Poezja o dorastaniu

kaczuszeczka

kiedy cisza otuliła do twego ł , uszka
Serduszko poczęstuj mnie gdzie bób spływa
dla jabłuszka kiedy miłość unosi się z dzbanuszka
wypatruj
więc moc obdarunków zawita się po osiągnięcia
embriony poczęstunków, Glorii podwóreczka hihać
nasmakuj dla dziewiczego lulaneczka śpiewaneczka
z bujanego kołderką
ratując w całokształt oskomy różanych tulipanów
dla wszystkiego trzpiotowatość gdzie opieka goła
i tego nie ma, lepiej do klanów
i nie unosi się więcej za kaskady talizmanów o Victorii
 
od ukochanych oceanów w green akwenów pachnisz
nim porosisz ciepłem u panów u wiruje się i Szczęścia
 
Dawid „Dejf” Motyka
  0 komentarze
0 komentarze

Głębia

wołam wszystkich - jestem tutaj!
czuję, widzę, spadam - słuchaj!
podrap, ugryź- nic to nie da.
zniknie, minie - durna bieda.
stoję, milknę - wszyscy biegną.
zacznę? skończ już - myśli legną.
chwytam, łapię - każda leci.
skacze, cierpie - mózg oszpeci?
pcham, odrywam - wymiociny.
pląsam, leżę - wszędzie miny.
łkam, narzekam- duszy rany
czekam, czekam - sposób marny!
wołam wszystkich - czarna chmura!!
ratuj, proś no.. - wieczna dziura?
  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
TheDiary44
wow, długo tutaj czegoś takiego nie widziałem
czwartek, 14 styczeń 2021 10:05
1 komentarze

Urodzonym

życie to wyżej, i ciągle brało
wiecznie ostentacyjnie, w korki w pożerki
 
życie to chamidło w picie
nie doznaje trupa
oh życie!
 
ideologia w pantoflarzach
zatrważa betoniarza
 
a łańcuch sypie się z wredna
oh okna z ciekna
 
Dodam Ci uśmiech ulotnie
Gdy wrócę podmoknie
 
udam się w lekarza
całkiem otwarty na winę stragarza
 
ale jam widział rzeczy
nic nie do rzeczy
wlazł i puścił się jak suknie
 
aż pąki witały w Bielunie, co Bundeslidze
 
Trzy tysięcy razy sto
po co.
w nico..
 
mama mi ciągle powtarzała
idzie dziś kara, zabrała
i Kraina cała zadrżała zdębiała
Urodziła, to i Ratowała
 
Dawid „Dejf” Motyka
  0 komentarze
0 komentarze

moje liście gasną

moje liście nie śpią, gdy mój poniewierca wybrzmiewa
i w swoje skisłe spojrzenia, nie wącha, niech więc nie ma
i kimono dla białoucha
błaha to skrucha
cała srebrzysta, służebna wyła| a ta, zdobiła spłowiałe serca
to od ciebie do dna samiuśkiego pożal się pokropiła
ni mamuśki z Serca, ni czubek w kołderkach wkręca
za umiera; w gnój - chamów sponiewiera
 
Dawid "Dejf" Motyka
  0 komentarze
0 komentarze

Cel cierpienia duszy mojej

Mijasz zakręt za zakrętem
na prostej, nieskończonej drodze
W towarzystwie pustej głowy
i nie wartym zachodu wschodzie
porannego słońca

Dokąd to niesie duszę
Której nikt dźwigać nie chce?
Wspomniała, że jej podróż
zawiera schowane przejście
w ścianie końca

W tym nieustannym horyzoncie
zdarzeń i przygód zatrzymanych
zgubiłaś cel potrzebny
Pretekst wiatrem podszywany
Pomijasz milczeniem.

  1 komentarze
Ostatni komentarz do tego wpisu
Rekluza
Świetny wiersz. Oszczędny i zarazem pełny treści.
środa, 03 czerwiec 2020 16:39
1 komentarze