W przydrożnej kapliczce

Smutny Jezus w przydrożnej kapliczce
Siedzi cierpiąc w ciernistej koronie,
I na świat spogląda łzawym okiem
I wciąż czeka na twe dobre dłonie.

Patrzy ciągle na idących drogą,
Jakiś starzec czapkę z głowy zsunie,
Lub kobieta spracowaną ręką
Kwiaty polne postawi w wazonie.

Lecz nie kwiatów, nie ukłonów czeka,
Czeka ręki co w bólu uniesie,
Która otrze poranione czoło
Serca - które współczucie przyniesie.

I tak siedzi od lat nie wiem ilu
I wciąż patrzy na życie człowiecze
Czy ktoś zdejmie Mu z cierni koronę,
Która krwią w cierpieniu wiecznym ciecze?

I pochylił się od tego smutku
I poczerniał od tego czekania
Bo nikt nie chce ulżyć w Jego bólu,
Bo nie pojął nikt - Jego kochania.

Cierpienie

Czemu ból zadajesz ciągle losie

Patrząc czy już w diament się zmieniło,

Serce, które unieść już nie może

Cierpień bo są ponad jego siłą.

 

Czemu Panie tak mnie ciągle sprawdzasz

Patrząc czy zostanę wciąż przy Tobie

Przecież wiesz jak bardzo kocham Ciebie,

A tu znowu ból co ogniem w sobie.

 

Wiem że w ogniu trzeba sprawdzać złoto,

Wiem że w bólu narodzi się nowe

I wiem też, że cierpieć jeszcze muszę,

Więc niech boli - serce me gotowe.

WIELKANOC

Dzisiaj o szóstej kościelne dzwony biją

Budząc w nas życie wiosennym zapałem

Zmartwychwstanie nam obwieszczają

I zwycięstwo nad śmiercią grzechem

 

W głębokim zachwycie Zbawiciela czcimy

O Boże napełnij nasze serca łaskami

Tobie wszystkie sprawy znoje polecamy

obdarz nas błagam wszelkimi darami

 

Ku chwale smakowite potrawy spożywamy

Za które dziękujemy Zmartwychwstałemu

Za chleb jako Ciało Chrystusa wieczne

Za Baranka Wielkanocnego i z nim obcowanie

 

Jajka odradzające żywot symbol płodności

Chrzan z krzepą mięśni z witalnymi siłami

Sól pieprz sedno istnienia i nieśmiertelności

Ser co umacnia przyjaźń ludzi ze zwierzętami

 

Za wędliny jako swoisty dostatek i majętność

Makowiec baby piaskowe tradycyjne mazurki

Kakaowiec zwijany co z niego tryska doskonałość

Babeczki z czekoladą z brzoskwiniami serniki

 

Alleluja Alleluja Alleluja Pana Jezusa sławimy

W szczęściu pogodzie ducha i wielkiej radości

O łaskę najlepszego życia pokornie prosimy

W wierze nadziei solidarności zdrowiu i miłości

 

 

Życzę Wam Kochani

i Waszym Rodzinom

Zdrowych Świąt Wielkanocnych

pełnych wiary nadziei i miłości

Błogosławieństwa Jezusa Zmartwychwstałego

niech znikną wszystkie troski

a dobro szczęście oceanem płynie

z koszyczka wyskakujących zajączków

smacznego jajeczka

ust słońcem roześmianych

mokrej do cna głowy

zdrowia wigoru pogody

teraz i w przyszłości

 

Kazimierz Surzyn

 

 

ZA SZYBĄ

W srebrnej rosie

pławi się słońce

którego promienie

rozświetlają zakamarki

 

po lazurowym niebie

chodzą wielkanocne baranki

gwarząc w bieli czule

Alleluja Alleluja Alleluja

Panu Naszemu Chwała

 

wiatr kołysze brzozą

i z ptakami wyśpiewują

kunszt wiosny radosnej

z nadzieją na życzliwe jutro

 

zielona trawa w sadzie

i krokusy co porosły

w koszach na werandzie

szczęściem napawają serce

 

taki błogi spokój

za szybą panuje

jakby nie było nad głową

wstrętnej korony wirusa

 

Kazimierz Surzyn

Jak Ja

Być Jezusem swoich czasów

w świadomości tak uczciwym

jak sklepowa w mięsnym sklepie

gdy schabowego młotkiem klepie

 

Drogą kroczyć wciąż pod górę

stopom nie dać nic wytchnienia

by na szczycie zamiast wiary

zaleźć popiół pył z kamienia

 

Który miał być  fundamentem

żeby dom postawić nowy

i zobaczyć za zakrętem

że nie ma miłości mowy

 

Cierń wbity do krwi uciska

pot zalewa oczu jasność

całe życie się wzbijałem

by jak gwiazda znowu zgasnąć

 

Pręgi pleców od miłości

która balsamem być miała 

na wysokie zmartwień progi

maścią zbolałego ducha ciała

 

Wiem że tutaj Jezu drogi

życie to jest taka gra

teraz pewnie jesteś Bogiem

lecz na ziemi takiś sam

jak JA

 

 

 

 

 

Modlitwa o miłość

Jestem pusta bez Twojej miłości,

I bezsilna jestem bez Twej mocy.

Błądzę w ciemnościach bez światła Twego,

I nic nie znaczę bez Twej pomocy,

 

Bez Ciebie Boże jestem liść ulotny,

Którym wiatr tylko przeznaczenia miota.

Bo sama jestem, mój duch też samotny,

Wciąż się w bezsile ze słabością splata.

 

Bo czymże jestem, gdy nie jestem z Tobą,

Kiedy nie wzywam Twojego imienia.

Już tylko pustka płynie w moich żyłach,

Gdyż nic nie czuję prócz bólu zwątpienia.

 

Więc spojrzyj Boże na moje niebycie

I spojrzyj Panie na moje cierpienie

I daj mi siłę co będzie mym życiem

I daj mi miłość - co będzie istnieniem.

 

 

 

 

Jak dziękować za Twe dary Boże

Jak dziękować za Twe dary, Boże?

Jak wyrazić to wszystko mam wierszem?

Jak o Twoich łaskach opowiedzieć?

Może chmurom dać, niech szemrzą deszczem?

 

Może słońcu powiedzieć, na niebie?

Może gwiazdom, co błyszczą wśród nocy?

One przecież bliżej Ciebie, Panie

Tak są jasne, tyle mają mocy?

 

Może kwiatom, by barwą mówiły?

Może wodzie, by szumem szemrała?

Może ciszy, co wśród nocy była?

Lub radości, co głośno się śmiała?

 

Nie - ja sercem moim to opowiem

I to wplotę w jego ciche bicie

Ono umie wypowiadać miłość

Niech dziękuje - całym moim życiem.

WYŻSZY CEL

Teraz szczęście motywuje mnie

do znacznie wyższego celu

 

zdrowie dopisuje rozłożystym dębem

pachnie rumiankiem i wiosny cudem

gołąbeczka uroku nie traci wcale

i kocha nawet bardziej namiętnie

dzieci odwiedzają stare kąty

troszczą się dzwonią nieustannie

jak marzenie śliczna wnuczka

wszystkich uśmiechem rozpieszcza

ogród czaruje przebiśniegiem

i promieniem znacznie cieplejszym

piękno spojrzenia serce przytula

modlę się aby trwała ta sielanka

 

w szumie traw jasnozielonych

gęsie pióro weny maczam

te wiersze są dla ciebie

i by coś pozostało po mnie

 

i choć czasem los wybrzydza rani

pokazując diabelskie okropne rogi

dziękuję bardzo Boże za to co mam

 

chciałbym kiedyś stanąć przed Tobą

i twarzą w twarz złożyć hołd wdzięczności

 

Kazimierz Surzyn

DARY

Osiem zjawisk najpiękniejszych

podarował nam Eden

kobietę stworzoną misternie

pierwszy cud świata

oczy dziecka anielskie

ze spojrzeniem Stwórcy

słońce którego uśmiech

rozwesela nawet ponuraka

gwiazdy afirmujące miłość

srebrem szczęścia otulone

tęczę co paletą barw

glob dotyka czule

zieleń dziewiczą wiosną

i kwietne dywany

 

Kazimierz Surzyn

Dziękuję Ci Boże

Dziękuję Ci Boże, za życie me całe

Co rzeczy tysiące wciąż zmienia.

Za szczęście aż do łez w porannej godzinie

Gdy miłość się matki zaczęła.

 

I pierwszy krzyk dziecka co głosić chciał światu

Że życie zaczyna swe nowe.

Za troski, cierpienia co dręczą tak serce,

Że srebrem rozświetlił włos głowę.

 

Za dzień każdy cały od rana do nocy

I wszystkie w dniu każdym godziny.

Za lata i wiosny, jesienie z deszczami

I długie i mroźne w nim zimy.

 

Dziękuję Ci Boże, choć łez w życiu tyle,

Że trudno policzyć dni jasne.

Za wszystko co dałeś naukę i pracę

Za dzieci te w szkole i własne.

 

Tak dobrze w Twej ciszy

Tak dobrze Panie w Twej ciszy,

Tak bezpieczna jestem w Twym spokoju.

Bo Ty zawsze jesteś przy mnie, Ojcze

W mej radości, w smutku, niepokoju.

 

Jesteś, kiedy idę pustą drogą

I gdy nie ma przy mnie przyjaciela

Więc nie smucę się już, nie płaczę,

Bo Twa dobroć, Twa miłość mnie wspiera.

 

Jesteś każdą chwilą przy mnie Boże

Dusza moja Ciebie wiecznie czuje,

Więc bezpiecznie przez świat ten już idę,

Bo Twa Mądrość - moim życiem kieruje.

ZDARZENIE

Czekały na busa

w złotych promieniach

wstającego słońca

matka z córeczką

uśmiechnięte żartowały

jak mówili świadkowie

takie szczęśliwe 

dwa serca blisko siebie

i w sekundzie auto

wjechało w ludzi

 

kierowca pijany

coś z trudem bełkotał

a córka w objęciach matki

 

obie leżą w mogile

pośród brzóz płaczących

i słuchają ptaków

co im o różnych porach

niebieskie arie śpiewają

 

miałem piękny sen

dusze mamusi i córuni

Bogu aniołowie zanieśli

 

Kazimierz Surzyn

Wędrować z Pawłem

Zabierz Pawle mnie w podróż do ludzi

Na Twą misję co tak trudna, daleka

Choć wiatr wieje i słońce twarz pali

Ewangelię nieść do - serca człowieka.

 

Chcę wraz z Tobą drogi trudne przemierzać

Nie ustawać, wciąż w wędrówce iść dalej

Może serce się czyjeś otworzy?

Może wiara się mocniej rozpali?

 

Z Tobą pragnę ludziom słowa nieść Pana

Gdzie je głosisz - nadzieja tam wstaje

I się serce najtwardsze otwiera

Chrystus przecież tylko miłość rozdaje.

W Tobie moja wiara

Proszę Cię Boże modlitwą cichą

Co jak płacz dziecka nieśmiało prosi,

Co jak szept wiatru nieśmiało wzdycha

Bo sercem pragnę modły me wznosić.

 

Wszystkie me prośby, wszystkie błagania

Tobie chcę Boże zanieść do Nieba

Bo tak miłości dusza ma pragnie

Jak ciało wody, powietrza, chleba.

 

I choć Cię proszę Ojcze mój Panie

Modlitwą cichą taką jak tchnienie

To wierzę Boże że mnie wysłuchasz

Bo w Tobie - wiara, miłość, nadzieje.

 

 

NOWE ŻYCIE

rozczula miłością

poczęcie

nieśmiertelna dusza

miejsce na ziemi

Boży plan

z poezją i prozą

początku oraz końca

i spełnienie 

marzenia rodziców

 

maleńki aniołek

cząstka nieba

na globie

w oczach

szczęście niebieskie

w rączkach stópkach

wszechświat

 

Kazimierz Surzyn

Pozostałeś z nami w Ewangelii

Jezu!

Jak dobrze było ludziom gdyś był z nimi

Jak życie wtedy było proste, jasne

Kiedy mówiłeś zwykłymi słowami,

O rzeczach wielkich i o Bożej Łasce.

 

Jaki świat wtedy wydawał się piękny,

A wiara siłą jak wielką być mogła

Tyś na nich patrzył miłości oczami

A Twoja miłość - była tak wymowna.

 

Więc spojrzy Jezu jak ciężko nam teraz,

Gdy już Cię nie ma, gdy jesteśmy sami

Świat pusty został i samotny w bólu

Bo nie ma Ciebie - z miłości słowami.

 

Moja wiara

Mówisz Jezu że wiara jest mocą,

Która sobą góry może przenieść.

Że gdy w sercu zamieszka człowieczym

To swą siłą wszystko może zmienić

 

Mówisz Panie, że ona potrafi,

Choćby była maleńka jak ziarnko,

Wszystko zmienić, każdą rzecz na świecie

Tą największą, tą najbardziej wartą

 

Dajesz Jezu przykładów tysiące,

Na tę siłę, w wierze utajoną

Co uczynić może gdy jest wielka

Jaką moc ma w sobie ujarzmioną

 

Ja Ci ufam mój Panie i Boże

I wciąż wierzę i wiara ma rośnie

Wierzę Boże, że Ty mnie wysłuchasz

I z tą wiarą - ma modlitwa brzmi głośniej.

 

 

CHRZEST NATALKI

Wnuczki ukochanej

owocu miłości

i zobowiązania

cudu z oczami raju

 

Wychowanie w wierze

znakiem krzyża rozpoczęte

wodą chrzcielną krzyżmem

światłem i białą szatą

 

Duchu Święty  

opiekuj się dzieciną

i prowadź zawsze

szczęśliwą drogą

a serce w Panu

niech bije radością

Hosanna Hosanna

 

Rośnij  zdrowo

skarbie nasz

 

Kazimierz Surzyn

Dżuma

Niejedna zbroja w grobie pamięci zachrzęści

na kruszenie kopii o krew przelaną

Niejeden dzwon bije który odlano

zamiast armaty w wojnie na słowa i pięści

 

Ty co opluwasz macierz co dnia bez ustanku

niech ci  tę plwocinę w kamień obrócą

I za siebie jak najdalej odrzucą

za te srebrniki na koncie w szatańskim banku

 

I za słowa które smakują jak trucizna

jad gadzi jest przy nich jak panaceum

Ty co patriotów chcesz zburzyć muzeum

za ciebie także krwawiła twa ojcowizna

 

Lepiej zamilcz nim wyrwą ci język plugawy

ty nie robisz  na piersi znaku krzyża

Jak Jurand gdy naszych braci poniża

twój głos tych  którzy zawsze byli i są prawi

 

Dobro ojczyzny najwyższą zawsze jest ceną

bój się Boga za te kłamliwe brednie

Oni się modlą nawet w dni powszednie

byś został też człowiekiem a nie nędzną hieną

 

W ŚPIĄCZCE

Patrzyłem w zadumie

żałosnym spojrzeniem

na jego białą twarz

jak kartka papieru

łzy skakały po rzęsach

 

bieluśkie posłanie

wbijało się w wychudzone ciało

do tego białe ściany

i szemrząca aparatura

wywoływała zaniepokojenie

 

goliłem lekki zarost

drżącą ręką szukając pomocy

już teraz tylko u Boga

 

zamknięte oczy

wtopione w bezruch

jęk w pobliskiej sali

w wierze miłości nadziei

czekałem na cud

mówiąc jakieś słowa

które łamały się niczym drzewa

podczas halnego

miały być zbawienne

 

wtedy jeszcze nie wiedziałem

że koniec tak blisko

 

Żegnaj Edziu

Przyjacielu

na zawsze w sercu

 

Kazimierz Surzyn