Poezja o Bogu

Modlitewna pieśń

W modlitwie mojej nisko się pochylę,
Szepcząc ją sercem ku Niebu się wzniosę
By uleciała ponad krańce ziemi,
Ku Twej Jasności myślą ją uniosę.
Bo myśli moje skrzydlate i jasne,
Więc niech wzlatują, niech wznoszą się stale.
Żeby modlitwę do Nieba zaniosły,
A może jeszcze, aż do stóp Twych dalej.
Więc niechaj niosą ją myśli skrzydlate,
Więc niechaj płyną w niebotycznym locie
I niech przeniosą modły me nad światem,
Co z bólu płyną i w serca tęsknocie.
Bo tylko Tobie, Boże Jasny, Wielki
Serce me miłość śle na myśli skrzydłach
I chociaż jestem pyłkiem, tak niewielkim
To moja miłość do Ciebie jest wielka.
  0 komentarze
0 komentarze

tyle wystarczy

spalone serca, spalone morze
spalony las, ordynarnie 
a mi pomnożę, w apofatyczny -
Wyżej poproszę
 
o Chodzież tupcikiem molami małż
co dech rozpiera krążę
 
a gdybym tak zza skał co ich nie ma
i dziś tym razem w Włoszech
 
ująwszy w naturze
co w kapelusze ukąszę ku górze
 
i w siedemnaście raf uwierzył!
błękitni marzeniami w kolorze zwierzeń
w futurystycznej Riwierze palmy
 
wypełnieniem od środka ożywieniem
olejem co nosi się z życia za wczas 
 
Dawid „Dejf” Motyka
  0 komentarze
0 komentarze

har - Mi - der!

dwudziestu pisarzy doglądała w racuchy posypały

stu dygnitarzy studzić chce

i piętnastu słabeuszy nie w brzuszy zasysanych wzgórzem

choć co uszy z kuszy w pudło wkładać papirusem

 

Louis a on uczy w kameleonem widmo oświecić w delfino, tak świątecznie, pożytecznie "de Funès " pozwalać płyń po przytulić się

 

i tak się rodzi gwóźdź rodzeństwu poukładanemu w harmonijki do cyrkla w cierpcu

boleć bolec za w nic, więc puść Armagedonu kosmosy, w chruść

 

gwóźdź do Kuty koń trojański a abstynent dopływa do w czaszki w czekoladach ni brązowemu ale twemu oleju rzeczowemu - pikł w rozsypanym po orzechu serum do bez grzechów

 

mi w złocie wyśnię szerszenia z ust wyciągniesz, i w stawach chrupkich co w ustawach w swym gońcu pociągniesz

zakrapianemu w słońce, puścisz w zgliszcz, i ani rusz! Moi Mistrzem!! Wróć!!! Afrodyzjakiem orientalnie coś ze smakiem

 

Dawid „Dejf” Motyka

  0 komentarze
0 komentarze

uchylone nieboskłony

rodzisz się nie po to, byś padł w zwierzęce uderzenie

nie musisz też być rzucony w kamienie

lecz szpeci jedwabny szlak

 

tak znak na niebie w cieleśnie wkroczy

za rozstąpione morze, rozmnoży się w zaszpecenie

za każdą złą historię i urąganie świętem od złej woli, skazany ze zbroi schorzenie

swobodnie dopompuje sztuczki hierarchii w Pompeje, co w szyi kłuje z włóczni, bez uczniów odnowione cierpieniem, gdy błędy są sądni w rzeczywistości

To ukoronowanie, stanie za dostygłe w uwłaszczanie

Rzymskie zwały rajskim zwiedzionym złodziejem, i ten strach co wpadł dzikim koniem, w oczy boczy konaniem Ruskim uwielbieniem | szach mat usmaży się w szopy, w popiele

i widzisz płomienie, w ciszy kocy, od pochodni zanurzanych w pychy roni krwiste strumienie

 

Dawid „Dejf” Motyka

  0 komentarze
0 komentarze

samoistnienie

gdy ciepło i milej, a Prawda w wieczności? zmierzamy powoli |
odpocznij...
całym podwieszanym w nostalgii, co z pogard spływa,
tam wlecze, do woli, śliwa ckliwa
tam mokro a wilgno za wcale, cię; w onym w zaspie, wywalę
ciągłym wróżeniem, za nigdy nie zasnę!!!
widzę ich cierniste spojrzenie, nim zasnę; zagajnikowy aj waj!
postępuj znaczniku mój wygodnie, a w mych właściwie, przegraj
twa cofka od kotka, to krach, potem wywrotka ah! lecz;
-wywłoka, bo jednym spojrzeniem; ukocham.
Leć, płyń, i odfruń Bażantem z Rykiem, z jesiennym tramwajem!
gdzie dziki śpiew, nie żałuj!
nim zmącą twą mętną wodę, nic nie podaruj| pomogę;
i tak cię, pokonam... potwierdzona prozą życia; wykona!!!
i w nic co do ukrycia! się nawet stale za znaną z; bicia
a krowa nie wierzy, nie ujrzy nawet tu zboża, pocałuj, niech uczy,
pożal.
Jest z księżyc wspaniały, lecz nie pełen w Chwały,
wyczekuj prezydenta, nim wozi się Boża, a u mnie nędza
za brzózek kilka, co nawet nie wchodzą do trawy...
do tratwy, co spływały hm... mawiały walcz!
i nic nie ma, co z picia| zero prezentów!!! nawet umycia
ciągle woła, za; skały - zbyt kocha, wyrzekały
zbyt mały??, a jemu tu nadal ta szlocha, co to się nim kocha
klucz, jest u Boga, w ubogich, nie drwij, ukochaj!
 
Dawid „Dejf” Motyka
  0 komentarze
0 komentarze