Poezja o Bogu

Moja modlitwa

Ojcze ludzi zwierząt roślin bytów
charakterów instynktów zieleni mitów
który patrzysz błękitnymi oczyma nieba
z miejsca środka z tam gdzie nic nie trzeba
kiedy Twój palec nosa mojego dotyka
uśmiecham się niezrozumienie znika
niech widzę innych rozpalony snami
w miłości mojej Twoimi oczami
prowadzisz drogą krętą doświadczania
dla dobra duszy mego wzbogacania
chlebem podzielisz biedaka bogatego
kłosy zbożowe siejesz dla każdego
miłość bez granic i bezwarunkowa
dajesz parasol kiedy mokra głowa
szanując innych o codzienność proszę
i dla żebraka znajdę jakieś grosze
w chwilach słabości przyślij swe Anioły
niech piórkiem gilgocą gdym w ciemnościach goły
niech nie zapomnę że Ty Jesteś całym
źródłem jasności Stwórcą Doskonałym.

  0 komentarze
0 komentarze

Na dwór

Czy jeszcze pamiętasz to hasło
NA DWÓR
bo słyszałeś paziu młody szelest dworu
sukien materii owiewanej
skrywającej ducha tęsknoty za brwiami nieskończoności
wilgotno chłodny upał
morze zmieszanych odgłosów dnia owego życia
z jakiegoś roku kosmicznej mocy
larwy skrobią o ściany więzień
pisklaki chcą się przebić do swojego pierwszego promienia
krzyki zachwyconych dzieci pijaków
cisza pijaków spętanych
ale ptaki dzieci samochody i wiatr grają pierwsze skrzypce
i pociągi i powietrze
mój żywioł rozgadany do zaniku w ciszy grzmotu
ptaki czyli latający głód słońca
ziemski dzień czyli eksperyment chwil mózgów w światłocieniu barw
wyczekiwanie z lękiem na cud oczu skierowanych
w oczy pluskających się gołębi i dam
z za przezroczystych ścian
pierwsze delikatności cielesne przejmujące zagadką rozkoszy
szalona wyprawa do kostnicy
a stamtąd z powrotem na plażę
szum otwieranych drzwi, wód, ognisk
ruch w koło i do i od
i przenikanie
Wtedy być może Bóg przechadzał się w ogrodzie
Morze języków wdzierało się do mieszkania
i podpełzało do stołu, nad którym kazano ci pochłaniać
ten nudny i smutny obiad
Więc zmuszało się szczęki do pracy..
  0 komentarze
0 komentarze

Do żywych nie nalerzę

Nie należę ja do żywych,
Nie należę do prawdziwych.
Nie należę do pokornych,
I nie jestem zbyt wygodny.
Nie ma dymu bez ogniska,
Nie ma światła bez pochodni.
Więc Ci radze bez namysłu,
Kim ja jestem szybko zgadnij.
Świata panem zawsze człowiek,
Puki nie przymruży powiek.
Potem moim on się staje,
On umiera, ja zostaję!
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Belamonte
krótko i na temat
wtorek, 25 marzec 2014 21:10
1 komentarze

Zawsze mały

Kto pyta nie błądzi
kto błądzi nie widzi
kto czeka nie znajdzie
kto kocha nie szydzi

Mój duży parasol
przed deszczem uchroni
musi być otwarty
 burza przecież dogoni

Kiedy na rozdrożu
zaznaczam na mapie
kierunek wędrówki
skurcz znowu mnie łapie

Zgodziłem się przecież
doświadczać rozterki
im więcej przeżywam
wtedy jestem wielki

Ciągłe biczowanie
ciągłe umartwianie
niby zwykłe życie
codzienne konanie

Zapytałem Boga
cały obolały
w oczach Twych urosłem

W bezgranicznej Mej miłości
zawsze będziesz mały.
  0 komentarze
0 komentarze

Talitha kum

Umarłam, lecz nie na zawsze
Na krótko tylko umarłam
Tak naprawdę to wcale nie umarłam
Schowłam się, nie cała
Serce tylko schowałam
Tak naprawdę wciąż widziałam
Widziałam miłość
Pot widziałam
Widziałam łzy
Żywe Serce?
Ono wciąż chciało żyć?
Żyć chciało. Lecz jak w trupie życ?
To nie trup woła Serce
tam życie sie tli ja wejdę...
Tato pozwól mi! Tato za rok przyjdź
Ona będzie moja, piękna, płodna mi
Ona jest, bo nie umarła lecz śpi.
  0 komentarze
0 komentarze