PRZEPRASZAM PANIE

Przepraszam Panie

za moje wszystkie złe

dni

za rozum co nie ogarnia Twojej

wielkości

za oczy patrzące tam gdzie 

nie powinny

za język mówiący więcej niż

potrzeba

za serce niegodne Ciebie

Boże

za ręce lepkie do czynów

nieprzyzwoitych

za ramiona które mało

przytulają

za ciało rozkoszujące się

w lenistwie

za duszę łapiącą ciemności

pokus

za powierzchowne kochanie 

bliskich

za rozzuchwalenie w świata

pysze

za niewystarczającą do wszystkiego

miłość

za czasem nieautentyczną

wiarę

za tak rzadkie chwile

wyciszenia

za mizerność i człowieczą

słabość

Przepraszam Panie

Boże Ojcze Mój

W całej swej niedoskonałości

Kocham Cię prawdziwie najmocniej jak 

umiem

 

Kazimierz Surzyn

 

Confessionis

w miłosierdziu niezgłębionym

rozgrzesz mnie Panie

z uczuć przyziemnych

braku pokory

własnego zdania

które wymyka się 

innym spod kontroli

 

w dobroci nieograniczonej

rozgrzesz mnie Panie

bo innym z drogi nie schodzę

uparcie trwam przy swoim

wielkim się nie kłaniam

i nie mogę się zmieścić

w ogólnie przyjętych ramach

 

w miłości nieskończonej

rozgrzesz mnie Panie

z myśli nieuczesanych

które niekiedy

grzeszne być mogą

i z ciemnego kąta

gdzie czasem chcę się ukryć

przed Tobą

 

 

Autor: Don Adalberto

KRZYŻ

Uświadomienie potęgi Boga

Zbawienie, moc umysłu

wypełnienie naszego życia

szkoła miłości najczystszej

 

podniesienie z upadków

dar od Pana Najwyższego

wzrastanie przez ból

most do wieczności

 

klucz, co otwiera bramę raju

drogowskaz w podróży

miłość, która jak bandaż

tamuje rany serca

 

wyciszenie, spokój duszy

przebaczenie sobie i innym

znak wiary i pokoju

siła do siania dobra

 

nasz duchowy rozwój

kontynuacja dzieła Odkupienia

aż do przekroczenia progu

nieba, w chwale Bożej

 

przyjmijmy Krzyż z radością

do serc, na szyję,

pod strzechy domostw

i idźmy za Chrystusem

 

Kazimierz Surzyn

Pinokio

Ile trudu potrzeba by

z kawałka drewna wystrugać Pinokia

człowieczka kruchego jak zapałka

czy jest ozdobą domu czy

w kominku posłuży jak sucha rozpałka

ile potu kapiącego na materiał twardy

wylać by podobny był

do stwórcy jego z klocka wybrane

czego w nim nie trzeba widzieć

krew z palca kapiąca czy 

powiesz mu że został ożywiony

ale za złe uczynki zostanie spalony

ostre dłuto ono tworzy

ale też rani te dłonie w których

powstało dzieło z nudy istnienia

bo co robić z czasem kiedy

czas w wieczność się zamienia

ojca oszukać nie zdoła ten

chłopiec drewniany kiedy kłamie

nos wydłuża się jak tyczka i

rysuje ściany , z pasją coś zrobiłeś

w prawdzie czy dla hecy 

w żart życie zmieniłeś , zagasisz płomień

duszy zapalonej świecy?

zasilić żar pieca może tyle polan nieociosanych

w przydomowej szopie na skinienie twoje

wpadają by ograć wszechświata pokoje

dzieło stworzone z miłością

w trudzie pieczętowane krwią ona płynie

w żyłach ludzkości można skazać

na unicestwienie (zatracenie) za

grzech niedojrzałości za bycie człowiekiem

i tylko dla tego że jestem niepodobny

 do Stwórcy mojego ?

 

 

 

 

 

 

 

MÓJ KRZYŻ

Kiedyś w modlitwie prosiłem,

Boże nie chcę już dłużej

dźwigać swojego krzyża,

Panie oddal go ode mnie.

 

We śnie ujrzałem Anioła,

co rzekł w jasności do mnie,

nie bój się, choć za mną,

poszedłem nieco przerażony.

 

W pomieszczeniu pokazał mi krzyże,

złote, srebrne, żelazne, drewniane,

proste, wymyślne, malowane, ozdobne,

wielkie, średnie, małe, i najmniejsze.

 

Anioł pozwolił wybrać mi  krzyż,

złotego nawet nie podniosłem,

ozdobny uwierał me ramiona,

żelazny był ciężki i niewygodny.

 

Wreszcie dokonałem wyboru,

Anioł uświadomił mi, iż krzyż,

w moich rękach to ten, 

który cały czas noszę.

 

 

Moje małe krzyże, bolączki

dnia codziennego, cóż znaczą

wobec Krzyża Jezusa Chrystusa,

który odkupił winy wszechświata.

 

Z krzyżem uczymy się miłości,

kruszeją zatwardziałe serca,

zabliźniają się rany wieloletnie,

gdy przebaczamy sobie wzajemnie.

 

Kazimierz Surzyn

 

 

Przydrożny krzyż

Za lasem, tam gdzie drogi się schodzą

Stary krzyż rozłożył swe ramiona

I na ziemię Jezus z niego patrzy

Gdy w swym bólu na drzewie tam kona

 

Patrzy ciągle na las ten zielony

I na chude kartofli poletko

I na zboże co w makach tak piękne

Patrzy Jezus, choć cierpieć nielekko.

 

Kiedyś ludzie ten krzyż postawili

By im drogę pokazywał stale

Jak nie zbłądzić czy to noc, czy śniegi

Więc wskazywał, wciąż mówił wytrwale.

 

I latami pokazywał drogę

Tam przybity do krzyża rękami

Lecz  nikt dziś już na krzyż ten nie patrzy

Bo świat chodzi innymi drogami.

BOGA NIE MOŻNA IGNOROWAĆ

możesz nie kochać Boga

możesz Go obwiniać

za wszystkie nieszczęścia

których doznałeś w życiu

 

możesz uciekać przed Bogiem

możesz zakryć swoją twarz

w dłoniach i widzieć tylko

to co sam chcesz

 

możesz poddawać się modzie

odrzucać przodków świętości

możesz z lekcji pokory

nie wyciągać wniosków

 

możesz nawet się nie modlić

nie słuchać głosu Pana

ale musisz pamiętać

że to twój wybór

 

a kiedy staniesz 

przed Boga Trybunałem

nie żądaj od Niego litości

Boga nie można ignorować

 

Kazimierz Surzyn

 

 

Najemnicy

w dobroci nieograniczonej

powierzyłeś nam ziemię

w dzierżawę

lecz złymi jesteśmy

zarządcami

zasiewamy wokoło

kainowe czyny

uprawiamy bezowocne

drzewa figowe

od ziarnka gorczycy

niczego się nie uczymy

a trzykrotne

pianie koguta

budzi nas nad ranem

zapominamy

jak panny nieroztropne

że jesteśmy tutaj

tylko na chwilę

i przed Tobą staniemy

aby odpowiedzieć

za życie 

nam powierzone

 

 

Autor: Don Adalberto

On

Oczy przeczytają

co ręka napisze

ustami wypowiedziane słowa

podyktowane umysłem

serce szeptem podpowie

od niego wysłana iskra 

bo On jest słowem

SZCZĘŚCIE

Zaczyna się w łonie matki

jest w zdrowiu, pracy, uśmiechu, 

jak ziarno rozsiane po świecie, 

ubogaca, pomnaża istnienie,

jest eliksirem przeciw starzeniu,

echem, co się odzywa, 

gdy siebie dajemy innym,

promienieje niczym słonecznik,

śpiewa razem z lasami,

mówi kocham na dobranoc,

tańczy w strugach deszczu,

spotyka przyjaciół na szlakach,

więcej daje niż bierze. 

 

Szczęście to również

wysłuchana modlitwa,

spokój duszy błogi, 

w oczach bzy, konwalie,

pozytywne myślenie,

radość z małych rzeczy,

pobudzenie dotykiem rąk

czyjegoś bicia serca,

przytulenie co jest

pierwszym zbliżeniem,

pocałunek szczytem gór,

a miłość prawdziwa

osiąga w szczęściu niebo.

 

Kazimierz Surzyn

 

 

SZKICE

Krokusy zakwitły

Na drzewach pąki

Witam, Cię wiosno. 

...

Bociany wracają

Kwitnie łąka

Kwiatem, zielem

Na wiosnę.

...

Drzewa ubrały

Białe kapelusze

Wiosną.

...

Kukułka

Pod lasem kuka

Ile lat mi zostało życia?

...

Wbiła we mnie

Wielkie oczy

Ropucha.

...

Uporczywa oso

Czego chcesz

Od mojej obolałej głowy?

...

Niesione wiatrem 

Liście barwne 

Toną w rzece Skawie.

...

Piorun 

Uderzył w drzewo

A ono zamieszkało

Na dachu.

...

Modląc się rano

Boga poczułem

W sercu.

...

W jeziorze 

Góry doliny i lasy

odbite milczą

Złotem.

...

Umyłem twarz

W rosie perłowej

Po upalnej nocy.

 

Kazimierz Surzyn

 

 

 

 

 

 

Jesienna pustka

Tylko Ty nade mną jesteś, Boże

Niebo, wiatr i te chmury szare

I jesienna pustka wokoło

I serca mego bóle, żale.

 

Może w tej pustce co tak wielka

Usłyszysz Panie głos miłości

Może modlitwy łatwiej dojdą,

Gdy w ciszy płyną moje prośby

 

Może też łatwiej teraz będzie

Błaganiom moim trafić w Niebie

I może szybciej tam dolecą

Gdy cicho mam tu, wokół siebie

 

Więc w tym pustkowiu, w tym bezludziu

Ja, między niebem, ziemią staję

I błagam Ciebie - Boże, Ojcze

Zmiłuj się nade mną, Panie.

CIERPIENIE

Przez cierpienie poznałem głębię siebie,

odnalazłem w pokorze sens życia,

pobudziłem siły do ciężkiej pracy

i osiągnąłem sukcesy, o jakich nawet,

wcześniej nie śmiałem myśleć, marzyć,

chociaż dusza moja jest wielką raną,

co rozdziera wspomnienia, tęsknotę za bliskimi,

serce krwawi z żalu, łzy wyciska skała.

 

Nie zasłoniłem przed policzkiem twarzy,

ani przed obelgami, opluciem i niesprawiedliwością.

Współczuję drugiemu, bo znam w słabości swojej,

cierpienie, upadłem, płakałem, pokonałem przemoc -

cierpieniem, kłamstwo - prawdą, zło - dobrocią.

W cichej modlitwie nad brzegiem rzeki,

pośród traw kołysanych szumem fal,

Bóg przemawia do mnie cierpieniem.

 

Wszystko zostawiam i w sercu tulę,

kochające mnie nad życie ramiona Krzyża,

moje cierpienia są niczym we wszechświecie,

wobec Twojej męki cierniowej Panie Boże!

Tyś cierpiał za me wszystkie nieprawości, 

zawisłeś na Krzyżu dla mnie z miłości.

Biorę miłujące mnie ramiona Krzyża

i nimi wyznaczam swoje ścieżki życia.

 

Kazimierz Surzyn

PRZEMIENIENIE

Mimo, że Bóg

jest wszędzie,

ludzie od zarania

dziejów szukają

Pana w górach, 

zawieszonych

w przecudnej

przestrzeni,

między ziemią

a niebem.

 

Doświadczenie 

przemienienia

z góry Tabor,

w światłości,

w chwale,

Bożej boskości,

zwycięstwa życia

nad śmiercią,

Zmartwychwstania,

przenoszą na doliny

na mroki i rozpacz

ziemskiej pielgrzymki.

Chociaż nie jest łatwo,

choć na drodze,

kamienie ludzie

przemieniają 

się co dnia

w dobro i w miłość.

 

Na Golgotę 

górę hańby

nie musimy

się wspinać

Bóg uczynił

to za nas.

 

Kazimierz Surzyn 

 

 

 

 

BURZA

Czarne chmury na niebie

zatykają każdy skrawek biały,

posępna ciemność okrywa góry,

pogrążony szarym świat cały.

 

Halny targa gałęziami,

wytrącając listki zielone,

które lecąc nizinami

w rzece toną zagubione.

 

I nagle jasność 

odsłoniła ciemność,

za błyskawicą

piorun runął donośnie,

aż wicher załomotał żałośnie.

 

W domach ludzie

wznoszą modlitwy,

gromnice zapalają,

pokłon oddają,

wołają Hosanna

Światu, Stwórcy.

Oddal, Panie,

nawałnic nieszczęścia,

oddal fal burzy

kamienne zaklęcia!

 

Kazimierz Surzyn

 

 

UŚMIECHEM WITAM...

Uśmiechem witam

Ojczysty Kraj

I mój pachnący chlebem

Rodzinny Dom

 

Uśmiechem witam 

nowy dzień

Boga co we mnie

i w ludziach żyje

każdego przechodnia

i pozdrowienie Maryi

z figurki przydrożnej

 

Uśmiechem witam

sznur drzew w parku

kołysanych falą wiatru

Pomnik Chrystusa

i wieńce kwiatów 

spontanicznie złożone

 

Uśmiechem witam

mieniącą się bursztynem

krętą rzekę i obłok

wyhaftowany 

na błękicie nieba

 

Uśmiechem witam

źdźbło trawy

białą różę

melodię serca

cichym głosikiem

rusałki śpiewaną

 

Uśmiechem witam

Ciebie kochanie

twój wiosenny

uśmiech na twarzy

 

Uśmiechem witam

kosmyk twych włosów

twoje usta

twój pocałunek

odwzajemnioną miłość

każdą przeżytą 

razem chwilę

 

uśmiechem witam...

 

Kazimierz Surzyn

 

 

 

 

 

Spotykam Boga

Gdzie spotykam Boga ?

myślałem że w wielkich salach

pełnych przepychu majestatycznych

budowlach tak wielkich jak On

pachnących starością

zbutwiałego drewna i gorzkiej historii

wypłakanej na marmurze

wiekowego kamienia

Gdzie spotykam Boga ?

myślałem że w błękicie nieba

po którym chmury skradają się

białe koty na wierzchołki gór wskakują

by napić się śnieżnego mleka

Gdzie spotykam Boga ?

myślałem że na zielono żółtej łące

usypanej miodowymi mleczami

w motylowej pijanej wędrówce

targanej niestabilnością pogody

Gdzie spotykam Boga ?

myślałem że w rozbłysku jasnym

który swoją mocą i potęgą

rozdziela horyzont

na dwie nierówne połowy

Gdzie spotykam Boga ?

myślałem że w drugim człowieku

w ciepłych dłoniach w dobrym słowie

w uczuciu nietrwałym ulotnym

Boga spotkałem w samym sobie

w spokoju bijącego serca

kiedy w ciszy mówi do mnie

JA zawsze jestem w tobie

 

DZIĘKUJĘ BOGU

Dziękuję Bogu,

że umiem kochać,

darzyć ludzi uczuciem

spiętrzonej miłości.

 

Dziękuję Bogu 

za wspaniałą żonę,

której serce

jest ostoją czułości,

samą prawdą.

 

Dziękuję Bogu,

że obdarzył

mnie przyjaciółmi,

z nimi odważniej

można przejść

przez życie.

 

Dziękuję Bogu

za życie

za to, że jestem.

 

Dziękuję Bogu 

za rodziców,

dobrych, rozumnych,

sprawiedliwych, kochających,

czynem wielkich.

 

Dziękuję Bogu

za przyrodę, 

która bogactwem nasyca

moje oczy,

jest harmonijnym 

złączeniem gór, lasów

i nizin z obłokami.

 

Dziękuję Bogu 

za wspaniałomyślnych ludzi,

którzy wysiłków 

nie szczędzą,

by na ziemi 

panował pokój.

 

Dziękuję Bogu

za wiarę, nadzieję, miłość,

niech ich moc

napełnia dobrocią 

nasze serca.

 

Kazimierz Surzyn 

 

 

Chwała Tobie Boże

Niech będzie pochwalone Imię Twoje Boże

Za wszystko co nam dajesz

Za chleb co rodzi zboże

Za światło dnia każdego

Za uśmiech szczery, bratni

Za noc co w gwiazdach chodzi

Za dobre ręce matki.

 

Niech będzie pochwalone Imię Twoje Boże

Za miłość Twoją wielką

Którąś świat cały stworzył

Za każdy dzień co rano

Budzi nas w ptaków śpiewie

Za modre kwiaty w polu

I za jabłka na drzewie

Za wszystko co dokoła

 

Niech będzie pochwalone Imię Twoje Boże

Bo świat cały tak woła.

Modlitwa

Tyle modlitw wyszeptały usta

Myśli tyle przemknęło przez głowę,

To nadzieja, to niewiara pusta

Wszystko razem połączone w sobie

 

Czy usłyszysz me błagania w Niebie?

Czy me prośby dla Ciebie dość ważne?

Przecież tylu ludzi prosi Ciebie

Może sprawy moje niepoważne?

 

To nadzieja w sercu, to niewiara

Pytań sobie zadaję tysiące

Lecz ja wiem, Ty mnie Boże wysłuchasz

Bo Twe serce miłością gorące.