Poezje o przemyśleniach

Krzta

Przestrzennie gładzony wietrznymi powijakami
Bezbrzemiennego wraka wszechświata,
Powstaję otumaniony opium życia...
Kondensacja chwili rozbrzmiewa szlochając
Wraz z jej utratą.

Przystań tak... daleka spokój tak odległy
Osamotniony w rzece, usilnie płynę z prądem
W przepaść rzeczywistości.
Rozgoryczenie wkurwia serce marzące
O radości
Siłując się z codziennością balansuję
Na granicy...

Sposobem na wszystko jest nic
Obrócone w coś...
Ponad planetarnego?
I nieskończonego!?
Jak ludzka niedoskonałość...

Przeznaczeniem jest bezkresność,
O którą pytamy każdego dnia.
Nie wiedząc czym jest.
Naiwność jest potęgą podświadomości
Ukrytej we mgle niewinności.

P. 208
Szept
 

Komentarze

Umieść swój komentarz jako pierwszy!
Gość
poniedziałek, 13 lipiec 2020