Poezje o szkole

bogatym być

i ja chcę tak ciągle sobie brać

aż moje liście zaczną kropli ssać

i będzie w mej gitarze jaśniej i weselej

aż się zgaśnie tudzież bielej

i całkowitego rozchmurzonego Nieba

i błękitów mi więc trzeba

i tych Fiołków zakrapianych Tulipanów

pięknych lasów i tapczanów

i pościeli lukrowanych

kwietnic narzucanych nauczanych

słodkich wiśni i popiołów

Ambroziaków w zgon betonów

i harmidru mi Go trzeba

słodko winne tego chleba

i Rumcajsów i Anieli

często sobie ciepło ścieli

u Bocianów

 

Dawid "Dejf" Motyka

  0 komentarze
0 komentarze

cmentarna żona,

brum... i ulica,
co melodia zostaje | | a prawda jest goła,
prawica z okrąglejszego tu stoła |


sto tysięcy wrót i sto tysięcy przeładowanie

milkną w sekundy w pół, sekund błaganie

nie winni za winę nastanie oczekiwanie

po w jasny płód Ludzikim nagraniem..,

ochrzczę co pomszczę im wrogi wstyd!

wskrzeszeniem okrzesze płochliwy rytm!

w brzeziński sejm płuczką, oduczę cię!

,a z armatnim Juliusza Słowackiego |

- co łyku tu wlekł i mignął w myk w drzewie | 

 

chamidło za chama, to wielka Brytania,

Wyznacza torem, i błysł się motorem.

 

Zachowaj! Wychowaj! .. i otwórz mnie!.

co bardziej niż zwykle pisze się!.

schowaj się tu!..

 

Dawid "Dejf" Motyka

  0 komentarze
0 komentarze

folgują niczym zawiera

tych długich nocy spoglądam, gdzie skały błękitów przenikają
Hortensje w burzę w bez ludzkiej spuściźnie w noc obumierają
wydostaję to z łez, z wytłaczanego mienia, - sęp kamienia!
nie chcianych traw, co brzegi i łąki tych drzew radości nie ma
i są bez uprzytomnienia, upamiętnienia w przeczucia otaczają
swobodnie odstrasza płacz w turbulencjach płatków wkręcając
 
niechciana błaganiem cisza zabrania się; proszę mi tu daj teraz
stale litują się znów literują za własnych spowitych nie raz
spisz się w uprawniania całymi ustami za nami i idź nie teraz
stoją tu wrogo zagląda co brodą za w ciszę co nie ma płomienia
leć wysoko na koniec, ożeni się gdzieś często ty spieszysz się;
te wszystkie mi łatwiej, stale mi ładniej, otwieraj z uniesienia
 
Dawid "Dejf" Motyka
  0 komentarze
0 komentarze

SĄSIADKA

Mama

dziesięciorga dzieci

jak pogotowie

gotowa całą dobę

ratować miłością

 

Uśmiechnięte

w pas się kłaniają

dobre życzliwe

pomogą jak potrzeba

szczęściem się dzielą

 

Dorosłe

własną gromadką otoczone

mamie posiwiała skroń

ale to radosne spojrzenie

u boku swoich dzieci

męża co o nich dba

i dwudziestu trzech wnuków

mówi samo za siebie

 

Kazimierz Surzyn

  0 komentarze
0 komentarze

DZIECIŃSTWO

Wspominam swoje dzieciństwo

miłości barw cudowne lata

byłem wtedy lotny niczym ptak

chłonny życia jak wody kwiat

 

Zbierałem małe kamyczki

miałem album i znaczki

wierzyłem że przemówi wiewiórka

i że zaprosi mnie do tańca

biała rozleniwiona chmurka

 

Robiłem kolorowe latawce

i biegłem z kolegami

przez ogromny świat

Mówiłem Halo Uwaga

Jestem w Afryce już

 

Puszczaliśmy rzeką papierowe okręty

pokonując fal morskich ornamenty

zrobiłem indiański pióropusz

i ruszyłem w tropikalny busz

piłce byliśmy wierni

z nartami za pan brat

i ten dziadków pachnący chleb

 

A w domu w każdym kącie

czekała na mnie miłość

i spojrzenia dobrotliwe mamy

i pomoc nieodzowna taty

 

Wieczorami uśmiechałem się

do księżyca i gwiazd

podziwiałem mały wielki wóz

potem na łóżku marzyłem długo

żeby tak chociaż raz

na księżycowym rogu siąść

 

Kazimierz Surzyn 

 

 

  2 komentarze
Najnowsze Komentarze
TheDiary44
Fajny wiersz, od serca Wspomnienia to coś bezcennego Szczególnie jak te Pozdrawiam
środa, 22 styczeń 2020 18:25
kazimierzsurzyn@gmail.com
Dziękuję bardzo TheDiary44, za poczytanie i ciepłe słowa, pozdrawiam serdecznie, dobrej, spokojnej nocy.
środa, 22 styczeń 2020 23:43
2 komentarze