Wykrwawiam To

Pływam łodzią po morzu żalu, uspokajam te wody
Szukam lądu bez tamtych stanów, bez niezgody
We własnym cieniu, ten w lustrze odrzucanym
Wymieniliśmy się spojrzeniem a nie wiem jak się nazywa
Bez pucharu stoję, ale czuję się wygranym
Bo z miejsca z którego jestem zawsze się przegrywa

Muszę to wykrwawić, muszę to wykrwawić
Horyzont - nie znajduje się w oddali
Zdarzeń - nie cofnę, zostaliśmy sami
Jeśli nie ja, to nikt inny mnie nie zbawi

Bandaż nie pomaga, muszę to wykrwawić
Nic mną nie włada, nie tańczę jak zagrali
Byłem porażką, zawodem i zbitym lustrem
Czyjąś, czyimś, i przez kogoś
Karmiony karmą, w nagrodę i z lepszym jutrem
Zbudowany czystą energią na nowo

Dałem czyny a nie słowo
Teraz z niczym, wokół goło
Żaden wyczyn, już mi starczy
Róża ryczy, kwitnie Narcyz

Muszę to wykrwawić, muszę to wykrwawić
Horyzont - nie znajduje się w oddali
Zdarzeń - nie cofnę, zostaliśmy sami
Jeśli nie ja, to nikt inny mnie nie zbawi
Czytaj wiersz
  68 odsłon

Niewypowiedziane przeprosiny

Czy mój pogrzeb cieszyłby się
większym gronem płaczących niż ojciec?
Czy mój postęp schowałby się
za górą smutku, jak zachodzące słońce?

Towarzystwie przeszłych ran
Podziękuję i pójdę sam
Przed siebie w stronę, gdzie mój blask
Serce wciąż przecieka jak kran

Jestem za leniwy nawet na wieczny spoczynek
Jestem za słaby
Oślepiony siłą własnych zalet
Jestem najlepszym co spotkało moją rodzinę
Jestem najgorszym
Bo nie chciałem być tutaj wcale

Towarzystwie przeszłych ran
Podziękuję i pójdę sam
Zegarek wybił dziś mój czas
Umarł romantyk, przeżył drań

W ciszy utknęły
hałaśliwe moich myśli lawiny
W ciszy słyszę
Niewypowiedziane przeprosiny
Czytaj wiersz
  97 odsłon

nie czytasz już moich wierszy

Krople deszczu za oknem padają na asfalt
A krople łez bezwładnie lecą na łóżko
Manifestując Cię, by kiedyś wróciła karma
Budzę się wcześnie, a chodzę spać późno

Sen się bawi w berka i mi ciągle ucieka
Gonię, lecz łatwo mnie gubi, ten rozdział skończony
W uczuciach rozterka, uniesiona powieka
Zostało spłacić Ci długi, ale nie wdzięczności

I wiem, że nie czytasz już moich wierszy
I wiem, że muszę pozbyć się tej rany
Wczoraj z sercem dla Ciebie stałem pierwszy
A dzisiaj się już nawet nie znamy
Czytaj wiersz
  120 odsłon

913

Chciałem na zawsze
Lecz byłaś na chwilę
Pusto już patrzę 
Na myśli lawinę 
Wyszło jak zawsze
Umysłowy margines
Jak kukiełka w teatrze
Odegrałem miłościwie
 
Swoją rolę
 
Nijak.
Pyta mnie ktoś jak się czuję
Zwijam
Się w kłębek, i patrzę na lunę
Za oknem, co oświeca mi głowę
Umysł po części tkwi w grobie
Umysł po części drwi sobie
 
Wiszę
Pomiędzy własnymi wersami
Ciszę
Odganiam głośnymi myślami
Odwracam się od nich plecami
Co nasze już jest za nami
Co moje się karmi lękami
 
Chciałem na zawsze
Lecz byłaś na chwilę
To wszystko nieważne 
W przeszłości nie zginę 
Te chmury rozjaśnię
Świadomością gdzie idę 
Jak kukiełka w teatrze 
Steruje mną to, co we mnie żyje 
 
Naprawdę się boję


 
Czytaj wiersz
  107 odsłon

Poduszka

Każdy poszedł w inną ze stron
Do głowy smutek mi się nalewa 
Powoli zamarza moja dłoń
Bo Twoja jej już nie ogrzewa 
 
Zamykam oczy, chcę zapaść w ostatni sen 
Odgrywam w głowie jedną z ostatnich scen 
Przytulają na dobranoc myśli różne 
A ja tylko już przytulam poduszkę 


Brakuje mi splecionych rąk 
Bez emocji moja mina
Co tęskni bezowocnie wciąż
Za czymś, czym nigdy nie byłaś 
 
Szukam sposobu jak wypełnić próżnię
Bez uśmiechu piszę wiersze smutne 
Przytulają na dobranoc myśli różne 
A ja przytulam poduszkę
Czytaj wiersz
  111 odsłon