Boże tyle nam dajesz

Boże mój Ojcze tyle pisałam
Wierszy i pieśni do Ciebie Panie
Lecz w żadnym nigdy, ja nie umiałam
Wyrazić myślą, sercem czy zdaniem.

Bo nie potrafię przekazać tego
Co Boże dajesz człowieczej duszy.
Bo czy są słowa co wiatr przekrzyczą,
Lub może pieśń jest co skały skruszy.

Bo nikt nie pojmie, nikt nie zrozumie
Co Twoja miłość daje nam Boże.
Ja nie próbuje też mówić o tym
I wiersz mój tego żaden nie może.

Bo Twoja łaska jest - niepojęta
A miłość Twoja - nieogarniona.
Więc serce biciem niechaj przemawia
Kiedy w modlitwie klęczę schylona.

Duchu Święty Tyś światłem

Duchu Tyś światłem co wszystko przenika
Ty jesteś w każdym człowieczym umyśle,
Ty mówisz kwiatom, kiedy mają kwitnąć,
Ty mówisz drzewom, kiedy gubić liście.

Tyś światłem ognia które Apostołom
Bóg zesłał z Nieba w dniu Pięćdziesiątnicy.
By świat nie został w smutku nad żałobą
Że Jezus odszedł by siąść po prawicy.

Ty koisz trwogę w każdej ludzkiej duszy,
Ty dajesz siłę żeby nie zwątpiła.
I Ty jej znowu pomagasz odnaleźć,
Drogę do Nieba jeżeli zbłądziła.

Daj moim wierszom siłę świętą ognia
I daj im wiarę co wszystko przemoże.
Bądź w moim sercu i w moim umyśle
Bądź ze mną zawsze Duchu Święty Boże.

Chwalić chcę Boga

Chwalić chcę wiecznie, chwalić Boga mego
On mnie podnosi gdy w grzechu upadnę
On łzy me ściera kiedy nocą płaczę
On leczy ciało gdy z bólu bezradne.

On daje życie w każdy dzień od rana
I czuwa nocą bym bezpieczna była.
On daje łaski, daje wszelkie dobro,
Żeby się dusza w troskach nie gubiła.

Chwalić chcę wiecznie, chwalić Boga mego
Bo On mi siłę w każdym trudzie daje
Niech Imię Pana będzie pochwalone
Niech chwała Jego nigdy nie ustaje.

Inspiracją do powstania tego wiersza był Psalm 113

Niech serce śpiewa

Dajcie muzy mi wszystkie talenty
Śpiewność głosu i poezję ducha.
Dajcie dźwięki co w tonie zamknięte
I najczulszą czułość serca, ucha.

Dajcie śpiewność co brzmiała o świcie,
I przy słońca wieczornym zachodzie.
Abym mogła to wszystko powiedzieć
Co się w sercu moim dzieje, co dzień.

Gdy się modlę do Ciebie mój Boże,
Gdy ku Niebu wznoszę moją duszę
Bo zwyczajnie powiedzieć nie umiem
Więc wyśpiewać wierszami to muszę.

Boże Wszechmocny

Panie mój Ojcze, Ty wiesz o mnie wszystko
Znasz moje myśli, moje czyny, słowa
Wiesz dokąd pójść chcę dzisiaj albo jutro,
Wiesz jak szalone pomysły ma głowa.

Lecz dokąd Boże nie skieruję kroków
Czy w góry pójdę, czy skręcę nad morze,
Lub w lesie ciemnym spróbuję się schronić.
Wszędzie gdzie idę - prowadzisz mnie Boże.

Bo miłość Twoja wspiera mnie w dzień, w nocy
Ona jest przy mnie, otacza mnie całą
Bo wszystko wokół Myśli Twoich dziełem
Wszystko Wielkości Twojej Boże chwałą.

Inspiracją do powstania tego wiersza był Psalm 139

Przed Tobą klęczę Boże

Przed Tobą klęczę Boże mój i Panie
I błagam Ciebie o Twe zmiłowanie. 
Moje modlitwy wysyłam bez końca,
Prosząc Twą dobroć co nieustająca.

Modlę się nocą, modlę przez dzień cały
Błagając Ciebie o zwyczajne sprawy,
O to by Wielkość Twojego Oblicza
Którego darów serce już nie zlicza.

Jeszcze raz ku mnie skłoniło swe oczy
Bo wzywam Boże znów, Twojej pomocy.
Bo noce całe myśl moja zajmuje
Niech się nade mną Twa dobroć zlituje.

W Tobie moja wiara

Proszę Cię Boże modlitwą cichą
Co jak płacz dziecka nieśmiało prosi,
Co jak szept wiatru nieśmiało wzdycha
Bo sercem pragnę modły me wznosić.

Wszystkie me prośby, wszystkie błagania
Tobie chcę Boże zanieść do Nieba.
Bo tak miłości dusza ma pragnie
Jak ciało wody, powietrza, chleba.

I choć Cię proszę Ojcze mój Panie
Modlitwą cichą taką jak tchnienie
To wierzę Boże że mnie wysłuchasz
Bo w Tobie wiara, miłość, nadzieje.

Zaufałam Panu

Zaufałam Panu, zaufałam
Więc jak ptak spłoszony nie mknę w góry.
Choć dopadły mnie troski, cierpienia,
Choć zawisły samotności chmury.

Zaufałam Panu, zaufałam
I wciąż nowym wierszem budzę strunę.
Bo Bóg patrzy na wszystko z wysoka,
Zna mą duszę ból każdy rozumie.

Zaufałam Panu, zaufałam
On jest każdej pieśni mojej Panem.
I w Nim całą złożyłam nadzieję,
Z Nim zwyciężę i z Nim pozostanę.

Inspiracją do powstania tego wiersza był Psalm 11

Dziękuję Ci Boże

Dziękuję Ci Boże
Za konwalie, że znów je zrywać mogę
Za ptaków poranne budzenie
Za całą tą życia drogę
Za każdy dzień co na wschodzie wschodzi
I na zachodzie zapada
Za drzewa, że kwitną znów biało
Za smutek że czasem się wkrada
Za twarze ludzi rozmyte w oddali
Za czas co posrebrza mi włosy
Za wiatr co przycicha na fali
Za dziś co przyszło o świcie
Za wczoraj które już było
Za jutro co wszystko odmieni
By szczęście się w życiu spełniło.


Wszędzie widzę mego Boga rękę

Wszędzie widzę mego Boga rękę
W ptaka śpiewie, gdy gra swą piosenkę.
W szumie drzewa, które wiatr kołysze,
I w tym wierszu który właśnie piszę.

Wszędzie widzę rękę mego Boga
W całej ziemi co w skarby obfita.
Jego dary rozsypuje wszędzie,
O zapłatę nikogo nie pyta.

Wszędzie widzę rękę mego Boga
W wodzie czystej strumienia bystrego,.
I w mnogości co z ziemi się rodzi,
Dary Stwórcy rozdając swojego.

Wszędzie widzę, gdzie tylko wzrok zwrócę,
Na co spojrzę i czego nie zliczę.
W każdym ziarnku, w którym kłos się skłoni,
Miłość Jego wyciągniętej dłoni.

Nie smuć się

Nie smuć się, uwierz cuda są na świecie
Dzieją się ciągle, wciąż każdego dnia.
Są gdy piosenkę ptak w polu swą śpiewa,
Są kiedy płynie z oczu szczęścia łza.

I kiedy słońce wschodzi jasnym kręgiem,
Aby doglądać dnia co w trudzie mija.
I kiedy dziecko stawia pierwsze kroki,
Gdy kwiat wśród liści cicho się rozwija.

I kiedy uśmiech zagości na twarzy
Co przedtem z smutkiem na świat spoglądała.
I kiedy miłość powie pierwsze "kocham"
Choć w sercu tkwiła tak cicho, nieśmiała.

Wszystko to cuda, bo cudem jest życie
Więc już nie powiesz, że nie ma ich w świecie.
Gdzie spojrzysz tylko, co wzrokiem ogarniesz,
Tam cuda Bożej miłości znajdziecie.




Modlitewne wieczory

Wieczorem potrzebna mi tylko lampa
Stół niewielkie jakieś kartki czyste
By listy pisać do mego Boga
Które w modlitwie mej potem wyślę.

Bo wszystkie moje wiersze są jak listy.
To w nich piszę jak mocno Go kocham
Jak trudna  jeszcze przede mną droga,
Jak z samotnością się swą szamotam.

Więc potrzebne są tylko kartki czyste,
Bo słowa sercem będę pisała.
A Bóg listy te przeczyta wszystkie,
Bo miłość jest w nich moja miłość cała.

Zaufałam Panu

Zaufałam Panu, zaufałam
Więc jak ptak spłoszony nie mknę w góry.
Choć dopadły mnie troski, cierpienia
Choć zawisły samotności chmury.

Zaufałam Panu, zaufałam
I wciąż nowym wierszem budzę strunę.
Bo Bóg patrzy na wszystko z wysoka,
Zna mą duszę ból każdy rozumie.

Zaufałam Panu, zaufałam
On jest każdej pieśni mojej Panem.
I w Nim całą złożyłam nadzieję.
Z Nim zwyciężę i z Nim pozostanę.

Inspiracją do powstania tego wiersza był Psalm 11

Chwalmy Imię Boga

Niech będzie pochwalone Imię Twoje Boże

Za wszystko co nam dajesz
Za chleb co daje zboże
Za światło dnia każdego
Za uśmiech szczery, bratni
Za noc co w gwiazdach chodzi
Za dobre ręce matki.

Niech będzie pochwalone Imię Twoje Boże

Za miłość Twoją wielką
Którąś świat cały stworzył
Za każdy dzień co rano
Budzi nas w ptaków śpiewie
Z modre kwiaty w polu
I za jabłka na drzewie
Za wszystko co dokoła.

Niech będzie pochwalone Imię Twoje Boże

Bo świat cały tak woła.

Co uczynić mam dla Ciebie Boże

Co uczynić mam dla Ciebie Boże
Jakich rzeczy dokonać mam Panie
Góry zdobyć, lub przepłynąć morze?
Jakieś ważne wykonać zadanie?

Za Twe łaski, za Twe miłosierdzie?
Tyś usłyszał jak dusza ma woła,
Tyś się schylił, pocieszył, zmiłował.
Czy nie wielbić za to Ciebie Boga.

Lecz Ty Panie nie chcesz nic ode mnie,
Ty mi dałeś to wszystko z miłości.
Bo mnie kochasz i rozumiesz boleść
Boś jest pełen dobroci, litości.

Więc ja Panie dla Ciebie w podzięce
Pieśń napiszę by ona mówiła,
By pieśń moja o Tobie śpiewała
Więc ja miłość będzie unosiła.

I przez morza pieśń moja poleci
I przez lądy, aż pod chmury same.
Ciągle dalej, ciągle wyżej, wyżej
By wciąż głosić Twoją Boże Chwałę.

By wciąż śpiewać o Twojej Wielkości,
Do miast dotrze, do wsi i miasteczek,
Bo w niej przecież jest miłości siła
Która moc ma największą na świecie.

Drzewo

Bóg obudził cię gdy spałeś cicho
Otulony w nasienia swe gniazdo.
I dał życie byś wyrosło wielkie
I patrzyło ku słońcu, ku gwiazdom.

Bóg cię uczył jak pić wodę czystą
I jak deszczu kąpać się kroplami.
I ci suchy wiatr i upał dawał,
Byś poznawał twarde życia sprawy.

I kołysał cicho gdy wzrastałeś
I twą siłę sprawdzał w wichru gniewie
I dał moce korzeniom twym twardym
I dał matkę co karmiła ziemię.

Wciąż się troszczył o ciebie jak ojciec,
Byś wyrosło wielkie i wspaniałe.
Teraz szumisz swą zielenią jasną
Bo z miłości Bożej jesteś całe.

Nie boję się

Nie boję się życia już się nie boję
Bo Bóg mnie jak pasterz i broni i strzeże,
Słowami Ksiąg Świętych mnie karmi i poi
A ja je zgłębiam, zgłębiam i wciąż mocniej wierze.

W nich mnie prowadzi gdzie pokarm dla duszy,
Gdzie wodę czystą znajdę i od zła zasłania.
Choćbym szła ciemną doliną i mroczną,
Drogą nieznaną co z mgły się wyłania.

To nie ulęknę się ciemności nocy,
Choćby mnie porwać chciała życia rzeka.
Bo Bóg jest ze mną i On mnie prowadzi
Do Domu swego w którym na mnie czeka.

Inspiracją do powstania tego wiersza był Psalm 23


Jak dobrze że jesteś ze mną Boże

Ja wiem że jesteś wciąż przy mnie Boże
Wiem, że nie jestem w mym życiu sama.
Więc nie boję się pustych pokoi
I rozmyślań co trwają do rana.

Już nie czekam na telefon, co milczy
I na listy, których nikt nie pisze.
Jesteś ze mną zawsze, ja wiem o tym.
Głos Twój słyszę, wciąż słyszę Go w ciszy.

Jesteś gdy zasypiam, Jesteś rano
Ciebie witam myślą moją pierwszą
W każdy ranek, a żegnam w dobranoc
Jesteś kiedy piszę długo nocą.

I nie patrzę już w okno z tęsknotą
I nie biegnę do drzwi, choć ktoś dzwoni.
Już nie jestem, już nie jestem sama,
Bo mam Ciebie Boże w sercu moim.


Cicha zaduma

Cichą zadumą nad wierszem się skłaniam
W pokorze klęcząc przed Twoim obliczem
I nieporadne słowa swe układam,
Bo łask Twych Panie w sercu swym nie zliczę.

Cicho więc szepczę nieskładne me modły
Dobroci Bożej darem obsypana.
Bo łask Twych Panie w sercu jest aż tyle
W onieśmieleniu padam na kolana.

Bo jakże o tym światu mam powiedzieć
I sercem swoim mam mu to wyjawić.
Czy świat doceni że miłość jest pierwsza
I czy zrozumie że miłość świat zbawi.

Dlatego wiersze pisać ciągle będę
I wszystkie w darze Tobie Panie, składać
Bo słów zbyt mało jest na całym świecie,
By o Twych łaskach ludziom opowiadać.

Pieśń dziękczynna

Wypuściłam was me wiersze ptaki
Skrzydła swoje szykujcie do lotu
I polećcie wysoko, daleko
By rozgłosić pieśń całemu światu.

Lećcie ptaki ile w skrzydłach siły
Poszybujcie do miast i miasteczek,
I zanieście wszędzie, wszędzie pieśni
O miłości największej na świecie.

Poszybujcie ku gwiazdom, ku słońcu
By tym pieśniom blasku swego dało
Bo choć są gorące tak jak miłość
To i tak w nich ognia jest za mało.

I choć sercem są moim pisane,
Bo modlitwą moją przecież były.
To i tak zbyt mało w nich uczucia
Choć by nie wiem, nie wiem co mówiły.

Bo gdy wiersze chcą śpiewać o Bogu,
Gdy chcą głosić chwałę Jego Mocy,
To nie znajdą nigdzie takich rymów
Choćby wzięły jasność od gwiazd nocy.

Choćby wzięły blaski i od słońca,
Nie zdołają powiedzieć, wyśpiewać
Jak jest Wielka, Jasna i Gorąca
Miłość Boża która płynie z Nieba.