Niewypowiedziane przeprosiny

Czy mój pogrzeb cieszyłby się
większym gronem płaczących niż ojciec?
Czy mój postęp schowałby się
za górą smutku, jak zachodzące słońce?

Towarzystwie przeszłych ran
Podziękuję i pójdę sam
Przed siebie w stronę, gdzie mój blask
Serce wciąż przecieka jak kran

Jestem za leniwy nawet na wieczny spoczynek
Jestem za słaby
Oślepiony siłą własnych zalet
Jestem najlepszym co spotkało moją rodzinę
Jestem najgorszym
Bo nie chciałem być tutaj wcale

Towarzystwie przeszłych ran
Podziękuję i pójdę sam
Zegarek wybił dziś mój czas
Umarł romantyk, przeżył drań

W ciszy utknęły
hałaśliwe moich myśli lawiny
W ciszy słyszę
Niewypowiedziane przeprosiny
Wykrwawiam To
Dawid Motyka - krach, - nim urośnie
 

Komentarze

Umieść swój komentarz jako pierwszy!
Gość
poniedziałek, 04 lipiec 2022