Poezje Melancholijne

Szara godzina

Szary świt
o szyby
brzęczy cicho
ołowiane słońce

Czas cicho
i niezauważenie
przemyka
między jednym
mgnieniem powieki
a drugim

Na stole
kubek
ze zmarzniętym uchem
wciąż
do połowy
pusty

Posiwiałe drzewa
cicho płaczą
deszczem
po nieprzespanej nocy

A nad nimi
zimny wiatr
chmury rozwiewa

Przewrotny- Bóg
Cisza
 

Komentarze

Umieść swój komentarz jako pierwszy!
Gość
wtorek, 22 październik 2019