Poezje o tacie

Opowieści o Wołyniu

 

pamiętam z lat dzieciństwa

kiedy w okiennej framudze

zmierzch zagarniał gasnące dni

i wszystko stawało się szare

ojciec opowiadał nam historie

które przeżył w latach młodości

 

mówil przepięknie o Wołyniu

bo tam się urodził i wychował

słowem malował krajobrazy

w których pachniały drzewa owocowe

wiatr czesał kłosy łanom zbóż

krowy pasły się na soczystych łąkach

a po mroźnych i śnieżnych zimach

ptaki wędrowne do gniazd powracały

 

czasem jednak głos ojca drżał

i załamywał się mimo woli

kiedy wspominał czasy wojenne

pejzaże zmieniały się w pożogę

gdzie szalały bestie i demony

a strach i niepewność jutra

stawały się powszednim chlebem

 

mój ojciec opuścił Wołyń

wyjechał z Polski do Polski

po przesunięciu granic

i chociaż już przeszedł

ostatnią granicę wieczności

to jego wspomnienia

w mej pamięci trwają

 

 

 

Autor: Don Adalberto

MÓJ BOŻE
RZEŹ WOŁYŃSKA
 

Komentarze

Gość - D. Adalberto w czwartek, 11 lipiec 2019 12:55

Moja mama pochodziła z rodziny o powstańczych tradycjach wielkopolskich, mój ojciec urodził się na Wołyniu i jego rodzina ocalała tylko dlatego, że w miejscowości, w której mieszkała stacjonowała żandarmeria niemiecka. Historia potrafi być paradoksalna. Niemiecki okupant był rękojmią przetrwania polskich rodzin na Wołyniu. Z wielkim wzruszeniem oglądałem film Wojciecha Smarzowskiego pt. "Wołyń", ponieważ film jest autentyczny i opowiada dokładnie o tamtych czasach tak, jak opowiadał mi o nich świadek tamtych wydarzeń - mój ojciec. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Moja mama pochodziła z rodziny o powstańczych tradycjach wielkopolskich, mój ojciec urodził się na Wołyniu i jego rodzina ocalała tylko dlatego, że w miejscowości, w której mieszkała stacjonowała żandarmeria niemiecka. Historia potrafi być paradoksalna. Niemiecki okupant był rękojmią przetrwania polskich rodzin na Wołyniu. Z wielkim wzruszeniem oglądałem film Wojciecha Smarzowskiego pt. "Wołyń", ponieważ film jest autentyczny i opowiada dokładnie o tamtych czasach tak, jak opowiadał mi o nich świadek tamtych wydarzeń - mój ojciec. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Wiesława Waliszewska w piątek, 12 lipiec 2019 17:41

Piękny i niezwykły wiersz. Czytałam go ze łzami w oczach. Wydarzenia które miały miejsce na Wołyniu znałam jedynie z telewizji. Czytając ten wiersz ujrzałam je w zupełnie innym wymiarze, jakby w bezpośrednim dotknięciu tych strasznych zdarzeń, niemal w odczuciu bólu. To co się tam wydarzyło było niewyobrażalną zbrodnią, której dokonał nie wróg, ale sąsiad, często przyjaciel. Jak wielkie serca musieli mieć wszyscy ci, którzy to przeżyli i potrafili wybaczyć tę wielką zbrodnię swoim wrogom. Pozdrawiam serdecznie

Piękny i niezwykły wiersz. Czytałam go ze łzami w oczach. Wydarzenia które miały miejsce na Wołyniu znałam jedynie z telewizji. Czytając ten wiersz ujrzałam je w zupełnie innym wymiarze, jakby w bezpośrednim dotknięciu tych strasznych zdarzeń, niemal w odczuciu bólu. To co się tam wydarzyło było niewyobrażalną zbrodnią, której dokonał nie wróg, ale sąsiad, często przyjaciel. Jak wielkie serca musieli mieć wszyscy ci, którzy to przeżyli i potrafili wybaczyć tę wielką zbrodnię swoim wrogom. Pozdrawiam serdecznie
Gość - D. Adalberto w sobota, 13 lipiec 2019 09:18

Dziękuję serdecznie Wiesławo za rzeczowy komentarz i odniesienie się do tego tragicznego wątku z historii II wojny światowej. Byłem na Wołyniu, gdzie swoje młode lata przeżył mój ojciec. Ukraińcy nie chcą rozmawiać o tamtych czasach, a władze ukraińskie nie pozwalają na ekshumacje i badania pozwalające ustalić prawdziwy rozmiar rzezi wołyńskiej. Jednak budowanie pokojowego współistnienia międzynarodowego na przemilczeniach, bądź przekłamanej interpretacji faktów historycznych, do niczego dobrego nie doprowadzi. Przesyłam serdeczne pozdrowienia.

Dziękuję serdecznie Wiesławo za rzeczowy komentarz i odniesienie się do tego tragicznego wątku z historii II wojny światowej. Byłem na Wołyniu, gdzie swoje młode lata przeżył mój ojciec. Ukraińcy nie chcą rozmawiać o tamtych czasach, a władze ukraińskie nie pozwalają na ekshumacje i badania pozwalające ustalić prawdziwy rozmiar rzezi wołyńskiej. Jednak budowanie pokojowego współistnienia międzynarodowego na przemilczeniach, bądź przekłamanej interpretacji faktów historycznych, do niczego dobrego nie doprowadzi. Przesyłam serdeczne pozdrowienia.
Gość
niedziela, 21 lipiec 2019