyła.

Aby przyszli ludzie skromni, prości,
By komnaty pełne były gości.
Lecz bogaczy, król tu już nie wpuści.

"Nie usiądą przy królewskim stole."
Tym nakazem wyraził swą wolę.




Czytaj wiersz
  212 odsłon

Przypowieść o talentach

Fragment książki dla dzieci "Opowieści o Jezusie"


W długą podróż raz pan się wybierał,
Więc swe sługi do siebie zwołuje.
"Wam oddaję cały mój majątek,
A gdy wrócę, wszystko porachuję."

Pierwszy sługa dostał pięć talentów,
Więc do banku zaraz je zanosi.
Na procenty pieniądze lokuje,
Aby zyski dla pana przynosić.

Drugi także zaniósł je do banku
I pomnożył ich wartość, podwoił.
Trzeci sługa, zakopał swe w ziemi,
Był leniwy, nic z nimi nie zrobił.

Dni mijają, tygodnie, miesiące
Wreszcie wrócił pan z długiej podróży
I przywołał do siebie swe sługi,
Aby sprawdzić jak każdy z nich służył.

Pierwszy sługa powiada do pana
"Pięć talentów dałeś wtedy panie,
Dzisiaj dziesięć ich tobie oddaję."

"Wierny sługo, dobrze uczyniłeś
Mój majątek pracą pomnożyłeś.
Weź pieniądze, zatrzymaj je sobie
Za starania, należą się tobie."

Drugi sługa przychodzi do pana
"Dwa talenty dałeś wtedy panie,
Dzisiaj cztery talenty oddaję."

"Wierny sługo, dobrze uczyniłeś
Mój majątek, pracą pomnożyłeś.
Weź pieniądze, zatrzymaj je sobie,
Za starania, należą się tobie."

Trzeci sługa przychodzi do pana
"Daję talent, który otrzymałem
W ziemi go ukryłem, zakopałem."

"Idź precz zły sługo, czas przetrwoniłeś,
Majątku mego nie pomnożyłeś."

I w życiu naszym też tak się staje.
Bóg ludziom dary przeróżne daje,
Różne talent, różne zdolności,
Każdy dostaje je w obfitości.

Jeden maluje obrazy piękne,
Drugi w muzyce, zachwyca dźwiękiem.
Trzeci się w szkole, uczy wspaniale,
A inny, w sporcie ćwiczy wytrwale.

Każdego z ludzi Bóg obdarował,
Lecz w życiu, trzeba to wypracować.

Czytaj wiersz
  283 odsłon

Burza na morzu

Fragment książki dla dzieci  "Opowieści o Jezusie"


Często Jezus wśród rybaków bywał
I przemawiał do nich siedząc w łodzi.
Przychodzili więc do Niego wszyscy,
By Go słuchać i starzy i młodzi.

Był już wieczór, więc odpłynąć kazał,
Gdyż odpocząć już pragnął tej nocy.
Gdy płynęli, On usnął zmęczony,
Nagle burza, ratunku, pomocy!

Łódź przechyla im fala złowroga.
Każdy siły próbuje przy wiosłach,
Lecz jak płynąć skoro wicher miota.
Łódź na skały rwąca fala zniosła.

Sił brakuje i w sercach ich trwoga,
Bo już znikąd ratunku nie mają.
Łódź nabiera coraz więcej wody,
"Panie ratuj! - Uczniowie wołają.

Bo giniemy, burza taka straszna".
I wstał Jezus, uspokoił morze
I już cisza, błyskawica zgasła.
Łódź spokojnie już płynie po fali...

Gwiazdy widać na niebie wśród nocy.
Jezus burzę uciszył i morze
Jednym słowem,
Słowem Bożej Mocy.



Czytaj wiersz
  313 odsłon