Poezje o życiu

* * *

nie pytaj mnie o imię

bo jest ono prochem

zapisanym na wietrze

 

nie pytaj mnie o drogę

bo wszystkie one wiodą

między cmentarne aleje

 

nie pytaj mnie o godzinę

bo każda z nich to czas

śmierci i zmartwychwstania

 

 

Autor: Don Adalberto

Szkoda słów

Kiedy przerzucam pustaki na budowie

pytam co cholera ja tu robię

jaki cel znoju i trudu

pot zalewa mętne oczy

ciągle wypatruję cudu

perspektywa ogólnie zerowa

toczy kamień się milowy

pod górę muszę pchać los

cherlawy heros bohater tygodnia

całego a sukcesem stan trzeźwości jego

bo z kolegą nie poszedł po robocie

na łyk chnielowego

w dymie zanurzony jestem

łzy wyciska papieros mi jedyny

pocieszyciel chwil złych

w chmurze siwego westchnienia jak

w kryształowej kuli widzę

co mam do zrobienia

ale jutro

dziś siły brak na uczucie

kłucie czuję a serce się rozsypuje

na miliny atomów one przez palce się przelewają

jak źródlana woda

szkoda

słów

 

Grzeszek niewinny

 

Rozpływam się

w słonecznym zachwycie.

Tonę wśród bursztynowych fal

wzruszenia.

Kolejny zakręt

na ścieżce

zwanej życie.

Serce

przez wszystkie przypadki

twoje imię odmienia.

 

Ja jestem tu,

a ty tysiąc kilometrów dalej.

Nasze zdjęcia

pokryje kiedyś

niebiański kurz...

Lecz teraz zachwyt

trenuje oddech

wytrwale.

Myśli rozkwitają bukietami róż.

 

Może nam wszystko

tylko się przyśniło?

Bo nasze gwiazdy

są wciąż na orbitach innych.

Lecz jak wspaniale,

że się marzyło!

Ot taki grzeszek,

całkiem niewinny.

 

 

Oskar Wizard

 

 

 

Droga przez życie

 

wiecznie splątana

droga przez życie

jedyna jaką znamy

między chronicznymi

wzlotami

i upadkami

 

droga samotna

przy kimś

albo w tłumie

każda inna

niepowtarzalna

 

bezcenna

gdyż zawsze ma gdzieś

jakiś koniec

z nieprzenikliwą bramą

ukrywającą

przyszłe losy

 

i tylko

wiara

że brama nie jest końcem

nadzieja

że będą jeszcze

szczęśliwe chwile

i miłość

najlepsze lekarstwo

na każdy dzień

a zwłaszcza noc

 

chronią nas

przed szaleństwem

 

 

Oskar Wizard

 

 

 

Do św. Mikołaja

mocno wierzę

w twoją dobroć

którą zasłynąłeś

będąc jeszcze 

na ziemi

i dlatego piszę

krótki list do ciebie

jak dawniej

w latach dzieciństwa

 

nie przynoś mi

żadnych prezentów

bo z nich już

dawno wyrosłem

ale skoro jesteś

tak dobrym

i rajskiego szczęścia

zażywasz w nadmiarze

to podaruj mi

choć odrobinę

niebiańskiej słodyczy

abym mógł troszeczkę

osłodzić życie

bo czasami jest ono

gorzkie jak piołun

 

 

Autor: Don Adalberto