Poezje o Smutku

Sprzeczności losu


Gdy jesteś samotny - szukasz przyjaciela 
spróbuj swoje serce przed ludźmi otwierać 
bo bardzo często w największym tłumie 

znajdzie się ktoś kto cię zrozumie 
rękę ci poda otuchy doda 
opowie życia swojego smutki 
jak w swoim życiu wysoko mierzył 
a mimo to - źle życie przeżył 
los nie zawsze jest nam łaskawy 
dlatego trzeba z losem się z zmierzyć 
szczęścia szukać nadal 
i w swoją dobrą passę uwierzyć .



autor: Helena Szymko/
 

 0 komentarze
0 komentarze

WSPOMNIENIA BABUNI

Kiedyś wesoła, uśmiechnięta,

dziś smutna przygnębiona, 

bo z czego się ma cieszyć?

gdy opuścił mąż, syn - ziemię

po której stąpa od lat.

Znikł uśmiech na twarzy,

posiwiały włosy i skroń,

słabiej patrzą pomarszczone

oczy - jawią jakiś niepokój, lęk

i nogi już nie idą same.

Jesień życia chyli swe

oblicze ku ziemi.

 

Siedzimy przy kominku,

a babcia -  wspomina -  

dawnego życia czar,

wspólne biesiady, 

długie rozmowy

wśród towarzystwa

najdroższych osób, 

powóz srebrem lśniący,

konie z wielkimi grzywami

wiozące nas alejkami

pośród dojrzałych akacji,

potem wspólny obiad 

w ogrodzie i zabawa

przy dźwiękach harmonii.

 

W jedno letnie popołudnie

przyszedł do mnie Jan

zabawnie ubrany.

Kwiaciasta koszula,

spodnie do kolan,

blade, brązowe buty

z dużymi obcasami,

mały, pąsowy krawacik.

Schludny, czysty,

dobrze wychowany

jaki uroczy, miły.

Później przychodził

coraz częściej i zawsze

przynosił mi bukiet

czerwonych, pachnących róż.

Do dziś pamiętam,

jak z ukłonem 

wręczał mnie kwiaty,

rumieńcem szczęścia

płonął, cały lśnił.

 

Patrzyłam na Jana

ze łzami radości.

To raj, istny raj,

przebywać było z nim.

 

Zabierał mnie często

na maleńką przystań,

a stamtąd łódką

płynęliśmy na wysepkę,

tylko my we dwoje

wśród cudu natury.

 

Pamiętam, zachwycałam oczy,

duszę, serce, bujnością trawy

wspaniałej, żywej, rzeka szumiała,

nad nami ptaki tańczyły.

Całował mnie tam Jan.

Jakież to wielkie, namiętne uczucie,

nie było żadnych trosk,

tylko szept: kocham... kocham

powtarzany przez śpiew fal

kocham... kocham... kocham.

Myślałam ,że śnię

że jestem na innej planecie,

ale to było naprawdę.

 

Właśnie tam Jan

poprosił mnie o rękę.

Zgodziłam się bez chwili wahania,

bacząc na serce złote, wspaniałe

przepełnione miłością, nieskalane.

Kwitnęło nasze szczęście.

 

Cudownym darem był Józef

śliczny synek nasz,

lubił bujać się na drewnianym,

kolorowym koniku z wielką grzywą.

Razem z nim odwiedzał 

jakiś bajkowy kraj.

Później jako młodzieniec

lubił muzykę ze starych płyt.

 

Ale cóż przyszła śmierć 

i zabrała naszą miłość, radość.

Umarł najpierw Jan,

niedługo za nim odszedł Józef.

 

Babcia cichutko płacze,

przytulam  Ją

mocno do serca

kołyszę w sobie,

Babuniu, nie płacz,

masz przecież

jeszcze mnie. 

 

Kazimierz Surzyn

                          

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 2 komentarze
Najnowsze Komentarze
marmur
Wzruszające wyznanie . Pozdrawiam Kazimierzu .
czwartek, 16 maj 2019 00:27
kazimierzsurzyn@gmail.com
Pozdrawiam Marmurze, miłego dnia życzę.
czwartek, 16 maj 2019 06:34
2 komentarze

Zasługujesz na ocean miłości

gdy poczujesz

że twoje serce

jest zbyt samotne

szukaj serc

smutniejszych od ciebie

bo one będą

twojej bliskości głodne

wtedy zrozumiesz

 

samotność wyrasta

z poczucia niegodności

na wszystko

co w życiu

radosne i szczęśliwe

dostrzeż w końcu

wspaniałe cechy

w sobie

nadejdą przyjaźnie

wierne i prawdziwe

twoje serce zasługuje

na ocean miłości

 

 

Oskar Wizard

 

 2 komentarze
Najnowsze Komentarze
Oskar Wizard
Też to zauważyłaś Wiesławo? Bo tak właśnie jest. Pozdrawiam serdecznie.
czwartek, 16 maj 2019 12:30
2 komentarze

Lubię gdy pada deszcz

lubię gdy pada deszcz

tańczę wtedy pod parasolem

nie widać łez

zwłaszcza wieczorem

 

nie widać naszych łez

są tylko deszczu krople

niebawem powróci śmiech

i na niebo słońce

 

ten deszcz oczyści nasze oczy

nie powie nikt

że smutek nas mijał

to gwiazdy płaczą w nocy

poczekamy aby poranek

uśmiechem je przywitał

 

Oskar Wizard

 

 2 komentarze
2 komentarze

Z gitarą przez życie

 Z gitarą idę przez życie -
ona mi wciąż towarzyszką
znam każdej struny dźwięki
miłością nasączone
często smutnej piosenki

 

jest ze mną od zawsze
rozbraja złe nastroje
gdy strun jej dotykam
wybrzmiewa skargi moje
gdy serce radością śpiewa
jestem pełna nadziei
błogość mi duszę zalewa

 

czasami pęknięta struna
niweczy harmonię brzmienia
jak życie - kiedy się
w koszmar zamienia
ratuje mnie wtedy jej dotyk
i strun cichutkie brzmienie
następna piosenka -
jest duszy wyzwoleniem .

 

autor: Helena Szymko/

foto z Gogle/

Zdjęcie z opisem: Wiersz z mojego najnowszego tomiku, pt

 

 2 komentarze
Najnowsze Komentarze
Helena Szymko
Super, byłoby fajnie, śpiewać też potrafię. Pozdrawiam ciepło... przeczytaj więcej
wtorek, 07 maj 2019 14:07
2 komentarze