Korzeń

Każde drzewo ma liście, gałęzie
Każdy rodzi się tym listkiem
I żyje w prawdzie, lub w błędzie
Prowadzi życie szukając iskier
Każde drzewo ma początek, koniec
Każdy zapuszcza swoje drzewa
A w pamiętniku na pewnej stronie
Wreszcie w jego korzeń się zmienia

 

Dziś umarł mój dziadek
On był korzeniem mojego drzewa
A Bóg to mój świadek
Że ja też się kiedyś nim stanę

 

Zawsze łzy liści i gałęzi
Rozpacz najbliższych twarzy
A On uciekł tylko z uwięzi
I teraz jak ja piszę, patrzy
Zawsze podsumowanie żywota
Rozpacz jak po bohaterze
Na tacy nieszczera kwota
W którą ani On, ani ja nie uwierzę

 

Dziś umarł mój korzeń
Spruchniały i zatruty
Powód rodzinnych schorzeń
Zimny i zepsuty

 

Ja też z listka przerodzę się
W Korzeń na którym zbuduję rodzinę
Moje gałęzie i listek - Antosię
I wiem, że ja też wreszcie zginę
Ja też będę jak on podsumowany
Korzeń pożegnany przez swe dzieła
Z waszą opinią będę zrównany
Dla mnie będzie już tylko ziemia

 

Drzewo musi przejść swoje faze
Liść, gałąź, korzeń
Dziecko,Rodzić,Dziadek
W tym widzę piękno - a nie zapłakane twarze

 

Więc żegnaj.
Jutro ja będę pożegnany.

Czytaj wiersz
  454 odsłon
 0 komentarze
454 odsłon
0 komentarze

Odnowa

Nie wierzę już w żadne Twoje słowa
Jestem zmęczony, zniszczona moja głowa
Nie słucham, choć piękna Twoja mowa
Zmieniam kalendarz, mija doba
Wstanę, zacznę wszystko od nowa

 

Ile dni i nocy przepłakałem już nawet nie liczę
Musiałem je przeżyć, by wstać od nowa odnowiony
Miewałem widoki jak wszyscy kładziecie mi znicze
Lecz nie na porażce i upadku mój świat stworzony
Gdy wróciłem z piekła, podróż po piekle się zaczęła
Zgubiony byłem we wszystkim co mnie otaczało
Przykrość po przykrości, depresja nastąpiła
Nadszedł czas gdzie moją miłość sprzedawano
Oddałem i rzuciłem dla niej wszystko co miałem
Oddałem i rzuciłem wszystko co mieć chciałem
Lecz i mnie ktoś oddał.

 

Nie wierzę już w żadne Twoje słowa
Jestem zmęczony, zniszczona moja głowa
Nie słucham, choć piekna Twoja mowa
Zmieniam kalendarz, mineła kolejna doba
Wstanę, zacznę wszystko od nowa

 

Próbowałem wstać i uśmiechać się wciąż walcząc
Odczuwałem to w każdej próbie, w każdej minucie
Zabrakło mi kogoś kto był dla mnie moją tarczą
W sercu, w duszy, i we mnie nastąpiło zepsucie
Nie poddałem się - tonący brzytwy się chwyta
Modliłem się żeby ten koszmar się skończył
Gdy Ciebie dzień żegna - mnie noc wita !
Za plecami ktoś z tronu miłosci mnie strącił
Czym na to wszystko sobie zasłużyłem?
Dlaczego dla Ciebie wszystko zburzyłem?
Teraz i ja zostałem zburzony.

 

Więc wstań i zacznij od nowa!
Niech zacznie się Twoja Odnowa!
Niech życie nabierze Trochę zdrowia!
Odnajdź siebie w czynach, nie w słowach!

 

Powstań jak Feniks z popiołu!
Nie doprowadzaj się do rozbioru!
Bądź od nowa, na zawsze w zdrowiu!
Walcz, nim upadniesz do grobu

 

Lecz nikt za Ciebie nie wygra tej walki!
Walcz skoro jesteś wrzucony do klatki!
Bierz siebie i swoje ostatnie ostatki!
Niech rozpocznie się Odnowa.

Czytaj wiersz
  570 odsłon
 0 komentarze
570 odsłon
0 komentarze

Kolejna Przepłakana Noc

Znowu muszę za Tobą biec
Gdzie do miłości Twoja chęć?
Uciekasz, w ciemności znikasz
Przez łzy nie widzę nic
Światło nadzieji przymykasz
Bez Ciebie nie chcę żyć
A z Tobą, nie mogę żyć

...
...

W tym mrozie za Tobą biegnę znów
Mimo tych wszystkich zbędnych słów
Padam na ziemie, piekło w mym niebie
Zakręcony świat cały
Niczego nie wiem, chcę tylko Ciebie
Czy Twe oczy mnie chciały?
Umrę, jeśli Ciebie zabraknie
Umieram, bo znowu Cię braknie

Twoja głowa i moja dłoń

Na serce to najlepsza broń

Twoje słowa i moja skroń

Na serce to najlepsza broń

...
...

Mdłość !
Naprawdę mam dość...
Schroń !
Mnie i nasze uczucie...

Nienawiści impuls to moja dłoń
Gdzie naszej miłości tamta woń?
Twoje słowo boli, uderza w skroń
Zabija to, czego nasze serca chcą

...
...

Kolejna, przepłakana noc
Zmęczona, tracę moc
Kolejna, przepłakana noc
Na serce to najlepsza broń
Twoje słowa i moja dłoń...

Kolejna przepłakana noc...

Czytaj wiersz
  375 odsłon
 1 komentarze
375 odsłon
1 komentarze

Nr.1

Świat wszelkie zyski sprawdza i pomnaża
Wyścig szczurów przed oczyma się pojawia
"Być numerem jeden ! Konkurencja nam zagraża!"
Zysk ponad wartość, ta myśl ciągle mnie przeraża!

Sprawdzanie na popytach i podażach
Czy w inwestycjach się rozpadasz
I wiem, że się z tym nie zgadzasz
Ale w świecie cyfr jako "Ja" się rozpadasz!

Każdy chce się piąć i zdobyć szczyt
Jak Tobie człowieku nie jest wstyd?
W domu same nerwy płacz i krzyk
Bo na rynku jest kolejny zgrzyt !

Rodzina schodzi na dalszy plan
Kariera wzywa gdzieś daleko tam
Gdzie niepewności wieczny stan
Byleby na szczycie stanąć sam!

Drogi garnitur zapięty na ostatni guzik
Rolexowy zegar, oryginał nikogo nie łudzi
Najnowsza fryzura, co podziw wokół budzi
Jesteś KIMŚ, a taki rąk sobie nie brudzi!

Ty jesteś KIMŚ, tamten jest KIMŚ
I każdy z Was, jak pluszowy miś
Rzucony będzie w kąt, może dziś,
Może jutro, oplute lustro - Wasze KTOŚ to NIKT !


Bóg umarł, wartości i idee wraz z nim
Pogoń za światem - biegnij albo zgiń
Numer jeden, bądź cyfrą jak najniższą!
Lecz ja tu stoję, bo nie jestem liczbą.


Nie zostawiaj wszystkiego dla pracy
Zbuduj pomnik, zbuduj go jak Horacy !
Który tylko dla Ciebie będzie coś znaczyć
Który Cię od systemu pozwoli odznaczyć
Bądź sobą i nie myśl czy ktoś Cię w upadku zobaczy !
Bądź sobą - nie chcij w sobie kopię innego zobaczyć...

Czytaj wiersz
  425 odsłon
 1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Oskar Wizard
Najprawdziwsza prawda. Dziś uczestniczyłem a akcji pogotowia ratunkowego. Zwieźli ,,szczurzycę", która nie wytrzymała korporacyjne... Czytaj dalej
czwartek, 05 kwiecień 2018 21:21
425 odsłon
1 komentarze

Każdy dzień jak wieczność

Co u Ciebie? Nie oczekuję spowiedzi
Nie będzie prostych odpowiedzi
Przeszłość jak rozlane mleko
Widoczna pod schowaną powieką
Dokonana i nieodwracalna
Wciąż nie jest namacalna
Budzi pytania i wątpliwości
Nadzieja zmusza do takich konieczności

 

Każdy dzień jak wieczność
Zmniejsza mą skuteczność
Do utrzymania się na lodzie
A w mej głowie jest już ślisko
Bo wiem że kiedyś byłaś blisko
A dzisiaj zatonięte łodzie...

 

Co u Ciebie? Wiele mam pytań
Zadaję je gdy noc witam
Przyszłość do niej podobna
Bo bez Ciebie i ulotna
Ciemna, niepewna i głuchawa
Najgorsza dla mnie to jest sprawa !
Usypia wszystkie odpowiedzi
Moje serce to ofiara tej rzezi

 

Każdy dzień jak wieczność
Zmniejsza mą skuteczność
Do powstrzymania się od płaczu
Bo w mej głowie jest już ślisko
I wiem że kiedyś byłaś blisko
A dzisiaj deszcz łez...

 

Nie ma Ciebie i nie ma nas
Jak śmierć nagle zabrałaś nas
Teraz pewnie jak ja, patrzysz w sufit
Lecz ja widzę Ciebie, a Ty? Sufit...

 

Każdy dzień jak wieczność
Zwiększa pożyteczność
Ponadczasowych chwil
Dzisiaj mogę je docenić
I na lepsze się zmienić
Choć smak porażki też był

 

Każdy dzień jak wieczność
Zmniejsza mą skuteczność
Do utrzymania się na lodzie
A w mej głowie jest już ślisko
Bo wiem że kiedyś byłaś blisko
A dzisiaj zatonięte łodzie...

Czytaj wiersz
  312 odsłon
 1 komentarze
312 odsłon
1 komentarze