Dawid Motyka - krach, - nim urośnie

percepcja stworzonego archaizmu głupiego chłopięcego pobrzasku
błahego arbitrażu z wyciągniętego w śmieciarzu i ołówiarzu
grabiersko podsycanych treści w abstynencji od nie wieści
w Holenderskich spichlerzy rusałki zapalczywi i mściwi krnąbrni zawsze mdlili crwawo mrawi ckliwi
 
krechem i ołówem nawoskowanym bumem z buchem brzuchem
swawolnie z widniejącym wachlarzykom płonącym
rajskim cudem dziś wiodącym
 
krzesz, i wykrzesz na wstecz i wskrośnie
durnowatym patrzaniem zaraz dziś zarośnie w sośnie
w dziczy znośnie | . niech cię nie zwiedzie, boś ty tyle rdzenny oponent
 
chlap Filipie, chlapie bliźnie,
kudłatym watom za co cwanym ratom błyśnie
 
aż drzewo za żywym słowem staje się wdawaniem
boś ty rwaniem spadającym w kramie za co wydawaniem
 
teraz "martwi" - zawsze mili, - obyś się spełnił
Niewypowiedziane przeprosiny
Dawid Motyka - Moja droga...
 

Komentarze

Umieść swój komentarz jako pierwszy!
Gość
poniedziałek, 04 lipiec 2022