Tomiki poezji

milutko jak w mym śnie

czy to jabłko może kłamać
pyta Adama Ewę
czy ten liść degażując skradać
zapylał Jaś siebie o,
 
ile wnieśli na czereśni co mógłbym ugnieść
tyle jabłoni do skroni po obiedzie
 
a motyle widzę w swawolnie
w wazonie którym z czułym Sercem
tyle co wypróbuję
 
Dawid „Dejf” Motyka
  0 komentarze
0 komentarze

słabeusze w procentusze

zaskarbione skarabeusze duże
odebrane narzędzie zwiedza
w procedurę
gdy żyjąca z pudła nic nie skruszę
zero sensu z zero Prawd tych nauk
nijaka konsystencja robić w capa
co pozera słucha wróć do pucha
i wymyj się wpierw co zza ucha
co zza z zero k.m. swoistego blefiarza
czekan
 
Dawid „Dejf” Motyka
  0 komentarze
0 komentarze

info somo stygmatyczne

benifikowani w ideale stręczy bez przerwy wystuka
Kamczatkowy obiad studzi na przechwałę wzbudzi
iloraz inteligencji nie podlega elokwencji na puchy
konstytucjonalnie bez przerwy straszy sroki muchy
ale chwalę sobie maski zboka czysta poezja ćwoka
niech pierścień Oriona zawoła Alleluj Kocha gnoja!
nastręczona buja wać się sianie z tego wyszło bam
 
Dawid „Dejf” Motyka
  0 komentarze
0 komentarze

Idea Krakowska

Idea Krakowska
 
najedź na mego obwarzanka
coś z twego nie pozna to ma
kij w mrowisko i niech leci ćma
 
nie właściwa stała się ma wyrocznia
każdy kto wejrzy się w płomienia
niech nie ma co karze się wymazać
 
pejzaż miast zechciał swym budyniem
to któremu zmienię jemu czy mojemu
całkiem nalej mi tu z rodzynkiem do pełna
 
warzyłem trochę, co byłem z Włochem
kaszubskich Mazur mi się zachciało
po wojnie, wielu widziało, ale nie tęga
 
i dramaturgii tu nie widać, won ta groza
ścigać nie ściągać za padło się lizać obraża
co komu trzęsło i prysło z bohatera Wera
 
Pakuję swą książkę o wstążkę doskwiera
ładuj bracie ile wniosę za prosiem u wrocę
i tak się zabrzmiało me swoje ciało co czuwa
 
Krakow Krakowian moim się wniose za podam
Pogan znam i całuję wszestkim co ujem
czy wystarczy to trochę rozpakowała do pełna
 
Dawid „Dejf” Motyka
  0 komentarze
0 komentarze

okrąglejsza róży

zanim wrócę dla zabezpieczenia mienia mojej duszy
połączeń twych moc naznaczony w zloty i cytrusy
nigdy prze nigdy nie otwieraj w koszy
od przebarwień i obejrzenia się figi całuny kwiatu o lotosy
i w twym sercu tkwi za kamień Hiacynty kwiatki
przemierzając góry i doły w różowy pieprz akacjowy
i od południa do północy przy łóżeczku otuleni
cieplejsi od skroni aby ciągle przeniósł cydru ziemi kokosy
jak pszczółki odpromienił wody życia się zarumienił
i od pszczoły w tęczy dla ozdoby groty się zamienił
wszech Dobra
ważniejsze jak całej mowy blask oświecił
gdy kołysał zasłony
ujrzyj niczym stu karatowy diament Arc Tikką
pałac komnat jakim właściwym był ciał
 
Dawid „Dejf” Motyka
  0 komentarze
0 komentarze