Poezje o życiu

Niezwykłość

Niezwykły cud natury ?
Dzieło sztuki stworzone przez Boga ?
Przyznam otwarcie i szczerze,
oczu oderwać nie można.

Zanim jednak ogarnie mnie zachwyt,
natychmiast pojawia się refleksja.
Jak w życiu radzi sobie,
niezwykłej urody kobieta.
  0 komentarze
0 komentarze

Melomani

Wzięliśmy sobie pół litra i colę
Poszli z sąsiadem posłuchać słowika
Siedliśmy cicho przy jego stodole
Czekamy, zaraz zacznie się muzyka

Nad nami księżyc, dołem pachnie zielę
A my tu trwamy w leniwym bezruchu
Czekając grzecznie na słowicze trele
Na wielki koncert. No to po maluchu.

W odległym stawie już rechoczą żaby
Nasz kumpel Staszek znów klęczy przed łóżkiem
I klepie pacierz pod dyktando baby,
A u nas spokój. To na drugą nóżkę.

Krowa zaryczy, albo pies zaszczeka
Tak jakoś z cicha jakby w sen zapadał
Już przy obejściach nie widać człowieka
No twoje zdrowie… co ci będę gadał.

Siedzimy dalej z nabożnym skupieniem
W oddali słychać tylko głos kukułki
E! Słowik!! Śpiewaj, bo rzucę kamieniem.
Zagryź se Jasiu tym kawałkiem bułki

I gdyśmy wpadli w taką rozkosz rzewną
Coś zapiszczało za starym modrzewiem
On - ”Słowik śpiewa”. Ja – „Ale na pewno,
tak słowik śpiewa”. On - ”Cholera, nie wiem.”
  0 komentarze
0 komentarze

Nowe

Nowe szło ławą przez Wojciecha pole
i gdy minęło stare kartoflisko,
to Wojciech splunął i rzekł. „Ja p…….ę.
Trza się szykować. Nowe jest już blisko”.

Koszulę wyprał, zmienił kalesony,
gębę ogolił i przyczesał włosy.
Wyszedł na ganek spojrzeć z której strony
nowe się zechce zająć jego losem.

W marzeniach widział nowy dom, samochód,
nową oborę i ciągnik pod szopą.
I numer konta, na nim spory dochód.
Będzie z czym teraz gonić za Europą.

I taka radość na Wojciecha padła,
że nowe przyjdzie i skończą się smutki.
Usiadł za stołem, zabrał się do jadła.
Mięsa nakroił i napił się wódki.
 
I gdy tak czekał zachwycony sobą,
na szczęście co się wkrótce będzie działo.
Nowe jak zwykle szybko przeszło obok
i do wsi kurde, nawet nie zajrzało.
  0 komentarze
0 komentarze

Atmosfera przedwyborcza

W niezbyt dobrej atmosferze toczyła się rozmowa.
Różnica poglądów w wielu sprawach była przeogromna.
Upór wzrastał coraz bardziej jak na drożdżach.
Kwestią sporną była partia, która dla zdobycia władzy,
znacznie więcej niż inni - obiecać jest gotowa.

* zdobycia/utrzymania władzy -> opcja do wyboru
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Henryk Lewicki
Niezwykła trafność obserwacji. Gratuluję.
środa, 04 listopad 2015 12:02
1 komentarze

Prowincjonalna ulica

Nie przychodź miła na moją ulicę.
Dawno jej nie ma , chociaż stoją domy.
Sam nie poznaję naszej kamienicy
i nawet zapach wywietrzał znajomy.

Odeszli ludzie, co w tym miejscu dziwnym
skrywali życia swego tajemnice.
Tylko ja jeszcze (ostatni naiwny),
zniszczone kostki w starym bruku liczę.

Pamiętam tamtą cukiernię pod szóstym
w której najlepsze lody sprzedawali.
Dziś czernią straszy kwadrat okna pusty.
Nie czuć zapachu świeżutkich rogali.
 
W ciemnych, zamkniętych głucho oficynach
nie ma już krawca i piekarza Bronka.
Nie dzwoni tramwaj na wytartych szynach,
tylko w oddali świeci się „Biedronka”

Z dziurawych rynien ciurkiem woda leci
i spływa z szumem po krzywym chodniku
jak dawniej, gdyśmy jako małe dzieci
biegali w deszczu, wśród śmiechów i krzyku.

Jest jeszcze jeden znak, że przyszło nowe
co dziwnie nie gra z tutejszym układem.
Na brudnym murze, jeśli wzniesiesz głowę
zobaczysz banner z hasłem „Damy radę”.
  1 komentarze
1 komentarze