Bez tytułu#1

Myśli? Węże kłębiące się w głowie.
Zwijają się, plączą w jedną, nierozróżnialną masę. 
Syczą tak głośno, że kruszą się kości mej czaszki, pęka moja maska.
Są wrogie, strzelają jadem we wszystko, co jeszczeim się opiera;
we wszystko, co próbuje dać mi nadzieję. 
Niepewność? Strach? Łańcuchy oplatające mą pierś.
Duszące mnie okowy, niepozwalające zaczerpnąć powietrza. 
Trzymają mnie przykutego do góry mej samotności,
jak łańcuchy trzymające Prometeusza na zboczach Kaukazu. 
Moje myśli, wady jak orzeł wyjadający Jego wątrobę.
Lecz ja w przeciwieństwie do niej nie odrastam; ciągle tracę. 
Gdzie była Miłość, gdy Jej potrzebowałem?
Gdzie Przyjaźń, gdy cierpiałem w samotności.
Nigdy nie poznałem ich prawdziwych twarzy. Tylko fałszywe maski.
Powoli brak mi sił. W tej walce nie ma rozejmów, zawieszenia broni.
Pokoju. 
Pokój?
Jaki pokój? Tę walkę można wygrać lub polec w niej całkowicie. 
Czuję, że moim przeznaczeniem jest polec. Odejść. Zasnąć.
Na Zawsze. Na Wieczność.

 

M.W.

Dzień Końca Świata.*
Do Ciebie płynę!
 

Komentarze 2

Dolorvae w piątek, 12, styczeń 2018 23:03

Jak ktoś ma jakieś uwagi, spostrzeżenia, nie krępować się. Jechać mnie jeśli będzie trzeba. Jakoś trzeba się doskonalić...

Jak ktoś ma jakieś uwagi, spostrzeżenia, nie krępować się. Jechać mnie jeśli będzie trzeba. Jakoś trzeba się doskonalić...
Gość - Anna w niedziela, 14, styczeń 2018 19:16

Nie mam żadnych uwag. Pozdrawiam :-)

Nie mam żadnych uwag. Pozdrawiam :-)
Gość
poniedziałek, 16, lipiec 2018