Poezje humorystyczne

ZAKONNICA II

Pewna siostra w Bostonie

Miała pas cnoty na łonie.

Założył go prezbiter

W imieniu swych trzech liter,

By nikt nie chodził do niej ...

  2 komentarze
Najnowsze Komentarze
Gość — znudzony emeryt
Jeśli w tym wersie "Miała pas cnoty na łonie" zamieniłbyś "Miała" na "Ma" - wtedy wyeliminujesz zgrzyt rytmiki - wszystkie wersy p... przeczytaj więcej
czwartek, 29 sierpień 2019 08:09
Zbigniew Polit
Tak, ale ja lubię właśnie czasem wprowadzać podobne dysonanse, by nie było zbyt cukierkowato Ale oczywiście dzięki ... przeczytaj więcej
czwartek, 29 sierpień 2019 08:44
2 komentarze

OZIĘBŁOŚĆ

Taki cyc,

A ja nic …

  0 komentarze
0 komentarze

MRĄGOWO, TRIATHLON Z UDZIAŁEM MARTY RYMKIEWICZ - relacja na żywo

Witam Państwa na starcie triatlonu pań w Mrągowie, pogoda piękna, podobnie jak panie, zawodniczki szykują się do startu stylem dowolnym na jeziorze, ostatnie spojrzenia na tę morską toń jeziora, na ten oceaniczny bezkres drzemiącego żywiołu, który zaraz się obudzi, Marta stoi godnie na boksie startowym, przypięty na plecach numer 856 osunął się niżej, ale to nieistotne, przecież nie to jest ważne, pistolet i strzał, poszły ale chlupnęło, ale co to, Marta stoi, nie skoczyła, proszę państwa co się dzieje, Marta skacz, na miłość boską skacz, a tak, pokazuje sędziemu, że zimna woda, i słusznie, można się przeziębić, wchodzi powoli, naciera skórę tą zimną, lodowatą wodą, aż ciarki przechodzą i już jest po ten trzycyfrowy numer w wodzie, i jeszcze głębiej, poszła, poszła niczym torpeda, ona wie, że musi dogonić rywalki, ale ma szansę, trzymamy kciuki, płynie orką, to nowy styl, który pomoże jej w rywalizacji, ale chlapie, gejzer wody i tylko ten numer pojawiający się między bryzgami tego pięknego jeziora, dochodzi pierwszą rywalkę, dochodzi drugą, ona lubi dochodzić, ale co to, jakieś nieporozumienie, druga rywalka ochlapała Martę i doszło do wymiany gestów, proszę państwa co to, Marta zgubiła kierunek, płynie w prawo, nie, nie zgubiła, ona płynie za tą, która ją ochlapała, bo ta ucieka, i dobrze, honor jest najważniejszy, poszły dwa sierpowe, Marta wraca na kurs, i znowu ten numer raz nad, raz pod wodą, co za styl, elegancja i wola walki, mijają Płock, jakiś obłoczek przysłonił słońce, dwie jakby zagubione mewy kraczą gęsim głosem, a ona walczy, już niedaleko, jeszcze dwie rywalki, Marta daj z siebie wszystko, ale nie dosłownie, widać pomagają jej jednak te zapuszczane od roku paznokcie u rąk i nóg, powierzchnia pełni rolę wioseł, jaka piękna walka, za nią kilwater jak po lodołamaczu, Marta oblana potem wyprzedza przedostatnią zawodniczkę, ale ta pierwsza jest silna, ależ silna, jakby też chciała wygrać, emocje sięgają szczytu, ale proszę państwa Marta zmienia styl, teraz płynie rekinem, nikt nie ma już szans, nikt z nią nie wygra, tak, ona prowadzi, jeszcze 20 metrów, jeszcze 10, i już, taaaak, Marta pierwsza, jest zwycięstwo, nie, Marta nie wracaj, to już koniec, to nie basen, wygrałaś, trzymają Martę sędziowie, już jest dobrze, w ferworze walki, tej wspaniałej walki, Marta myślała, że to dopiero połowa...

 

Zawody odbyły się 25 sierpnia 2019 roku, Marta wygrała w swojej klasie. Tekst pisany jednym zdaniem, życzę miłych wrażeń! ;) 

  10 komentarze
Najnowsze Komentarze
Gość
No, nie wiem do jakiego gatunku wiersza zaliczysz ten zabawny tekst. Mógłbyś się jednak postarać i stworzyć z niego coś bardziej o... przeczytaj więcej
wtorek, 27 sierpień 2019 08:43
Zbigniew Polit
Tak, ale sprawozdawcy sportowi wierszem nie relacjonują. Nie upierałem się, by umieścić ten tekst tutaj, ale widzę, że jest też dz... przeczytaj więcej
wtorek, 27 sierpień 2019 09:42
Gość
Niedawno piszemy razem - to tak na marginesie .. a piszę właśnie z nudów, natomiast tutaj publikuję już ze swoich dawnych zapisków... przeczytaj więcej
wtorek, 27 sierpień 2019 09:51
10 komentarze

ŹRÓDŁO WIEDZY

Mądry, nie bacząc na pewne kłopoty,

Nauczy się czegoś nawet od idioty …

  0 komentarze
0 komentarze

LIST DO JACKA FRANKOWSKIEGO - Autora lalek do "Polskiego ZOO"

Drogi panie satyryku!

Żal do Pana dziś mnie zmusza,

Wobec Pańskich prac bezliku,

Pisać to, co każe dusza.

 

Jest Pan więc w awersji do mnie.

Wdzięk mój - widać - Pana parzy.

Jakże mam się poczuć godnie,

Skoro nie chcesz mojej twarzy?!

 

Tyle zwierząt z ręki Pana

Odnalazło satysfakcję…

Moja buzia zakazana?

Jakie masz Pan, Panie racje?

 

Niech Pan spojrzy tak na wskroś,

Na te rzesze miast i wsi:

Każdy ma w sobie to coś,

W każdym to coś ze mnie tkwi.

 

Pośród tylu dyrektorów,

Dostojników, dygnitarzy,

Posłów, hierarchów, mentorów,

Prezydentów i włodarzy –

 

Zauważyć Pan nie umie,

Znając ich i mnie do cna,

Że przy całym mym rozumie,

Każdy z nich, to jakby ja.

 

Pan to wie, że większość nacji

Koreluje z mym en face.

Pan wie, że w tej dominacji

Górę bierze moja twarz!

 

Weź Pan na mnie uważanie,

Być przydatnym się postaram.

Czekam na wykorzystanie.

Podpisano: Polski Baran.

  4 komentarze
Najnowsze Komentarze
Gość — bronmus45
Polski Baran beczał długo by pozostać czyimś sługą wymieniając swoje cnoty. Czy ten tekst tu .. dla idioty?... przeczytaj więcej
niedziela, 25 sierpień 2019 12:02
Zbigniew Polit
Nie. Jacek Frankowski jest bardzo inteligentnym człowiekiem.
niedziela, 25 sierpień 2019 12:09
Gość — bronmus45
- lecz przecież ten list nie pisał J.Frankowski ..
niedziela, 25 sierpień 2019 12:55
4 komentarze