Poezje o uczuciach

Modlitewne noce część II

Do Nieba dotrę po gwiezdnej drabinie
Choćby to trwało sto lat albo więcej,
Słońce okrążę i gwiazdy ominę
Iść będę ciągle, wciąż szybciej i prędzej.
I chociaż droga ta niełatwą będzie
To wszystkie trudy, wszystkie trudy zniosę.
Iść będę ciągle, ciągle naprzód, naprzód,
Do Nieba prośby aż swoje zaniosę.
A kiedy przyjdę do Bram Jego Jasnych
I kiedy stanę u stóp Stwórcy Pana
Kiedy z modlitwą moją aż tam dotrę,
To padnę, padnę, padnę na kolana.
I sercem moim wyszepczę me modły,
Grzeszne me czoło schylając w pokorze.
Wierzę głęboko, że Bóg mnie wysłucha
Niech będzie chwała, Tobie Ojcze, Boże.
  2 komentarze
Najnowsze Komentarze
Gość — Tom Photo
Mam pytanie czy mogę fragment wiersza pani autorstwa wykorzystać do opisu mojego zdjęcia?
sobota, 21 listopad 2020 12:41
Wiesława Waliszewska
Dziękuję Panu Tom Photo za pochylenie się nad moim wierszem. Cieszę się że został zauważony. Jeżeli będzie Pan miał jakieś pytania... przeczytaj więcej
poniedziałek, 23 listopad 2020 12:02
2 komentarze

Przypowieść o pannach mądrych i głupich

Fragment książki dla dzieci " Opowieści o Jezusie"


Wesele we wsi raz wyprawiano,
Lecz na młodego pana czekano.
Dziesięć druhenek stało na dworze,
By go wprowadzić, jak zwyczaj każe.
Lampki oliwne w rękach trzymały,
Gdyż drogę nocą rozświetlać miały.
Jednak nie wszystkie oliwę wzięły,
Nie pomyślały, bo głupie były.
Długo na pana przyjście czekały,
Aż w końcu wszystkie pozasypiały.
Lampki im zgasły, więc ciemność była,
Bo się oliwa w nich wypaliła.
" Pan idzie" - nagle słyszą wołanie.
Każda na drodze więc z lampką staje.
Jednak pięć dziewczyn nie ma oliwy.
"Pożyczcie" - proszą - pan niecierpliwy.
Lecz mądre panny nic im nie dały,
Bo trzeba czuwać, a one spały.
A gdy oliwę wreszcie przyniosły,
Goście już weszli na próżno poszły.
I nie wpuszczono chociaż pukały
Bo czuwać miały, a nie czuwały.


  0 komentarze
0 komentarze

Modlitwa dziękczynna

Boże mój, Ojcze tyle pisałam,
Wierszy i pieśni do Ciebie Panie.
Lecz w żadnym nigdy, ja nie umiałam
Wyrazić myślą, sercem czy zdaniem.
Bo nie potrafię przekazać tego
Co Boże dajesz, człowieczej duszy.
Bo czyż są słowa, co wiatr przekrzyczą?
Lub może pieśń jest co skały skruszy?
Bo nikt nie pojmie, nikt nie zrozumie,
Co Twoja miłość daje nam, Boże.
Ja nie próbuję też mówić o tym,
I wiersz mój tego żaden nie może.
Bo Twoja łaska jest - niepojęta
A miłość Twoja - nieogarniona.
Więc serce biciem niechaj przemawia,
Kiedy w modlitwie klęczę schylona.
  0 komentarze
0 komentarze

Przypowieść o zagubionej drachmie

Fragment książki dla dzieci " Opowieści o Jezusie"


Pewna kobieta dziesięć drach miała.
To duża ilość, więc je schowała.
Lecz jeden pieniądz gdzieś zagubiła,
Stratą się swoją bardzo martwiła.
Przegląda półki, odsuwa sprzęty,
Zapala światło, zagląda w kąty.
Znalazł się wreszcie, był aż pod szafą.
Sąsiadki chodźcie, popatrzcie na to.
Leżał tu sobie, pewnie mi upadł.
Cieszmy się, bo się znalazła zguba.
I Bóg się cieszy, gdy się zmieniamy,
Gdy z naszych grzechów się poprawiamy.
Bo kiedy w życiu swym źle czynimy,
To poprzez grzechy my się gubimy.
Lecz Bóg nas szuka i odnajduje,
Bo On nas wszystkich zawsze miłuje.
  0 komentarze
0 komentarze

Pierwsze cudowne rozmnożenie chleba

Fragment książki dla dzieci "Opowieści o Jezusie"



Chodził Jezus po miasteczkach, wioskach.
Wszystkim chorym zdrowie ciągle dawał,
Aż rozgniewał tym króla Heroda,
Co na życie proroków nastawał.
Odszedł Jezus więc aż na pustkowie,
Do Betsaidy, co nad morzem leży,
Aby tam nie wadzić już królowi,
Lecz do Niego i tam lud wciąż bieży.
Nie zważając na daleką drogę
I nie myśląc o trudzie i głodzie,
Bo wciąż pragną słuchać Jego mowy,
Czy to w słońcu, czy też w niepogodzie.
Idą za Nim, tam gdzie Jezus idzie,
Widząc wielkość Jego Bożej Mocy.
Zapatrzeni w cuda, które czyni,
Zasłuchani, od rana do nocy.
A tu wszędzie dokoła pustkowie,
Czymże tutaj pożywić się mogą?
Przecież nigdzie nie kupią jedzenia,
Jakże dalej teraz pójdą drogą?
Z głodu całkiem utracą już siły,
Więc im Jezus usiąść nakazuje.
I pięć chlebów i dwie małe ryby
Które przyniósł z sobą chłopiec mały,
Jezu ręką błogosławiąc, dzieli
I rozdaje słuchaczom zgłodniałym,
Co na trawie w skupieniu siedzieli.
Jedzą wszyscy i jeszcze zostaje,
Samych resztek aż dwanaście koszy,
A tych ludzi było pięć tysięcy
Może więcej - któż tak chleb rozmnoży?
Aby z pięciu chlebów małych, stworzyć
Ucztę taką dla tłumu wielkiego?
Tylko Jezus uczynić tak może,
Bo On kocha człowieka każdego.
  0 komentarze
0 komentarze