Moja Przyjaźń

Muskają mnie płatki Skrzydeł Anioła

Delikatnym Tonem Pocieszenia

Ocierają wrażliwe Łzy z mej Twarzy

Podnoszą mnie Twoje słowa na Duchu

Choć wystarczy że Jesteś

Tak Po Prostu

 

W bezinteresownym momencie

Byłaś, Jesteś, Będziesz

Zapalam Tobie w Podzięce

Kolorowe Szaty mych Ubrań Duszy mojej pozłacanych

niespotykanej Wdzięczności

 

Zmywasz mi z mej Twarzy Cierpienia, Problemy

Oczyszczasz swymi kroplami rosy

z swego aksamitnego Serca przynosząc mi Ulgę

Z Tobą jak ptak jestem ten lekki, i jak ten Orzeł Mocny

Rozwijasz mi ponownie Radość jak dywan Zieleni Nadziei,

I odganiasz złe wiatry, i siły złych mocy, słabości, goryczy

 

Muskasz mnie Pocieszeniem, Dotykiem Aniele Wspaniały

Jesteś jak Cichy, Piękny Anioł, który zawsze jak zapominam jak latać

podtrzymuje mnie, i dodaje mi skrzydeł

Muskasz mnie swą Dobrocią 😊, nie pozwalasz bym zatonął

w bagnie okropnego smutku.

Wynosisz mnie na powierzchnię Radości 😊

I choć trawa, i Przyroda bledła by wokoło

Ja z Tobą Moja Prawdziwa Przyjaciółko zawsze mam wesoło ! 😊

 

 Dziękuję…

Za wszystko !

 

  0 komentarz
0 komentarz

Jestem milionerem

Jestem milionerem, zarabiam krocie.

W kieszeniach mam stówki, taki jest mój nawyk.

Co dziennie z kieszeni wypada stówka.

Pracuje po osiem godzin, w kieszeniach nie mam złota.

 

Ciągle słyszę przeciwko mnie będziesz biedny i niedorzeczny.

A ja widzę, że jestem miliarderem.

Nie ma w mych kieszeniach złota.

Wypadają ciągle przez różowe kieszenie.

 

Pracuję po osiem godzin i tak co dziennie.

Inwestuje, zbieram i się w mych marzeniach zamykam.

Do przodu tak brnę.

Ciągle mi brakuje ale się nie zmieniam.

 

Trzy, po pięć, dwa po dziesięć.

Jednak życie nie doskwiera mi.

Co słyszę tego nikt oprócz mnie nie wie.

Co widzę, tego nikt nie widzi.

 

Puszczam strzały z telefonu, nic nie zmieni mnie.

Jestem miliarderem co po większej ilości godzin pracy.

Szczęśliwie wraca do domu.

Nie widzę tego co inni, widzę swoje przeznaczenie.

 

Jestem w tym zanurzony.

I jakby tak wydać miliona mógł.

Trzeba by bo to życie nie dostatnie wiódł.

Zero kompromisów, zero natuzinowanego złota.

 

Bo to papierek miliarderek.

Fascynacje, kompromisy, złości i frustrację.

Miliarderek i zero sprzeczek.

Utajone mentalności w mej okrągłej głowie.

 

Reaktywacje co w życiu zmieniły mnie.

Uznania, miłości, przyjaźnie.

Zdumiewam się milionem.

Nie wydaję już tak jak kiedyś, by wieść życie niedostanie sponiewieram dużo, krocie.

 

Zbieram, zdumiewam, fascynuje się, widzę, słyszę i to nie boli mnie.

Trzynastego dnia w południe.

Gdy słońce świeci nad horyzontem zdarzeń.

Promienie odbłyskują, zmieniają tor.

 

Ja idę dalej tą samą drogą, jestem milionerem lub miliarderem.

Jedna wielka niewłaściwa.

Co swe kręgi zamyka.

Trzeba tak w kółko by nie popaść w desperackie brzemienia.

Intryguję mnie, znieważa mnie.

Pięć złotych monet.

Które rzucam podzielne do rzeki i studni, wypełnionych szczęściem.

Te szczęście wznosi mnie, przenika mnie.

 

Skrzydlate plecy co w niewiedzy.

Unoszą 8 godzin.

To skrzydła Anioła.

Mentalności już brakuje mi.

  0 komentarz
0 komentarz

TĘSKNOTA

Byłem u Ciebie, przyjacielu

sadziłem kwiaty w twym ogrodzie

podlewałem zeschnięte krzewy

 

Podnosiłem z kolan

pochylone bukszpany

 

Żółte forsycje skrapiałem

świeżą wodą

 

Widziałem spragnione trzmieliny

i tulipany ospałe

skłonione

zmęczone

stęsknione

 

A róże które sadziłeś

zdziczałe, nieszczęśliwe

jak mogłem, ratowałem

 

Gdzie byłeś wtedy, zapytam

twój ogród wołał ciebie

krzyczał z tęsknoty

gorąco:

wróć, do twego ogrodu

do swego domu

do swych dzieci

i wracaj też do mnie

czekam

  2 komentarze
2 komentarze

WYMARZONY ODPOCZYNEK

Spada na mnie blask słodkości
W tęczy luster nieskończonej
Powiela ją piękna przygoda
Codzienny zachwyt w bliskości Przyjaźni
Na tory zakręca tramwaj Przeznaczenia
Wsiadam do niego z cudowną Nadzieją,
Już Przyroda się odzywa,
I ptakami wiernie przygrywa;
W słonecznej Aurze, i pięknym zachwycie
Wzbijam się w Fantazję,
fundamenty Odpoczynku,
W bliskich Pocałunkach Lata,
co turla się, i wszystko w mej Przyrodzie ducha
jest cudnie splątane, i w błogim stanie
z Wdzięcznością Panu za wszystko oddane !

  0 komentarz
0 komentarz

CO MNIE CZEKA ?

Co mnie czeka ?

Stoję przy brzegu przemyśleń i trzymam się Nadziei

Morska fala ciekawości próbuję podglądnąć co myśle

i zmyć mą radość.

Odwracam swój wzrok mej Tajemnicy myśli ,które zamykam

w sejfie mego Życia, by nie zobaczyła mych marzeń

 

Optymizm jest moim falochronem myśli 

który przyciąga pragnienie jak Magnes piękne widoków górskie

szlachetne potoków słowa, pocałunki od Losu, magiczne sytuacje -

Płyną w nieskazitelne przestrzenie frajdy wysokich, spokojnych nurtów głębin

i Tajemniczych Komnat Niezbadanej Przyszłości

 

Myśli ukochane, myśli ze mną utożsamiane...

Spożywam z nich Miłosną Ambrozję,

Dodaję do smaku mnóstwo pięknych uszytych z koniczynek Wspomnień,

I zamieniam je jak różdżką w Uczynki, które właśnie się rodzą.

 

Mniam, mniam

Słodko mi, i cudownie

Zapadam w błogi sen

Moje myśli są już uczesane,

Jak na trąbce przez Sen przygrywane

 

Przytulam się do Nadziei - w tym sennym, Miłosnym odpoczynku

A w tym Odpoczynku...

Stąpam po ziemi skalistej usianej zbożowymi płatkami Mądrości,

Zażywam Powietrza Radości,

Patrzę co mnie czeka...

Trzymam się Złotej Nadziei,

Stoję przy brzegu, spoglądam

I radości wypatruje

Może Los po raz kolejny się nade mną zlituje :)

Nagle sen został przerwany przez mój Ranek ukochany :)

Witaj Dniu ;-)

 

 

 

  0 komentarz
0 komentarz

O DUSZY

Czy słabości mej duszy
kwiat wonności poruszy?

Czy złotymi ustami,
mnie swym wdziękiem omami ?!
Czy znajdę się w olśnieniu
i jej ułaskawieniu....?

Widzę nadciągającą tęcze kwiatów,
barw przekolorowych.
To rozgrzeszenie po zadanej pokucie,
jest by naprawić duszy mej zepsucie. :)

Złote usta jej już przemawiają,
i do dobrych czynów stale zachęcają

A mnie wdziękiem omamiły,
które ze snu na jawę się wyjść odważyły ! :*

Jej barwy przekolorowe,
są w niej zupełnie jak nowe ! ;)

Słabość mej duszy, której kwiat wonności ...
dziś poruszył.......
Niezwykle ją wiec wzruszają, i o miłość dziś ..
....Wołają !!!!!! 

  0 komentarz
0 komentarz

NA PERGAMINIE

Na pergaminie czasu
Los zapisuje mi
Moje wydarzenia
Pięknym, szlachetnym atramentem,
Piórem z kałamarza

Wsadzam je do butelki wspomnień
A butelkę chowam do skarbnicy życia.
Czerpię z nich bogactwo
jak ze złota, i srebra;
Moje wydarzenia -
Jedne podobne do deszczu, i burzy
Inne do słonecznej aury, i tęczy.

Suszą się pergaminy wspomnień
po świeżej rosie, i deszczu,
i miłe chwile odsłaniają jak kurtyna w teatrze 😊
Jak w pięknej, ciekawej książce
Wzruszają radością, i momentami smucą.
Znalazłem w nich nadzieję
tak głęboką jak niezliczone oceany wspomnień.

Jak w pięknym pamiętniku na kłódkę
Wypisuję swoje złote myśli,
Myśli pisane niewidzialną wonią radości,
która skacze jak małe dziecko po łąkach beztroski.
Czuję pocałunek życia,
Mrugam do niego okiem swych marzeń 😉

Na pergaminie czasu
Ucieka życia wskazówka,
I przychodzi następna;
Fala nadziei do życia ją podnosi.
Łezki smutnych myśli suszą się
odsłaniając piękne karty przyszłego losu
pisane atramentem, piórem z kałamarza.

Leżą na piasku, i opalają się
przynosząc powiew radosnych zmysłów wszelakich,
Pięknym nurtem wesołości skaczą,
Jak nadmorskie muszelki
Gorącą duszą szumu natchnioną
Spacerują podniebnym szlakiem myśli całego życia
Nutkami zagranymi przez nasze kochane morze,
Pięknymi balladami naszych wspaniałych zdarzeń.
I tak trwa ta przygoda, która nazywa się życie. 😊

Oby los był dla niego łaskawy
A po każdej burzy zawsze wschodziło
Światełko szczęścia, i miłości 😉
cudownymi odcieniami pozłacane
jak natchnienie pięknie pulsujące. 😊

Oczami wyobraźni spoglądam za siebie
Tam przeszłość się żegna, i odpływa hen za horyzont,
I daje mi w dłonie swego losu :
Piękny, mały, wspaniały amulet pięknej nadziei
Zwany darem radości !

Na pergaminie czasu
Rodzą się również tęsknoty,
które czule całują swym okiem
moje skryte marzenia !

  4 komentarze
Najnowsze Komentarze
Mariusz Krówka
Dziękuję Serdecznie
piątek, 08, czerwiec 2018 23:12
Marek Cisowski, ks.
ładny styl
piątek, 08, czerwiec 2018 04:58
Mariusz Krówka
Dziękuję Serdecznie
piątek, 08, czerwiec 2018 23:12
4 komentarze

O DOBROCI

Mówią, że się nie opłaca

być gołębiem

lepiej rysiem

lisem, wilkiem

i tygrysem

 

Tymczasowo

pewnie dobrą jest

drapieżność

sępiość

 

Kiedyś jednak

gołąb płowy

mimo swej

delikatności

łatwiej wzbije się

nad mądre głowy

ku

Nieskończoności

 

  1 komentarz
1 komentarz

Z PRZYTUPEM SŁOŃCA

Z przytupem Słońca

Biegnie ochoczo wojsko Pani Wiosny
Utkane jest z kwiatów, pięknych polnych maków

Oblane słodkim miodem Miłości,
Oblane darów Przyrody wonności.

Wyzłacany tęczą Dywan jest Przyrody
Ukochany z strumykiem śpiewającym
W duszy w piękne kwiaty rozkwitającym
Szeroko całuje, złe chmury z naszego życia niszczy

Tuż za rogiem Radość czeka
Anielską obfitą nutą przygrywa
I szczęście do nas posyła

Z przytupem Słońca
Uradowane me serce, jest ma dusza
Przybiegła do krainy szczęścia z całych sił
I Nadzieją się ogrzewa !

  0 komentarz
0 komentarz

NADZIEJA UMIERA OSTATNIA

Odwiedziła mnie Nadzieja
Uśmiechnęła do mnie się
Powiedziała mi pociesznie :
'Próbuj, wierz, a uda się ! :-) '

Ustrojona, ozdobiona
Kolorami, i kwiatami
Poczęstowałem ją swymi cudownymi marcepanami

'Nie odchodź' - powiedziałem
I do swego serca przytuliłem
'Chcę mieć Ciebie w swoim sercu,
stanąć na ślubnym kobiercu"
'Nie da rady' - powiedziała,
lecz w mym sercu zamieszkała,
i radośnie pokochała.

I od tamtej pory jest ze mną zawsze-
-bo Nadzieja umiera ostatnia !
Kolorowy, Kwiecisty stał się mój z nią świat,
bo jest pięknym w duszy sercu ten złocisty, bezcenny kwiat.

 

  0 komentarz
0 komentarz

Powrót choroby

Nie czuje ciała w łóżku leżąc

W nocy modły śpiewam o dobro prosząc

Chce zamknąć oczy

Wielka walka się tu toczy

 

 

Odrzucam znajomych, brak chęci

Nic mnie na razie nie zachęci

Czuję kule u nogi

Nadeszły mroki

  0 komentarz
0 komentarz

Odnowa

Nie wierzę już w żadne Twoje słowa
Jestem zmęczony, zniszczona moja głowa
Nie słucham, choć piękna Twoja mowa
Zmieniam kalendarz, mija doba
Wstanę, zacznę wszystko od nowa

 

Ile dni i nocy przepłakałem już nawet nie liczę
Musiałem je przeżyć, by wstać od nowa odnowiony
Miewałem widoki jak wszyscy kładziecie mi znicze
Lecz nie na porażce i upadku mój świat stworzony
Gdy wróciłem z piekła, podróż po piekle się zaczęła
Zgubiony byłem we wszystkim co mnie otaczało
Przykrość po przykrości, depresja nastąpiła
Nadszedł czas gdzie moją miłość sprzedawano
Oddałem i rzuciłem dla niej wszystko co miałem
Oddałem i rzuciłem wszystko co mieć chciałem
Lecz i mnie ktoś oddał.

 

Nie wierzę już w żadne Twoje słowa
Jestem zmęczony, zniszczona moja głowa
Nie słucham, choć piekna Twoja mowa
Zmieniam kalendarz, mineła kolejna doba
Wstanę, zacznę wszystko od nowa

 

Próbowałem wstać i uśmiechać się wciąż walcząc
Odczuwałem to w każdej próbie, w każdej minucie
Zabrakło mi kogoś kto był dla mnie moją tarczą
W sercu, w duszy, i we mnie nastąpiło zepsucie
Nie poddałem się - tonący brzytwy się chwyta
Modliłem się żeby ten koszmar się skończył
Gdy Ciebie dzień żegna - mnie noc wita !
Za plecami ktoś z tronu miłosci mnie strącił
Czym na to wszystko sobie zasłużyłem?
Dlaczego dla Ciebie wszystko zburzyłem?
Teraz i ja zostałem zburzony.

 

Więc wstań i zacznij od nowa!
Niech zacznie się Twoja Odnowa!
Niech życie nabierze Trochę zdrowia!
Odnajdź siebie w czynach, nie w słowach!

 

Powstań jak Feniks z popiołu!
Nie doprowadzaj się do rozbioru!
Bądź od nowa, na zawsze w zdrowiu!
Walcz, nim upadniesz do grobu

 

Lecz nikt za Ciebie nie wygra tej walki!
Walcz skoro jesteś wrzucony do klatki!
Bierz siebie i swoje ostatnie ostatki!
Niech rozpocznie się Odnowa.

  0 komentarz
0 komentarz

Idę

Idę. Puste oczy wparzone w przestrzeń.

Idę. Obdarty z uczuć i człowieczeństwa.

Idę. Powłócząc nogami.

Idę. Pusta, martwa skorupa.

Idę, a za mną ciągną się łańcuchy.

Łańcuchy bólu i rozpaczy.

Łańcuchy odbierające mi siły.

Idę. Za ramię trzyma mnie moja jedyna towarzyszka.

Idę, a obok mnie idzie Samotność.

Siostra która towarzyszy mi od początku.

Idę w poszukiwaniu Końca.

Idę, by odnaleźć Spokój.

Idę, by odpocząć.

Idę.

 

  2 komentarze
2 komentarze

A kiedy odejdę...

 

A kiedy odejdę...

Nie mów, że będziesz szlochać.

Ja przecież nie zniknę,

wyłączę tylko internet.

Łączy nas ocean poezji,

kilka garści nadziei

i mnóstwo czasu spędzonego

wspólnie przed laptopem.

 

Nie mów, że była to miłość.

Miłość to przytulenie, spacer,

nawet gdy deszcz pada...

Przyjaźń to wsparcie ramieniem,

gdy życie w kość daje.

 

Zobacz! Nie ma mnie na fejsie...

 

A jednak istnieję!

 

 

Oskar Wizard

 

 

  0 komentarz
0 komentarz

Wczorajsi poeci.

 

nie piszą już nowych wierszy

minęły ich wzloty i upadki

zgasł sen o wielkości

utwory przykryły nowe dzieła

ani lepsze

ani gorsze

i kurz

 

ciekawe

czy wiedząc to co teraz

poświęciliby tysiące godzin

poszukując Weny

zamiast po prostu żyć

bo życie jest zbyt krótkie

 

a może

przeczytali własne dzieła

te o szczęściu oraz miłości

oraz ławeczce w parku

czekającej na zakochanych

i wreszcie

odnaleźli to

w rzeczywistości

 

tego już się nie dowiemy

 

bo to trzeba sprawdzić

samemu

 

 

Oskar Wizard

 

 

  1 komentarz
Ostatni komentarz do tego wpisu
Marek Cisowski, ks.
naprawdę ładne, zastanawia
piątek, 08, czerwiec 2018 07:09
1 komentarz