Poezje o śmierci

Na torach

Pociąg pospiesznie zakończył żywot
Poświęcony przez swego najemcę, nie właściciela
Utkany ze zranień wplecionych naprędce
Ozdobne dziurki zrobione starannie
Prześwieca przez nie podarta dusza
Jedno życie, dwa życia, trzy życia
Wyliczę bez końca upokorzonych winą nie swoją
Zamknąć oczy, wsłuchać się w rytm kół
Dwie ostatnie minuty, jedna ostatnia minuta, trzydzieści ostatnich sekund
I nigdy więcej nikt mnie nie poniży
Niemy ból krzyczy głośniej niż zapomniany rozsądek
Z głębi duszy wyziera ta sama melodia
Przez zranienia wycieka, obmywa rany ciała
Nawet blizny nie będzie, skorupa wciąż piękna
A co w środku - nie widać, więc nie ma
Nie ma
Nic tam nie ma
Bo taka dziurawa dusza to nie dusza
Nie życie
A skoro tam jest pusto
To i skorupy
Można się
Pozbyć
Toczą się koła, toczą, toczą
Toczą
Kości
Stopione z metalem
Zanucą podobną melodię.

Powiedz, co to było
Horyzonty
 

Komentarze

Gość - Marek w czwartek, 19 wrzesień 2013 13:26
Gość
niedziela, 21 lipiec 2019