Nadzieja

Tchu nie mogę złapać,
trwoga całego mnie oplata,
ciemność zaczyna twarz załaniać!
Wtedy pojawia się Promyczek Światła.

Animator

Zmuszony czekać, czekam.
Zmuszony siedzieć, siedzę.
Kazano mi wstać, więc wstanę.
Ale być w końcu przestanę
I nikt nie zabroni mi umrzeć w samotności!
Nikt też nie zabierze prawa do radości
Ze spokoju który w śmierci naturze leży.
Czekam. O-cze-ku-ję. Na co?
Na zbawienie oczywiście!
Czekam na oświecenie,
Czekam na wyjaśnienia!
Dlaczego urodziłem się tu, a nie tam?
Dlaczego żyję na świecie podłym i złym?
Wielki plan egoisty, Doktora Frankensteina,
Który zamiast zostawić powłoki ludzkie bezdusznymi,
Wlał w nie uczucia.
I po co?
Byśmy mogli je szarpać i dźgać.
Byśmy w końcu pokazali jacy naprawdę jesteśmy!
I po co to?!
Dziwne to, prawda?
Nie mógł przeboleć jednej zniewagi,
Pieprzony owoc wpadł nie w te ręce co trzeba i BACH,
Koniec łaski.
Prawdziwy paradoks.
Przez pamiętliwość, Bóg bardziej ludzki niż człowiek.

Wigilia

    Dzisiaj jest 24 grudnia 2013r.
    WIGILIA  BOŻEGO  NARODZENIA,
a ja najchętniej pozamiatałabym,
gdybym mogła wszystkie ,złe wspomnienia.
Tego ,co przeżyłam ,nie da się wymazać gumką,
ani skreślić ,przykryć ,ukryć pod pierzynką,
bo ono tkwi jak ten ząb w szczęce mej.
    Chociaż na stole wigilijnym,
będą różne potrawy oprócz wódki i kawy,
to nic nie zmieni mojego przekonania , a słowa :
    PRACA ,HONOR, OJCZYZNA
są dla mnie dumą, chociaż tkwią w moim ciele,
jak blizna , a słowo MIŁOŚĆ,
z zazdrością i chciwością nigdy nie pójdą w parze,
i dlatego nie chciałabym takich podarunków,
otrzymać w darze.
    Lecz , mimo wszystko, wykluczmy,
ze swego życiorysu te wspomnienia,
odwróćmy zdartą kartę i powiedzmy jej,
do widzenia.
    Niechaj w tym dniu:
RADOŚĆ, UŚMIECH ,ŻYCZLIWOŚĆ ,SŁODYCZ,
zawita w każde progi,
czy kto jest bogaty, czy ubogi.

Czarny Raj

Ptaki Nocy
Dzieci Mroku
Przybywajcie !!!
I Ty Panie Burz
Gromowładny Ojcze
Napełnij Nas Magiczną Mocą
Ześlij Ognistą Kule
Daj Siłę Byśmy Mogli Kąsać
Jak Wataha Wściekłych Wilków
By Zadawać Ból
I Cierpienie Naszym Wrogom

W Czarcim Gaju
W Konarach Starych Drzew
Ptaki Nocy
Nucą Koszmarną Pieśń

W Czarcim Gaju
Bije Źródło Nienawiści
Krwawa Fontanna
Czystego Zła

Czarny Raj !!

Za to

Za to że stworzyłeś
żyrafę wyższą niż szafę
zebrę dla filozofów
ślimaka bezdomnego
słonia muzykalnego-jazzowego
bociana w krótkich spodenkach
kawkę czarną
i
kruka białego
psa z kotem i myszą nie do pary

dziękuję Ci Boże
bo to wszystko
wierzyć w Ciebie mi pomoże.

Czyżby to było tak proste ?

Czytając życie uważnie nie zaszłabym dalej niż jestem...
I nie ma to znaczenia czy wodzę palcami po każdej jego literce,
Czy przerzucam kartki bez zrozumienia i zatrzymywania się na szczegółach,
bo i tak dojdę do końca, który może będzie następnym początkiem,
a może ostatecznym spełnieniem, prawdziwym oświeceniem...
i na dodatek sposób w jaki je czytam został już dawno mi nadany,
wybrany może przez kogoś kto mnie kocha,
a może wręcz nienawidzi
i może tym kimś jestem poprzednia ja ?
Wszystkie karty więc trzymam w swojej dłoni ?
I może to rozdanie będzie lepsze niż ostatnio,
a może po prostu takie samo
i znowu przeżyję moje życie, tylko z szansą na pełniejsze jego zrozumienie...
lecz czy to zrozumienie jest mi do czegoś potrzebne ?
I czy w ogóle chcę zrozumieć je do końca ?
Gdy będę już to wiedziała dotknę wreszcie CIEBIE...

List

Piszę do Ciebie Ojcze z głębokości serc dwóch
Może to głupota
Wiem ? że to głupota
Masz przecież świat na głowie ? cały
Lecz jam tą częścią też
Nie chce byś św. Mikołajem był
Pocztą z życzeniami
Przytul mnie czasem bom zatracił sens swój
Ty dajesz krzyż na miarę
Lecz przytul czasem pozwól że razem popłyniemy
Sam trwogi mej ? tak ciężko
Przytul ojcze i przebacz.

Próba

Zamknij już swe oczęta mój mały aniołku
odpłyń w świat marzeń
niech twa wyobraźnia poniesie cię do gwiazd
na niewidzialnych swych skrzydełkach pofruń do góry

wiele krzywd przecierpiałeś
wiele w życiu swym widziałeś
jesteś silny mój malutki
jesteś bardzo kochaniutki

Krople którą na policzku swym czujesz
to nie łza rozpaczy
twarz którą co dzień widzisz
to nie maska pod którą kryje się niepokój

Kiedyś Bóg złotym pyłem obsypie nasz dom
wynagrodzi zły los
czasem życie daje w kość
to nie znaczy że Ojciec zapomniał
Pan na próbę nas wystawia
poddaje pod opiekę nas samym
taki świat
po burzy słońce wychodzi
gdy  tylko uwierzysz w moc nadziei.

Modlitwa dla Niej

Mario - Matko Jezusa- prawdziwego Boga
niech odejdzie od Ciebie niepotrzebna trwoga.
Ból, którym Cię straszyły znajome kobiety
towarzyszy tej chwili od zarania- niestety...
lecz Ty- oblubienica i Matka dla Boga
szybki będziesz mieć poród i lekkość w połogu.
On gotów Ci uchylić Niebieskich pieleszy
i to co cieszy Ciebie- Jego też to cieszy.
On drżeć będzie o swego Syna jedynego
i jak Ty- spełniać prośby i pragnienia Jego.
A kiedy starszy będzie
dotrze do Niego wszędzie.
Nie zostawi też Ciebie bez swojej opieki
i miłować Cię będzie już po wieków wieki.

Amen.

Następnym razem

Gramy w przedwiecznej sztuce
odtwarzając role,
których się domyślamy
i każdy ma-
- jak w grze z komputera-
- do wyboru różne ścieżki,
aby w końcu dojść do Ciebie-
- następnym razem trochę zwolnię ;)

Lustro

Czy ja jestem czy mnie nie ma
tego uwierz nie wiem
patrzę w Lustro widzę przestrzeń
Twoje przesłanie i nic więcej

Jestem chyba Embrinem
w życia swego męce
No bo nie wiedziałem przecież
czym jest miłość
czym jest szczęście

Lustro życia mego świeci
w życiowej rozterce

Ból i rozpacz tak łomoce
rozwalając serce

pragnę... mimo wszystko
nic więcej.

Talent

Bóg daje talent ludziom, którzy Go o to proszą
Musisz tylko często sprawdzać czy już go masz
I wtedy czasami zjawia się kicz...,
A czasem grafomania...
Ale, któregoś dnia...

Via Crucis

Niczym są historie władców, królów, wojen,
Niczym epoki, upadki, rozwoje,
Niczym jest wszelkie Ziemskie istnienie,
Wobec sprawcy zaklęcia, na którego brzmienie,
Pierzchają mroki, wznoszą się słońca,
Nad bezmiarem wód światłość nieustająca,
Pędzona tchnieniem Wiecznego Strażnika,
Co wszystko widzi, wszystko przenika.
Trzykroć biada Ci nędzny człowieku!
Co przyodziawszy płaszcz grzechu,
wygnanyś z Raju, w znoju pokarm zdobywasz,
Coś łajbą na wietrze, co do portu nie wpływasz.
Wieczny Wędrowcu, nie znający szlaku,
Mury, twierdze stawiasz, w ciągłym żyjesz strachu.
Gdzie żagiel na wietrze galeon pcha dumnie,
tam ty w dębowej lądujesz trumnie.
I na nic modlitwy, jęki, krzyk, mowa,
Aż w głębi duszy pojmiesz treść Słowa.
Prorokiem chwały upadek jest przecie,
a ten z nich największy, życie człowiecze
od kary zachował wiecznego potępienia,
przymierze zawarł z dziełem stworzenia.
Aby w Świetle, co nie gaśnie ujrzawszy nadzieję,
Powstał z martwych człowiek, chociaż martwy w ciele...