W skupieniu wielkim

W skupieniu wielkim myśli swe układam,
Serce skłaniając w głębokiej pokorze.
Słów ciągle szukam, lecz znaleźć nie mogę,
Jak więc za wszystko Ci dziękować Boże.

Jak wypowiedzieć to co serce czuje
I to co dusza moja chce wyśpiewać
Jak to przekazać skoro słów zbyt mało
Może po słowa trzeba iść do Nieba

Może słów szukać w gwiazdach albo w słońcu,
Żeby powiedzieć to wszystko co czuję
Skoro słów znaleźć na ziemi nie mogę
Niechaj modlitwa z wszechświatem dziękuję.

Jak dobrze być z Tobą Boże

Jak dobrze być tylko z Tobą, Boże
Jak dobrze w tej ciszy co, wieczorem.
Gdy jesteś ze mną tylko Ty, Ojcze
I ta lampa jasna tu, na stole.

Wszystkie myśli mogę oddać Tobie
Nikt mi wtedy już ich nie zabiera,
Wiec w modlitwie wysoko je wzniosę,
Niech nad chmury myśl moja dociera.

Cichuteńko tam, sobie przysiądzie
I nieśmiało będzie spoglądała.
I to będzie największym jej szczęściem,
Obym w myślach - wiecznie z Tobą trwała.

Niech serce śpiewa

Dajcie muzy mi wszystkie talenty
Śpiewność głosu i poezję ducha.
Dajcie dźwięki co w tonie zaklęte
I najczulszą czułość serca, ucha.

Dajcie śpiewność co brzmiała o świcie,
I przy słońca wieczornym zachodzie.
Abym mogła to wszystko powiedzieć
Co się w sercu moim dzieje, co dzień.

Gdy się modlę do Ciebie, mój Boże,
Gdy ku Niebu wznoszę moją duszę.
Bo zwyczajnie powiedzieć nie umiem
Więc wyśpiewać wierszami to muszę.

Jesteś ze mną Boże

Jesteś ze mną Boże, mój i Ojcze
W każdej chwili najzwyklejszej dnia,
Gdy w wieczornej ciszy czytam książkę,
Gdy z modlitwą gubię się w mych snach.

Jesteś w mojej pracy i w rozmowie,
Szuka Ciebie każda moja myśl.
W rozmyślaniach co błądzą po głowie
I w marzeniach, w które chcę znów iść.

Dawid Motyka - krach, - nim urośnie

percepcja stworzonego archaizmu głupiego chłopięcego pobrzasku
błahego arbitrażu z wyciągniętego w śmieciarzu i ołówiarzu
grabiersko podsycanych treści w abstynencji od nie wieści
w Holenderskich spichlerzy rusałki zapalczywi i mściwi krnąbrni zawsze mdlili crwawo mrawi ckliwi
 
krechem i ołówem nawoskowanym bumem z buchem brzuchem
swawolnie z widniejącym wachlarzykom płonącym
rajskim cudem dziś wiodącym
 
krzesz, i wykrzesz na wstecz i wskrośnie
durnowatym patrzaniem zaraz dziś zarośnie w sośnie
w dziczy znośnie | . niech cię nie zwiedzie, boś ty tyle rdzenny oponent
 
chlap Filipie, chlapie bliźnie,
kudłatym watom za co cwanym ratom błyśnie
 
aż drzewo za żywym słowem staje się wdawaniem
boś ty rwaniem spadającym w kramie za co wydawaniem
 
teraz "martwi" - zawsze mili, - obyś się spełnił

Modlitwa wieczorna

Jak dobrze być tylko z Tobą, Boże
Jak dobrze w tej ciszy co, wieczorem.
Gdy jesteś ze mną tylko Ty, Ojcze
I ta lampa jasna tu, na stole.

Wszystkie myśli mogę oddać Tobie
Nikt mi wtedy już ich nie zabiera,
Więc w modlitwie wysoko je wzniosę,
Niech nad chmury myśl moja dociera.

Cichuteńko tam w Niebie przysiądzie
I nieśmiało będzie spoglądała.
I to będzie największym jej szczęściem,
Obym w myślach - wiecznie z Tobą trwała.

Boże mój Stwórco

Schylasz się Boże nad każdą duszą
I smutek łzawy jej ścierasz z powiek,
I myślisz sobie - czemu wciąż płaczą
Skoro oparcie i moc mają w Tobie.

I patrzysz ciągle od lat tysięcy
Na nieuczone człowiecze życie,
Bo wciąż padamy błądząc bez końca
Gdyż nie umiemy pojąc tu bycia.

Lecz Ty nam rękę podajesz, Boże
Gdy się  w ciemności grzesznej błąkamy,
Lecz, choć błądzimy to widząc Ciebie
Do Twej światłości Boże zmierzamy.

Modlitwa moja

W modlitwie mojej nisko się pochylę,
Szepcząc ją sercem ku Niebu ją wzniosę
By uleciała ponad krańce ziemi,
Ku Twej Jasności myślą ją uniosę.

Bo myśli moje skrzydlate i jasne,
Więc niech wzlatują, niech wznoszą się stale.
Żeby modlitwę do Nieba zaniosły,
A może jeszcze, aż do stóp Twych dalej.

Wiec niechaj niosą ją myśli skrzydlate,
Więc niechaj płyną w niebotycznym locie
I niech przenoszą modły me nad światem,
Co z bólu płyną i w serca tęsknocie.

Bo tylko Tobie, Boże Jasny, Wielki
Serce me miłość śle na myśli skrzydłach
I chociaż jestem pyłkiem, tak niewielkim
To moja miłość do Ciebie jest wielka.

Jak dobrze że jesteś ze mną Boże

Ja wiem, że jesteś wciąż przy mnie, Boże
Wiem, że nie jestem w swym życiu sama.
Więc nie boję się pustych pokoi
I wieczorów co trwają do rana.

Już nie czekam na telefon, co milczy
I na listy, których nikt nie pisze.
Jesteś ze mną zawsze, ja wiem o tym.
Głoś Twój słyszę, wciąż słyszę Go w ciszy.

Jesteś gdy zasypiam, jesteś rano,
Ciebie witam myślą moją pierwszą
W każdy ranek, a żegnam w dobranoc.
Jesteś kiedy piszę długo nocą

I nie patrzę już w okno z tęsknotą
I nie biegnę do drzwi, choć ktoś dzwoni.
Już nie jestem, już nie jestem sama,
Bo mam Ciebie Boże w sercu moim.

Dajcie mi ptaków głosy

Dajcie mi ptaków wszystkie śpiewy, głosy
Powiewy wiatru co ciche i rzewne
I dajcie echo co brzmiące odgłosem
I morza szumy co w falach wylewne.

I drzew szelesty i deszczu padanie,
Cichy głos dziecka, gdy "mamo" zawoła.
I wody w górskich strumieniach spadanie
I szepty lasu gdy w zieloność woła.

I dajcie ciszę co taka wymowna
I myśli lekkość co daleko zmierza
I bicie serca gdy gorąco kocha
I w swoim szczęściu czasu nie odmierza.

Dajcie mi dźwięki co w świecie najczystsze,
Z nich to najczulsze słowa me ułożę,
Żeby powiedzieć albo szepnąć tylko
Ja kocham Ciebie, kocham Ciebie Boże.

Czemu słów nie starcza

Czemu słów nie starcza w sercu, w myśli
Czemu z pośród tylu w świecie dźwięków,
Ja, nie mogę znaleźć w swym umyśle
Tej jednej nuty tak pełnej wydźwięku.

Jednego słowa co by swoim brzmieniem,
Umiało całą miłość mą wysłowić.
I by wyśpiewać serce potrafiło,
Całe uczucie zgromadzone w sobie.

Bo chociaż szukam ciągle i mozolnie
I chociaż myślą wybiegam daleko,
To słów tych nigdzie odnaleźć nie mogę,
Ani też nuty co brzmiała by lekko.

Bo słów tych nie ma a dźwięków nie stworzę
By moją miłość rozgłosić z wysoka.
Więc tylko pokłon złożę Tobie, Boże
I powiem cicho - ja Ojcze Cię kocham.

Modlitwa o miłość

Jestem pusta bez Twojej miłości
I bezsilna jestem bez Twej mocy.
Błądzę w ciemnościach bez światła Twego
I nic nie znaczę bez Twej pomocy.

Bez Ciebie Boże jestem liść ulotny,
Którym wiatr tylko przeznaczenia miota.
Bo sama jestem, mój duch też samotny,
Wciąż się w bezsile ze słabością splata.

Bo czymże jestem gdy nie jestem z Tobą,
Kiedy nie wzywam Twojego imienia.
Już tylko pustka płynie w moich żyłach,
Gdyż nic nie czuję prócz bólu zwątpienia.

Więc spojrzyj Boże na moje niebycie
I wejrzyj Panie na moje cierpienie.
I daj mi siłę co będzie mym życiem
I daj mi miłość - co będzie istnieniem.

Modlitewne rozmyślania

Boże jak dobrze być znów z Tobą
Gdy myśli moje są tam, w Niebie,
A ziemia którą mam pod sobą,
Staje się mglistym śladem siebie.

I wszystko wtedy jest nieważne,
A każda sprawa nieciekawa.
Gdy mknę z modlitwą mijam gwiazdy,
Co światłem wielbią Twoje prawa.

Więc cicho stąpam po tym świecie
I szeptem mówię pośród ludzi,
Bo w Niebo tylko patrzeć pragnę,
Gdy na modlitwę noc mnie budzi.

Boże mój wielki

Schylasz się Boże nad każdą duszą
I smutek łzawy jej ścierasz z powiek,
I myślisz sobie - czemu znów płaczą
Skoro oparcie wciąż mają w Tobie.

I patrzysz ciągle od lat tysięcy
Na nieuczone człowiecze życie,
Bo wciąż padamy, błądząc bez końca
Gdyż nie umiemy pojąć tu bycia.

Lecz ty wciąż rękę podajesz Boże
Gdy się w ciemności grzesznej błąkamy,
I choć błądzimy, to widząc Ciebie
Drogą do światła Twego zmierzamy.

Późny wieczór

Późny wieczór, wszyscy już zasnęli,
Ty nad książką pochylasz swą głowę
I w niej szukasz nowych wrażeń, myśli
Co na ciebie czekają wciąż nowe.

Ty w tą książkę uciekasz od świata
Od kłopotów, od trosk i od ludzi.
Bo choć dobro wciąż czyniłeś innym,
Twoje życie w niewdzięczności chodzi.

Więc swych myśli się boisz, ukrywasz
Pewnie chciałbyś je utopić w winie
Bo od świata nic się nie spodziewasz,
Tylko trosk, którym ból na imię.

Lecz nie trzeba uciekać od ludzi,
I nie trzeba zamykać się w sobie
Przecież świat jest wokół taki piękny
A w nim Bóg, który myśli o tobie.

Cicha zaduma

Cichą zadumą nad wierszem się skłaniam,
W pokorze klęcząc przed Twoim obliczem
I  nieporadne słowa swe układam,
Bo łask Twych Panie w sercu swym nie zliczę

W cichości szepczę nieskładne me modły,
Dobroci Bożej darem obsypana.
Bo łask Twych Panie w sercu jest aż tyle,
W onieśmieleniu padam na kolana.

Bo jakże o tym światu mam powiedzieć
Co serce czuje, jak mam to wyjawić?
Czy świat doceni, że miłość jest pierwsza
I czy zrozumie, że miłość świat zbawi?

Dlatego wiersze pisać ciągle będę
I wszystkie w darze Tobie Panie składać
Bo słów zbyt mało jest na całym świecie,
By o Twych łaskach ludziom - opowiadać.

Przyjdź Duchu Święty

Przyjdź Duchu napełnij mą duszę,
Tym światłem co w Tobie jest całe
Daj siłę, bo pisać wciąż muszę
By głosić wciąż wiecznie Twą Chwałę.

Więc wspieraj i rękę i talent
Więc wzmacniaj i umysł i serce.
Bym miała wciąż silną wiarę,
By Boga wielbiły me wiersze.

Bo pragnę w nich mówić, gorąca,
Z miłością brzmieć będą me słowa.
Bo modlitwą są nieustającą,
A modlitwa, to z Bogiem rozmowa.

Miłość Boża

Miłość Twą Boże w oczach dziecka widzę
I w deszczu chmurze co spływa na łąki,
I w pieśni ptaka śpiewanej o świcie
W zieleni wiosny, co budzi drzew pąki.

Ona mnie co dzień prowadzi przez życie
Ona mnie wspiera bym z grzechu powstała,
Ona mnie karmi i poi i leczy,
Bo miłość Boża - cały świat mi dała.

Bóg daje nam wszystko

Czymże jest życie, gdy Stwórcy w nim nie ma
I czymże szczęście, gdy nie z Jego łaski,
Czymże jest miłość, gdy w Bogu nie bywa,
Żałosną złudą, co zbledną jej blaski.

Bo świat nic nie ma, co by było warte,
I poświęcenia i trudu i życia,
Bo wszystko co on ludziom ofiaruje
To tylko chwile kłamliwego bycia.

Bo tylko w Bogu jest moc nieskończona
I tylko w Nim jest siła ponad siły
Bo tylko On dać może człowiekowi,
By tak naprawdę, w życiu był szczęśliwy.

Boże wybacz mi

Boże mój wybacz mi chwile zwątpienia
W tą wielką miłość, którą mi darujesz.
I w tym zwątpieniu, bym serce zgubiła,
Lecz wiem, że Ty je Boże uratujesz.

Bo tylko w Ciebie wciąż patrzeć należy,
Nie widzieć  z boku, ni w tyły spoglądać.
Bo kto naprawdę w miłość Twoją wierzy,
To się na ludzkie sprawy nie ogląda.

Więc wybacz Boże mą słabość człowieczą
Że widząc Ciebie na ludzi patrzyłam,
I zwykłe sprawy, które tu się dzieją,
Nad wiarę w Ciebie w myślach swych ważyłam.

Już ufam Boże, ufam całym sercem,
I tylko głosu Twego pragnę słuchać.
Więc wybacz Boże te chwile słabości,
Bo tylko w Tobie szczęścia pragnę szukać.