Duchu Święty

Duchu Święty - Ty jesteś tym światłem,
Którego pełna człowiecza dusza.
Ty mówisz ludziom gdy w życiu błądzą
Jak drogę znaleźć, jak w światło ruszać.

Ty jesteś z nami zawsze i wszędzie,
Wspierasz w cierpieniu gdy serce boli.
To Ty mi mówisz jak pisać wiersze.
Jak iść mam w życiu według Twej Woli.

Ty nas za rękę prowadzisz Duchu
Ty zawsze mówisz - lecz czy słuchamy?
Bo cicho szepczesz do każdej duszy
Prowadź - bo drogi nasze nie znamy.

Modlitewne noce cześć III

Wieczorem potrzebna mi tylko lampa,
Stół, niewielkie jakieś kartki czyste
By listy pisać do mego Boga,
Które w modlitwie mej potem wyślę.

Bo wszystkie moje wiersze są jak listy,
To w nich piszę jak mocno Go kocham,
Jak długa jeszcze przede mną droga,
Jak z samotnością się swą, szamotam.

Więc potrzebne są - tylko kartki czyste,
Bo słowa sercem będę pisała.
A Bóg listy te przeczyta, wszystkie,
Bo miłość jest w nich, moja miłość cała.

Otworzyłeś Jezu swe serce

Pozwoliłeś otworzyć swe serce
Tamtą włócznią co tak Cię bolała,
Aby łatwiej było nam w nie wejrzeć,
By wołało jak otwarta brama.

Pozwoliłeś by krew Twa płynęła,
Żeby dla nas była tam, przelana.
Czy już można bardziej kogoś kochać?
Miłość może być bardziej oddana?

I Twe serce przez ludzi przebite,
Ciągle woła, wciąż woła człowieka.
Choć otwarte w bólu, tamtą włócznią
To z miłością wieczną na nas czeka.

Bogu Najwyższemu chwała

Niech będzie pochwalone Imię Twoje, Boże

Za wszystko co nam dajesz
Za chleb co rodzi zboże
Za światło dnia każdego
Za uśmiech szczery, bratni
Za noc co w gwiazdach chodzi
Za dobre ręce matki.

Niech będzie pochwalone Imię Twoje, Boże

Za miłość Twoją Wielką
Którąś świat cały stworzył
Za każdy dzień co rano
Budzi nas w ptaków śpiewie
Za modre kwiaty w polu
I za jabłka na drzewie
Za wszystko co dokoła

Niech będzie pochwalone Imię Twoje, Boże

Bo świat cały, tak woła.

Modlitewne noce część II

Do gwiazd Twych dotrę, ubłagam Cię Panie
I modlitw moich zaniosę tysiące
I padnę do stóp Twoich, Ojcze Boże
Przynosząc Tobie prośby me gorące.

Tobie o życiu całym moim powiem
Wszystkie cierpienia wypłaczę tam, Panie
Wszystko co w życiu bolało wykrzyczę
I tam otrzymam Twoje zmiłowanie.

Ja wierzę Boże że Ty mnie wysłuchasz,
Bo serce Ojca jest pełne miłości
Więc kiedy dotrę do Ciebie z modlitwą,
Gdy do Niebiańskiej dotrę wysokości.

To Ty się Panie zmiłujesz nade mną
I moje prośby wysłuchasz łaskawie
Boś Ty jest Ojciec jedyny najlepszy
I wciąż nas wspierasz w każdej naszej sprawie.
,

Dziękuję za Twe łaski Boże

Czemu słów nie starcza w sercu w myśli
Czemu z pośród tylu w świecie dźwięków,
Ja, nie mogę znaleźć w swym umyśle
Tej jednej nuty tak pełnej wydźwięku.

Jednego słowa co by swoim brzmieniem,
Umiało całą miłość mą wysłowić.
I by wyśpiewać serce potrafiło,
Całe uczucie zgromadzone w sobie.

Bo chociaż szukam ciągle i mozolnie
I chociaż myślą wybiegam daleko,
To słów tych nigdzie odnaleźć nie mogę,
Ani też nuty co brzmiała by lekko.

Bo słów tych nie ma a dźwięków nie stworzę
By moją miłość rozgłosić z wysoka.
Więc tylko pokłon złożę Tobie, Boże
I powiem cicho - ja Ojcze Cię kocham.


Jak za wszystko mam podziękować

Nie potrafię napisać, powiedzieć
I nie umiem wymówić, wygłosić
Ani myślą nie zdołam ogarnąć,
A w umyśle swoim tak się wznosić.

Aby pojąć co dałeś mi Boże
Co Twa miłość sprawiła w mej duszy.
Więc me serce z bezradności cierpi,
Tak by chciało cały świat poruszyć.

Tak by chciało to wszystko wyśpiewać,
Jakie dary od Ciebie dostałam,
Lecz jak Panie uczynić to mogę,
Skoro każda myśl moja zbyt mała.

Skoro słowo każde zbyt ubogie,
By za wszystko podziękować, Boże
Więc w mym wstydzie niemożności klęknę
I w ofierze - moje serce złożę.

Boże jesteś moim Panem

Kto się odda Tobie, Boże Wielki
Kto u Ciebie ma swoje schronienie,
Tego strzeżesz Panie w dzień i w nocy,
Tego bronisz, nie dasz w zatracenie.

Weź mnie proszę pod skrzydła Twe Panie,
Dzień mój każdy Tobie ofiaruję.
Boś jest moją obroną i tarczą
Tyś jak ojciec co dzieci miłuje.

Łaska Twoja rozświetla me świty,
Twa jest miłość, Twe mych sił wspieranie.
Boże proszę - bądź zawsze w mym życiu
A po śmierci zbaw mą duszę Panie.

Inspiracją do powstania tego wiersza był Psalm 91

Przed Tobą Boże klęczę

Przed Tobą klęczę Boże mój i Panie
I błagam Ciebie o Twe zmiłowanie.
Moje modlitwy wysyłam bez końca,
Prosząc Twą dobroć co nieustająca.

Modlę się nocą, modlę przez dzień cały,
Błagając Ciebie o zwyczajne sprawy,
O to by Wielkość Twojego Oblicza
Którego dobroć serce już nie zlicza,

Jeszcze raz ku mnie skłoniło swe oczy
Bo wzywam Boże znów, Twojej pomocy.
Bo noce całe myśl moja zajmuje
Niech się nade mną Twa dobroć zlituje.

Modlitewne noce

W modlitwie mojej nisko się pochylę,
Szepcząc ją sercem ku Niebu ją wzniosę
By uleciała ponad krańce ziemi,
Ku Twej Jasności myślą ją uniosę.

Bo myśli moje skrzydlate i jasne,
Więc niech wzlatują, niech wznoszą się stale.
Żeby modlitwę do Nieba zaniosły,
A może jeszcze, aż do stóp Twych dalej.

Więc niechaj niosą je myśli skrzydlate,
Więc niechaj płyną w niebotycznym locie
I niech przeniosą modły me nad światem,
Co z bólu płyną i w serca tęsknocie.

Bo tylko Tobie, Boże Jasny, Wielki
Serce me miłość śle na myśli skrzydłach
I chociaż jestem pyłkiem, tak niewielkim
To moja miłość do Ciebie jest wielka.

Boże dziękuję za Twe dary

Cichą zadumą nad wierszem się skłaniam,
W pokorze klęcząc przed Twoim oblicze
I nieporadne słowa swe układam,
Bo łask Twych Panie w sercu swym nie zliczę.

Cicho więc szepczę nieskładne me modły
Dobroci Bożej darem obsypana.
Bo łask Twych Panie w sercu jest aż tyle,
W onieśmieleniu padam na kolana!

Bo jakże o tym światu mam powiedzieć
I sercem swoim mam mu tu wyjawić.
Czy świat doceni że miłość jest pierwsza?
I czy zrozumie że miłość świat zbawi?

Dlatego wiersze pisać ciągle będę
I wszystkie w darze Tobie Panie, składać
Bo słów zbyt mało jest na całym świecie,
By o Twych Łaskach ludziom opowiadać.

Nie boję się

Nie boję się życia, już się nie boję
Bo Bóg mnie jak pasterz i broni i strzeże,
Słowami Ksiąg Świętych mnie karmi i poi
A ja je zgłębiam, zgłębiam i wciąż mocniej wierzę.

W nich mnie prowadzi gdzie pokarm dla duszy,
Gdzie wodę czystą znajdę i od zła zasłania.
Choćbym szła ciemną doliną i mroczną,
Drogą nieznaną co z mgły się wyłania

To nie ulęknę się ciemności nocy,
Choćby mnie porwać chciała życia rzeka.
Bo Bóg jest ze mną i On mnie prowadzi
Do Domu swego, w którym na mnie czeka.


Inspiracją do powstania tego wiersza był Psalm 23

Boże jesteś ze mną

Był jeszcze jeden dzień, jeden wieczór
I znów bliżej do jesieni życia.
Jeszcze jedna książka na dobranoc,
Jeszcze jedno marzenie do skrycia.

Wszystko mija zostają wspomnienia
Czy to życie tylko bólem było?
Czy radości w nim trochę zostało?
Czy na próżno wszystko  się przeżyło?

Po co pytań zadawać tak wiele?
Po co sprawy minione roztrząsać?
W Niebo tylko mi spojrzeć wystarczy
W nim nadzieja - na szczęście bez końca.

Tak dobrze w Twej ciszy

Tak dobrze Panie w Twej ciszy,
Tak bezpieczna jestem w Twym spokoju.
Bo Ty zawsze jesteś przy mnie, Ojcze
W mej radości, w smutku, w niepokoju.

Jesteś, kiedy idę pustą drogą
I gdy nie ma przy mnie przyjaciela
Więc nie smucę się już, nie płaczę,
Bo Twa dobroć, Twa miłość mnie wspiera.

Jesteś każdą chwilą przy mnie Boże.
Dusza moja Ciebie wiecznie czuje,
Więc bezpiecznie przez świat ten już idę,
Bo Twa Mądrość - moim życiem kieruje.

Boże jak dobrze być z Tobą

Boże jak dobrze byś znów z Tobą
Gdy myśli moje są tam, w Niebie,
A ziemia którą mam pod sobą,
Staje się mglistym śladem siebie.

I wszystko wtedy jest nieważne,
A każda sprawa nieciekawa.
Gdy mknę z modlitwą mijam gwiazdy,
Co światłem wielbią Twoje prawa.

Więc cicho stąpam po tym świecie
I szeptem mówię pośród ludzi,
Bo w Niebo tylko patrzeć pragnę
Gdy na modlitwę - noc mnie budzi.

Drzewo

Bóg obudził cię gdy spałeś cicho,
Otulony w nasienia swe gniazdo.
I dał życie byś wyrosło wielkie
I patrzyło ku słońcu i gwiazdom.

Bóg cię uczył jak pić wodę czystą
I jak deszczu kąpać się kroplami.
I ci suchy wiatr i upał dawał,
Byś poznawał twarde życia sprawy.

Wciąż się troszczył o ciebie jak ojciec,
Byś wyrosło wielkie i wspaniałe.
Teraz szumisz swą zielenią jasną
Bo z miłości Bożej - jesteś całe.

Boże Ty mnie prowadzisz

Gdy idę z Tobą, jestem bezpieczna,
Gdy mnie prowadzisz, nie boję się drogi
Czy to noc ciemna, czy pora słoneczna
Ja idę szybko, nie bolą mnie nogi.

Wciąż idę na przód, nie patrzę do tyłu,
Choć wiele drogi w życiu już zrobiłam
Bo patrzę w Boga z całej duszy siłą
Co się z miłości w mym sercu zrodziła.

Bóg wszystko nam daje

Rano słońce za oknem już wstało
Patrzysz, nowa pewnie czeka praca.
Lecz ten dzień, ty od Boga dostałeś,
Lecz się sercem ku Niemu nie zwracasz.

Idę prosto, lecz nie moje kroki.
Piszę wiersze, lecz On je dyktuje.
Myślę, patrzę i wciąż, rozumuję
Że to wszystko wciąż, Bóg daruje.

Człowiek w pysze sobie składa dzięki
Każdym swym sukcesem uniesiony
Lecz nie widzi z czyjej są to ręki
Wszystkie dary jemu przydzielone.

Boże dajesz nam wciąż swą miłość

W słońcu nam dajesz miłości blaski
By patrząc w jego jasne oblicze
Ciebie tam widzieć, Tyś światła pełen
I miłosierdzia co łask nie zliczy.

A w morzu dajesz swą nieskończoność
Co wiecznie falą obmywa gładką
A w jego głębi dobroć złączoną
Co jest miłości serca Twą Łaską

Bo widzisz wszystkie serca człowiecze
Bo w każdym jesteś, co tu na ziemi
Cierpi i płacze, łez swych nie licząc
Człowiek samotny, choć jest ze swymi.

Lecz jeśli w Niebo spojrzy gwieździste
Zobaczy Ciebie, Boże, mój Jasny
I może w sercu swoim uczyni
Dla Twej miłości, choć kącik ciasny.

Daj mi swą harfę Dawidzie

Daj mi swą harfę, Dawidzie
Chcę zagrać dziś na niej dla Pana
Chcę dotknąć znów strun jej uśpionych
Rozbudzić i grać aż do rana

Niech śpiewa twe pieśni jak dawniej
Gdy tony wznosiła i kładła
Gdy grała złotymi strunami
I serce wzruszała aż do dna

Podaruj mi, daj ją, Dawidzie
Bo zagrać chcę Panu twe pieśni
Bo tyle ich w duszy zebrałam
Że w sercu się już nie pomieści.