Moje Życie 7/7

Noszę żal w sobie

Bo wytykany miałem nawet uśmiech na twarzy

Wolność schowała się grobie

Tam nie będziesz oceniany, gdy się okazja nadarzy

Lecz taki jest świat

Nie zostało nic innego jak się przystosować

Więc dziś jestem rad

Otoczony równowagą, nie muszę się z myślami mordować

 

 

Pozwól więc, że

Spiszę ten cały ból czytany przez Ciebie na papier

I chwilę poklęczę

W potrzebnej modlitwie odnajdę szukany ulgi spacer

To jest moje życie

Ode mnie tylko zależy jak się ono jutro potoczy

Chcę być na szczycie

Jeśli szczyt to moment, gdy wraz ze szczęściem się kroczy

Czytaj wiersz
  875 odsłon

A.m.b.i.c.j.e 6/7

Wyszedłem z terapii i coś we mnie pękło
Któreś ze zdań uderzyło w samo sedno
Zacząłem kochać samego siebie, zacząłem kochać więcej
Przelałem złość w ambicje i zacząłem iść prędzej
W stronę marzeń, których od zawsze był we mnie ogrom
Po prostu wokół zawsze panował pędu pogrom
Ten, który uciszał mój wewnętrzny głos
Nie jeden na głowie zjeżył się włos
Gdy poczułem radość tworzenia czegoś własnego
Gdy nie chciałem zakończyć życie jako coś zbędnego
Odważyłem się zrobić krok, a nogi poszły same
Tak zaczęła się moja prawdziwa wycieczka w nieznane

 

A więc nigdy nie przestawaj walczyć o swoje
Miłuj co dał Ci świat, tam leżą szczęścia zwoje
Biegnij ile masz sił, bo koniec jeszcze daleko
I
Chwal wschodzące słońce, z nim idą nowe uśmiechy
Już blisko przecie jesteś powodu do własnej pociechy
Eden czeka za rogiem za mgłą gęstą jak mleko

 

Odnalazłem siebie we wszystkim, co mnie otoczyło
I hobby i marzenia i ludzie, to wszystko mnie stworzyło
Nie czułem nigdy zazdrości, że ktoś zaczął lepiej
Bo ważne jak skończymy, gdy spojrzymy niebiosa sklepień
Nie interesuje mnie moda ani stan Twojego konta
Pokaż mi swe wnętrze, i to jak często tam sprzątasz
Twoje sumienie - czy pozwala Ci spać?
Twoje koszmary - czy dają Ci o sobie znać?
Gdy zrozumiałem, że sukces noszę we własnych rękach
Gdy ujrzałem, jak potęguje go w psychicznych mękach
Odważyłem się iść już tą drogą dziwaka
Nawet w grudniu znajdę posmak lata


A więc nigdy nie przestawaj walczyć o swoje
Miłuj co dał Ci świat, tam leżą szczęścia zwoje
Biegnij ile masz sił, bo koniec jeszcze daleko
I
Chwal wschodzące słońce, z nim idą nowe uśmiechy
Już blisko przecie jesteś powodu do własnej pociechy
Eden czeka za rogiem za mgłą gęstą jak mleko

Czytaj wiersz
  696 odsłon

Dziwak 5/7

Widzę świat tak samo jak każdy
A dostrzegam coś zupełnie innego
Ta niezgoda pozwala Tobie mnie nienawidzić
Nie przeproszę za to, nie opuszczę stanowiska

 

Dziwak nudny, pewnie na co dzień siedzi w piwnicy
Bez chęci nauki, nie błyszczy przy tablicy
Ubrania po bracie, a może po tacie?
Nieważne przecież, i tak go wystarczająco znacie
Słabo kopie tę piłkę, sportowiec żaden
Nie myśli za dobrze, to wystarczy, by dać mu amen

 

Gdy świat o Tobie wie więcej, niż Ty sam
Gdy nikt nie widzi, ile jeszcze nosisz ran
Czy widzisz jak jesteś szufladkowany?
Czy rozumiesz, że zaraz będziesz zapomniany?

 

Dziwak, co nawet w gustach się różni
Osamotniony, jakby zaczął żyć w próżni
Jego głos stłumiony krzykiem, że będzie nikim
Jak przed opinią chcesz zrobić uniki?
Uwierz w to co mówi reszta o Tobie
Nie znajdziesz sukcesu w żadnym w sposobie

 

Gdy świat o Tobie wie więcej, niż Ty sam
Gdy nikt nie widzi, ile jeszcze nosisz ran
Czy widzisz jak jesteś szufladkowany?
Czy rozumiesz, że zaraz będziesz zapomniany?

 

Uwierzyłem w co mówili
Nie chciałem wymagać od życia niczego
Sądziłem że na nic nie zasługuje
Jak dobrze otworzyć oczy...

 

Czytaj wiersz
  935 odsłon

Miłość 4/7

Nierozumiany przez świat
Odnalazłem się w miłości do innej duszy
Przy niej nie bałem się tej wrogiej burzy
To był mój radości kwiat

 

Więc dałem co miałem
Chciałem polepszyć czyjeś istnienie
Przy niej wszystko szło w zapomnienie
Aż wreszcie wszystko straciłem

 

Moja miłość - kolejny zatruty owoc
Impuls bezlitośnie zabił wszystko zbudowałem
Zdrada uświadomiła czym teraz się stałem
Psychika umarła - prosiłem o pomoc

 

Obudziła się we mnie nienawiść
Do wszystkiego co nienawidziło mnie
Więc ruszyłem na szczyt będąc na dnie
A własny gniew próbował mnie zabić

Czytaj wiersz
  843 odsłon

Geny 3/7

Osamotniony w świadomości noszenia agresywnych genów

Bezradny  ponownie nie mogę zmrużyć przez to powiek

Cóż zrobić z fantami, z którymi rodzi się człowiek?

Nie mogę własnej krwi odebrać życiodajnego tlenu

 

Więc...

Przepraszam, że krzyczę

Nawet tego nie słyszę

Przepraszam, że ranię

Wciąż trzymając za ramie

 

Nie chcę być tym, czym jestem, któraś próba kiedyś się uda

Bezradnie patrzę na własnoręcznie wyrządzone szkody

I słucham, jaki to we mnie własny ojciec żyje młody

Lecz jak długo z tym walczę, tak długo nie czeka mnie zguba

 

Wstyd, wstyd

Znowu ranię bliskich

Wstyd, wstyd

Noszę winnego odciski

 

Przepraszam, że krzyczę

Nawet tego nie słyszę

Przepraszam, że ranię

Wciąż trzymając za ramie

 

Czytaj wiersz
  995 odsłon