Boże w Tobie moja wiara

Los mój oddaję Ci Boże - w modlitwach
Blaskami słońca rozgrzewam je z rana,
Pytając Niebo w każdy dzień o świcie
Czy w życiu kiedyś swym będę kochana.

Czy ręka bratnia dotknie dłoni mojej
Z miłością która wprost z serca wypływa?
Czy przyjdzie w życiu kiedyś dzień ten jasny
I szczęście które wszystkie smutki zmywa?

Szczęście co wszystko w jednej chwili zmieni
I cały świat mój oziębły rozgrzeje
I już nie będzie smutnych dni w nim więcej
Do losu krzyknę - niech się co chce dzieje.

I już ze szczęścia tylko będę płakać.
I śmiać się będę od rana do nocy
Wierzę że dzień ten przyjdzie do mnie jutro
Wierzę w to Boże, wierzę z całej mocy.

Chwała Stwórcy Bogu

Wypuściłam was me wiersze, ptaki
Skrzydła swoje szykujcie do lotu
I polećcie wysoko, daleko
I rozgłoście pieśń całemu światu.

Lećcie ptaki ile w skrzydłach siły!
Poszybujcie do miast i miasteczek!
I zanieście wszędzie, wszędzie pieśni
O miłości największej na świecie!

Poszybujcie ku gwiazdom, ku słońcu
By tym pieśniom blasku swego dało!
Bo choć są gorące tak jak miłość
To i tak w nich ognia jest za mało.

I choć sercem są moim pisane,
Bo modlitwą moją przecież były.
To i tak zbyt mało w nich uczucia
Choć by nie wiem, nie wiem co mówiły.

Bo gdy wiersze chcą śpiewać o Bogu,
Gdy chcą głosić chwałę Jego Mocy,
To nie znajdą nigdzie takich rymów
Choćby wzięły jasność od gwiazd nocy,

Choćby wzięły blaski i od słońca,
Nie zdołają powiedzieć, wyśpiewać
Jak jest Wielka, Jasna i Gorąca
Miłość Boża która płynie z Nieba.

Chwalić chcę Boga

Chwalić chcę wiecznie, chwalić Boga mego
On mnie podnosi gdy w grzechu upadnę
On łzy me ściera kiedy nocą płaczę
On leczy ciało gdy z bólu bezradne.

On daje życie w każdy dzień od rana
I czuwa nocą bym bezpieczna była.
On daje łaski, daje wszelkie dobro,
Żeby się dusza w troskach nie gubiła.

Chwalić chcę wiecznie, chwalić Boga mego
Bo On mi siłę w każdym trudzie daje
Niech Imię Pana będzie pochwalone!
Niech Chwała Jego nigdy nie ustaje.

Inspiracją do powstania tego wiersza był Psalm 113

W Tobie moja wiara

Proszę Cię Boże modlitwą cichą
Co jak płacz dziecka nieśmiało prosi,
Co jak szept wiatru nieśmiało wzdycha
Bo sercem pragnę modły me wznosić.

Wszystkie me prośby, wszystkie błagania
Tobie chcę Boże zanieść do Nieba.
Bo tak miłości dusza ma pragnie
Jak ciało wody, powietrza, chleba.

I choć Cię proszę Ojcze mój Panie
Modlitwą cichą taką jak tchnienie
To wierzę Boże że mnie wysłuchasz
Bo w Tobie - wiara, miłość, nadzieje.

Zabierz mnie Pawle

Zabierz Pawle mnie w podróż do ludzi
Na Twą misję co tak trudna, daleka.
Chociaż wiatr wieje i słońce twarz pali,
Ewangelię nieść do - serca człowieka.

Chcę wraz z Tobą drogi trudne przemierzać.
Nie ustawać wciąż w wędrówce iść dalej,
Może serce się czyjeś otworzy?
Może wiara się mocniej rozpali?

Z Tobą pragnę ludziom słowa nieść Pana
Gdzie je głosisz - nadzieja tam wstaje,
I się serce najtrwalsze otwiera
Chrystus przecież tylko miłość rozdaje.

Modlitwa wieczorna

Dziękuję Ci Boże za ten dzień,
Co był tak pełen Twej miłości
I że chleb na stole też w nim był
I trochę ludzkiej życzliwości.

Za dzień pełen zwyczajnej pracy,
I modlitwy do Ciebie z rana
I miłości najdroższych mi ludzi
Gdy mówili - mamo kochana.

Dzień który mi dałeś Ty, Boże
Za cały od rana do nocy,
Bo nie byłby pewnie dniem takim,
Bez Twojej w nim Boże pomocy.

Do Nieba dotrę

Do Nieba dotrę po gwiezdnej drabinie
Choćby to trwało sto lat albo więcej,
Słońce okrążę i gwiazdy ominę
Iść będę ciągle, wciąż szybciej i prędzej.

I chociaż droga ta niełatwą będzie
To wszystkie trudy, wszystkie trudy zniosę.
Iść będę ciągle, ciągle naprzód, naprzód
Do Nieba prośby aż moje zaniosę.

A kiedy przyjdę do Bram Jego Jasnych
I kiedy stanę u stóp Stwórcy Pana
Kiedy z modlitwą moją aż tam dotrę,
To padnę, padnę, padnę na kolana.

I sercem moim wyszeptam me modły,
Grzeszne me czoło schylając w pokorze
Wierząc głęboko, że Bóg mnie wysłucha
Niech będzie Chwała Tobie Ojcze Boże.

Modlitewne noce część IV

Jestem z Tobą - modły mnie uniosły,
Tam wysoko, za chmury i słońce
I za gwiazdy Twojego Niebiosa
Co się w blaski odziały gorące.

Widzę światło co jasne i czyste
I w miłości Twojej się rozpływam.
I  już nie chcę powracać na ziemię,
Choć mnie woła, wciąż woła przyzywa.

Bo chcę tutaj pozostać, najdłużej
W Twej jasności, w Twej miłości Panie
Więc zatrzymaj mnie choć jeszcze chwilę
Za mą miłość za moje oddanie.

Co uczynić mam Boże część II

Za Twe Łaski więc Panie w podzięce
Pieśń napiszę by ona mówiła,
By pieśń moja o Tobie śpiewała
Więc ją miłość będzie unosiła.

I przez morza pieśń moja poleci
I przez lądy, aż pod chmury same.
Ciągle dalej, ciągle wyżej, wyżej
By wciąż głosić Twoją Boże Chwałę!

By wciąż śpiewać o Twojej Wielkości,
Do miast dotrze, do wsi i miasteczek,
Bo w niej mojej wdzięczności jest siła
Co swą pieśnią chce śpiewać po świecie.

Co uczynić mam Boże część I

Co uczynić mam dla Ciebie Boże
Jakich rzeczy dokonać mam Panie?
Góry zdobyć, lub przepłynąć morze?
Jakieś ważne wykonać zadanie?

Za Twe łaski, za Twe miłosierdzie?
Tyś usłyszał jak dusza ma woła,
Tyś się schylił, pocieszył, zmiłował.
Czyż nie wielbić za to, Ciebie Boga.

Lecz Ty Panie nie chcesz nic ode mnie,
Ty mi dałeś to wszystko z miłości.
Bo mnie kochasz i rozumiesz boleść
Boś jest pełen dobroci, litości.

Modlitwa dziękczynna

W skupieniu wielkim myśli swe układam,
Serce skłaniając w głębokiej pokorze.
Słów ciągle szukam, lecz znaleźć nie mogę
Jak więc za wszystko Ci dziękować Boże?

Jak wypowiedzieć to co serce czuje?
I to co dusza moja chce wyśpiewać?
Jak to przekazać skoro słów zbyt mało?
Może po słowa trzeba iść do Nieba.

Może słów szukać w gwiazdach albo w słońcu,
Żeby powiedzieć to wszystko co czuję?
Skoro słów znaleźć na ziemi nie mogę
Niech dusza moja z wszechświatem dziękuje.

Pozostałeś z nami w Ewangelii

Jezu jak dobrze było ludziom gdyś był z nimi
Jak życie wtedy było proste, jasne.
Kiedy mówiłeś zwykłymi słowami,
O rzeczach wielkich i o Bożej Łasce.

Jaki świat wtedy wydawał się piękny,
A wiara siłą jak wielką być mogła.
Tyś na nich patrzył swoimi oczami,
A Twoja miłość - tak była wymowna.

Więc spojrzy Jezu jak ciężko nam teraz,
Gdy już Cię nie ma, gdy jesteśmy sami.
Świat pusty został i samotny w bólu
Bo nie ma Ciebie z miłości słowami.

Nie smuć się

Nie smuć się, uwierz cuda są na świecie.
Dzieją się ciągle, wciąż każdego dnia.
Są gdy piosenkę ptak w polu swą śpiewa,
Są kiedy płynie z oczu szczęścia łza.

I kiedy słońce wschodzi jasnym kręgiem,
Aby doglądać dnia co w trudzie mija.
I kiedy dziecko stawia pierwsze kroki,
Gdy kwiat wśród liści cicho się rozwija.

I kiedy uśmiech zagości na twarzy
Co przedtem z smutkiem na świat spoglądała.
I kiedy miłość powie pierwsze " kocham"
Choć w sercu tkwiła tak cicho, nieśmiała.

Wszystko to cuda, bo cudem jest życie
Więc już nie powiesz, że nie ma ich w świecie.
Gdzie spojrzysz tylko, co wzrokiem ogarniesz,
Tam cuda Bożej miłości znajdziecie.

Daj mi swą harfę Dawidzie

Daj mi swą harfę Dawidzie
Chcę zagrać dziś na niej dla Pana,
Chcę dotknąć znów strun jej uśpionych
Rozbudzić i grać aż do rana.

Niech śpiewa znów pieśni jak dawniej
Gdy tony wznosiła i kładła,
Gdy grała złotymi strunami
I serce wzruszała aż do dna.

Podaruj mi, daj ją Dawidzie
Bo zagrać chcę Panu twe pieśni.
Bo tyle ich w duszy zebrałam
Że w sercu się już nie pomieści.

Zaufałam Panu

Zaufałam Panu, zaufałam
Więc jak ptak spłoszony nie mknę w góry.
Choć dopadły mnie troski, cierpienia,
Choć zawisły samotności chmury.

Zaufałam Panu, zaufałam
I wciąż nowym wierszem budzę strunę.
Bo Bóg patrzy na wszystko z wysoka,
Zna mą duszę, każdy ból rozumie,

Zaufałam Panu, zaufałam
On jest każdej pieśni mojej Panem.
I w Nim całą złożyłam nadzieję,
Z Nim zwyciężę i z Nim pozostanę.


Inspiracją do powstania tego wiersza był Psalm 11

Moja wiara

Mówisz Jezu że wiara jest Mocą,
Która sobą góry może przenieść.
Że gdy w sercu zamieszka człowieczym
To swą siłą wszystko może zmienić.

Mówisz Panie że ona potrafi,
Choćby była maleńka jak ziarnko,
Wszystko zmienić, każdą rzecz na świecie
Tą największą, tą najbardziej wartą.

Dajesz Jezu przykładów tysiące,
Na tę siłę, tę w wierze zamknioną
Co uczynić może gdy jest wielka,
Jaką moc ma w sobie ujarzmioną.

Ja Ci ufam mój Panie i Boże
I wciąż wierzę i wiara ma rośnie.
Wierzę Boże że Ty mnie wysłuchasz
I z tą wiarą ma modlitwa brzmi głośniej.



Jesienna pustka

Tylko Ty nade mną jesteś, Boże
Niebo, wiatr i te chmury szare.
I jesienna pustka wokoło
I serca mego ból, żale.

Może w tej pustce co tak wielka
Usłyszysz Panie głos miłości.
Może modlitwy łatwiej dojdą,
Gdy w ciszy płyną moje prośby.

Może też łatwiej teraz będzie,
Błaganiom moim trafić w Niebie.
I może szybciej tam dolecą,
Gdy cicho mam tu, wokół siebie.

Więc w tym pustkowiu, w tym bezludziu
Ja, między niebem, ziemią staję
I błagam Ciebie - Boże, Ojcze
Zmiłuj się nade mną Panie.

Jak dobrze że jesteś ze mną Boże

Ja wiem że jesteś wciąż przy mnie, Boże.
Wiem, że nie jestem w mym życiu sama
Więc nie boję się pustych pokoi
I wieczorów co trwają do rana.

Już nie czekam na telefon, co milczy
I na listy, których nikt nie pisze.
Jesteś ze mną zawsze, ja wiem o tym
Głos Twój słyszę, wciąż słyszę Go w ciszy.

Jesteś gdy zasypiam, jesteś rano,
Ciebie witam myślą moją pierwszą
W każdy ranek, a żegnam w dobranoc.
Jesteś kiedy piszę długo nocą

I nie patrzę już w okno z tęsknotą
I nie biegnę do drzwi, choć ktoś dzwoni.
Już nie jestem, już nie jestem sama,
Bo nam Ciebie Boże, w sercu moim.

Bądź Wola Twoja

Bądź Wola Twoja jako jest w Niebie
Powtarzam w wieczór i rano, Panie
Tą myślą jedną oddając co dzień,
Całe nade mną Tobie władanie.

Ty lepiej widzisz cel mego życia,
Wiesz co jest dobre dla mojej duszy.
Więc niech się stanie jak Ty chcesz Boże,
Mój umysł słucha, me serce służy.

Niech wszechświat wielbi Stwórcę

Chwalcie wciąż Pana - niebiosa,
Bo przecież to - On was stworzył!
Chwalcie Go gwiazdy, planety
On wasze drogi ułożył!

Chwalcie go morza i rzeki,
Bo On wam otwiera obłoki!
Chwalcie Go wichry i burze
To Jego jasność tnie mroki!

Chwalcie go góry, pagórki,
Kwiaty i krzewy i drzewa!
To On ożywia wam liście,
On na was barwy rozlewa!

Niech chwalą Pana zwierzęta!
I ptaków śpiewność skrzydlata
I ludzie chwalcie wciąż Stwórcę!
Za dary Jego tak liczne, za całe bogactwo świata.

Inspiracją do powstania tego wiersza był Psalm 148