List

Piszę do Ciebie Ojcze z głębokości serc dwóch
Może to głupota
Wiem ? że to głupota
Masz przecież świat na głowie ? cały
Lecz jam tą częścią też
Nie chce byś św. Mikołajem był
Pocztą z życzeniami
Przytul mnie czasem bom zatracił sens swój
Ty dajesz krzyż na miarę
Lecz przytul czasem pozwól że razem popłyniemy
Sam trwogi mej ? tak ciężko
Przytul ojcze i przebacz.

Próba

Zamknij już swe oczęta mój mały aniołku
odpłyń w świat marzeń
niech twa wyobraźnia poniesie cię do gwiazd
na niewidzialnych swych skrzydełkach pofruń do góry

wiele krzywd przecierpiałeś
wiele w życiu swym widziałeś
jesteś silny mój malutki
jesteś bardzo kochaniutki

Krople którą na policzku swym czujesz
to nie łza rozpaczy
twarz którą co dzień widzisz
to nie maska pod którą kryje się niepokój

Kiedyś Bóg złotym pyłem obsypie nasz dom
wynagrodzi zły los
czasem życie daje w kość
to nie znaczy że Ojciec zapomniał
Pan na próbę nas wystawia
poddaje pod opiekę nas samym
taki świat
po burzy słońce wychodzi
gdy  tylko uwierzysz w moc nadziei.

Modlitwa dla Niej

Mario - Matko Jezusa- prawdziwego Boga
niech odejdzie od Ciebie niepotrzebna trwoga.
Ból, którym Cię straszyły znajome kobiety
towarzyszy tej chwili od zarania- niestety...
lecz Ty- oblubienica i Matka dla Boga
szybki będziesz mieć poród i lekkość w połogu.
On gotów Ci uchylić Niebieskich pieleszy
i to co cieszy Ciebie- Jego też to cieszy.
On drżeć będzie o swego Syna jedynego
i jak Ty- spełniać prośby i pragnienia Jego.
A kiedy starszy będzie
dotrze do Niego wszędzie.
Nie zostawi też Ciebie bez swojej opieki
i miłować Cię będzie już po wieków wieki.

Amen.

Następnym razem

Gramy w przedwiecznej sztuce
odtwarzając role,
których się domyślamy
i każdy ma-
- jak w grze z komputera-
- do wyboru różne ścieżki,
aby w końcu dojść do Ciebie-
- następnym razem trochę zwolnię ;)

Lustro

Czy ja jestem czy mnie nie ma
tego uwierz nie wiem
patrzę w Lustro widzę przestrzeń
Twoje przesłanie i nic więcej

Jestem chyba Embrinem
w życia swego męce
No bo nie wiedziałem przecież
czym jest miłość
czym jest szczęście

Lustro życia mego świeci
w życiowej rozterce

Ból i rozpacz tak łomoce
rozwalając serce

pragnę... mimo wszystko
nic więcej.

Talent

Bóg daje talent ludziom, którzy Go o to proszą
Musisz tylko często sprawdzać czy już go masz
I wtedy czasami zjawia się kicz...,
A czasem grafomania...
Ale, któregoś dnia...

Via Crucis

Niczym są historie władców, królów, wojen,
Niczym epoki, upadki, rozwoje,
Niczym jest wszelkie Ziemskie istnienie,
Wobec sprawcy zaklęcia, na którego brzmienie,
Pierzchają mroki, wznoszą się słońca,
Nad bezmiarem wód światłość nieustająca,
Pędzona tchnieniem Wiecznego Strażnika,
Co wszystko widzi, wszystko przenika.
Trzykroć biada Ci nędzny człowieku!
Co przyodziawszy płaszcz grzechu,
wygnanyś z Raju, w znoju pokarm zdobywasz,
Coś łajbą na wietrze, co do portu nie wpływasz.
Wieczny Wędrowcu, nie znający szlaku,
Mury, twierdze stawiasz, w ciągłym żyjesz strachu.
Gdzie żagiel na wietrze galeon pcha dumnie,
tam ty w dębowej lądujesz trumnie.
I na nic modlitwy, jęki, krzyk, mowa,
Aż w głębi duszy pojmiesz treść Słowa.
Prorokiem chwały upadek jest przecie,
a ten z nich największy, życie człowiecze
od kary zachował wiecznego potępienia,
przymierze zawarł z dziełem stworzenia.
Aby w Świetle, co nie gaśnie ujrzawszy nadzieję,
Powstał z martwych człowiek, chociaż martwy w ciele...