Poezja o Bogu

Do żywych nie nalerzę

Nie należę ja do żywych,
Nie należę do prawdziwych.
Nie należę do pokornych,
I nie jestem zbyt wygodny.
Nie ma dymu bez ogniska,
Nie ma światła bez pochodni.
Więc Ci radze bez namysłu,
Kim ja jestem szybko zgadnij.
Świata panem zawsze człowiek,
Puki nie przymruży powiek.
Potem moim on się staje,
On umiera, ja zostaję!
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Belamonte
krótko i na temat
wtorek, 25 marzec 2014 21:10
1 komentarze

Zawsze mały

Kto pyta nie błądzi
kto błądzi nie widzi
kto czeka nie znajdzie
kto kocha nie szydzi

Mój duży parasol
przed deszczem uchroni
musi być otwarty
 burza przecież dogoni

Kiedy na rozdrożu
zaznaczam na mapie
kierunek wędrówki
skurcz znowu mnie łapie

Zgodziłem się przecież
doświadczać rozterki
im więcej przeżywam
wtedy jestem wielki

Ciągłe biczowanie
ciągłe umartwianie
niby zwykłe życie
codzienne konanie

Zapytałem Boga
cały obolały
w oczach Twych urosłem

W bezgranicznej Mej miłości
zawsze będziesz mały.
  0 komentarze
0 komentarze

Talitha kum

Umarłam, lecz nie na zawsze
Na krótko tylko umarłam
Tak naprawdę to wcale nie umarłam
Schowłam się, nie cała
Serce tylko schowałam
Tak naprawdę wciąż widziałam
Widziałam miłość
Pot widziałam
Widziałam łzy
Żywe Serce?
Ono wciąż chciało żyć?
Żyć chciało. Lecz jak w trupie życ?
To nie trup woła Serce
tam życie sie tli ja wejdę...
Tato pozwól mi! Tato za rok przyjdź
Ona będzie moja, piękna, płodna mi
Ona jest, bo nie umarła lecz śpi.
  0 komentarze
0 komentarze

Nadzieja

Tchu nie mogę złapać,
trwoga całego mnie oplata,
ciemność zaczyna twarz załaniać!
Wtedy pojawia się Promyczek Światła.
  0 komentarze
0 komentarze

Animator

Zmuszony czekać, czekam.
Zmuszony siedzieć, siedzę.
Kazano mi wstać, więc wstanę.
Ale być w końcu przestanę
I nikt nie zabroni mi umrzeć w samotności!
Nikt też nie zabierze prawa do radości
Ze spokoju który w śmierci naturze leży.
Czekam. O-cze-ku-ję. Na co?
Na zbawienie oczywiście!
Czekam na oświecenie,
Czekam na wyjaśnienia!
Dlaczego urodziłem się tu, a nie tam?
Dlaczego żyję na świecie podłym i złym?
Wielki plan egoisty, Doktora Frankensteina,
Który zamiast zostawić powłoki ludzkie bezdusznymi,
Wlał w nie uczucia.
I po co?
Byśmy mogli je szarpać i dźgać.
Byśmy w końcu pokazali jacy naprawdę jesteśmy!
I po co to?!
Dziwne to, prawda?
Nie mógł przeboleć jednej zniewagi,
Pieprzony owoc wpadł nie w te ręce co trzeba i BACH,
Koniec łaski.
Prawdziwy paradoks.
Przez pamiętliwość, Bóg bardziej ludzki niż człowiek.
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Joanna Kuciel
Cudny...
sobota, 01 luty 2014 18:39
1 komentarze