Poezje o przyrodzie

Mgła

Z wąwozów, parowów i z leśnych rozpadlin,
z tego, co bez czasu, z tego, co czas nagli
więc: z kamieni, spod nich, z samego ich środka,
z kosmosu wodnych drobin, z ich wzajemnych spotkań;
z wilgoci co na płazie mrużącym pod liściem,
z oddechu leśnej myszy, która ani piśnie;
z mroku nocy, z burzy, z poranka, z wieczoru,
z olsów, z łęgów, z puszczy, z mieszanego boru
z bagna, torfowiska i leśnego oczka,
z menisku nartnika w jeziornych zatoczkach;
z mrówczych tras, lęku sarn, z lotu nietoperza
z zimy, która kurczy, co lato rozszerza,
z przedmrozu, przedburzy, przedranka, przednocy,
z dziupli co raz ziewa, raz woła pomocy;
z miękkości przelotów motyli i ptaków
z mrówki, co zdyszana stanęła na szlaku…
I jeszcze z puszczyka, co się z echem psoci,
z lasu, z łąki, z tchnienia i z kwiatu paproci…
Powłóczyście, bezdźwięcznie, bez jawy i tła,
snuje się, ściele, kłębi i tumani - mgła…

Z tomiku "Łagodnia" (Arcana, Kraków, 2012)
Pocałusanka
Nie wiem
 

Komentarze

Umieść swój komentarz jako pierwszy!
Gość
niedziela, 21 lipiec 2019